Human Lowlight Film: Nazr Mohammed i najszybszy buzzer beater w historii

Zoidberg: You should feel bad

Zegarek środkowego Oklahomy spieszy się o jakieś 4 sekundy.

Jedyna gorsza rzecz pod względem pomysłu i wykonania od tej akcji Mohammeda to gra w ataku New York Knicks w tym sezonie.

Otagowane ,

Charles Barkley vs Godzilla

Charles Barkley vs Godzilla

W 1993 roku wydawnictwo Dark Horse wypuściło na rynek komiks „Charles Barkley vs Godzilla”. Dziś przyjrzymy się bliżej temu arcydziełu.

Komiks zaczyna się sceną na Pacyfiku, u wybrzeży Kalifornii. Japoński statek zostaje rozdarty na pół przez Godzillę. Akcja przenosi się na niedaleki stały ląd – poznajemy Matthew – małego, ciemnoskórego chłopca, który jest największym fanem Charlesa Barkleya. Tak się składa, że Sir Charles jest akurat w pobliżu, razem ze swoją świtą, która nie dopuszcza chłopca w pobliże koszykarza. Nieco bardziej otwarta na nowe znajomości okazuje się Godzilla, która chwilę później atakuje chłopca na plaży. Matt ledwo uchodzi z życiem dzięki przytomności umysłu jego dziadka, który parę stron wcześniej wręcza wnuczkowi srebrną magiczną monetę obiecując, że dzięki niej dokona wielkich rzeczy.

Po ucieczce przed Godzillą Matt postanawia namówić Barkleya na walkę z japońskim potworem.

Charles Barkley vs Godzilla

Swoją drogą ciekawe co by było gdyby Phoenix Suns rok wcześniej nie ściągnęli Charlesa Barkleya i z Godzillą mieliby walczyć Jeff Hornacek, Andrew Lang i Tim Perry. Nie wspominając już o tym jak Matt musiałby ich namawiać. „Ale Jeff, tylko ty możesz zatrzymać Godzillę, bo jak rzucasz wolne to się głaszczesz po grzywce”?

„Krągły Pagórek Zbiórek” choć rusza z chłopcem na spotkanie Godzilli jest jednak sceptyczny jeśli chodzi o chytry plan aby ziejącego promieniami śmierci dinozaura miał pacyfikować niewysoki power forward – w końcu Godzilla to nie Benny The Bull. Impuls do działania daje mu jednak magiczna moneta Matta, która sprawia, że Charles nagle rośnie o 2993 stopy i 6 cali.

Charles Barkley vs Godzilla

I tak Sir Charles i Godzilla stają twarzą w twarz.

Charles Barkley vs Godzilla

Tę sytuację, w skali 1:1, odtwarzał później Oliver Miller za każdym razem gdy stawał przed lustrem. Ówczesny MVP ligi oraz japońska gadzina postanawiają rozstrzygnąć losy Kaliforni w meczu koszykówki na terenie bazy lotniczej. Za tablicę i kosz służy im lekko zmodyfikowany radar. Rozpoczyna Godzilla.

Charles Barkley vs Godzilla

Barkley szybko jednak przejmuje inicjatywę. Na postawę w obronie Godzilli w tym okresie gry musiała się zapatrzeć mama Amare Stoudamire’a gdy była z nim w ciąży.

Charles Barkley vs Godzilla

Ponieważ ciężko od mitycznego potwora niszczącego regularnie Japonię wymagać aby potrafił przegrywać, Godzilla używa swoich nadprzyrodzonych mocy, żeby zamienić piłkę w dość wierne przedstawienie tego jak wygląda mózg statystycznego gracza Washington Wizards.

Charles Barkley vs Godzilla

Godzilla dostaje burę od Sir Charlesa, który tym samym kończy mecz. Dostrzega jednak w jaszczurze potencjał i postanawia nauczyć go gry w koszykówkę. Organizuje mu gdzieś w stanie Utah treningowy kanion i nawet sprawia buty do kosza. Odchodząc nakazuje Godzilli wykonanie miliona rzutów kelnerskich. A, że Godzilli dwa razy powtarzać nie trzeba…

Godzilla Got Busy

Barkley po starciu z Godzillą wraca do dawnych rozmiarów i do Matta, aby oddać mu magiczną monetę. The end. Komiks nie wyjaśnia jakie były dalsze losy potwora, ale jedna z najbardziej prawdopodobnych teorii mówi, że wykonanie miliona rzutów kelnerskich zajęło jej 2 lata, po których Godzilla postanowiła nadal grać w koszykówkę w stanie Utah.

Otagowane , ,

Kenny Walker

Kenny Walker

Fun Fact: Kiedy Walker był jeszcze zawodnikiem New York Knicks, jego flat top z tamtych czasów miał wystąpić w ”Szklanej Pułapce” w roli wieżowca Nakatomi Plaza.

Kenny Walker

Otagowane

Tom Gugliotta

Tom Gugliotta

Fun Fact: W sezonie 1999/2000 (grający wówczas w Phoenix) Tom Gugliotta opuścił siedem meczów po tym jak zażył pigułkę gwałtu. True story.

Otagowane

Byron Mullens, czyli brzydkie (WC) kaczątko

Byron Mullens

Byron Mullens jeszcze do niedawna był uważany nie tylko za najgorszego gracza w NBA, o czym mogło świadczyć przyznanie mu najgorszego ratingu ze wszystkich zawodników w grze NBA 2k12, a także za jednego z najbrzydszych, o czym może świadczyć powyższe zdjęcie.

…ehhh…

Miałem zamiar pod tym wstępem napisać niewielki tekst o tym jak to Mullens od gracza, który w dwóch dotychczasowych sezonach NBA w Oklahomie zagrał w 26 meczach zdobywając łącznie 39 punktów, zmienił się w (od 3 meczów) gracza pierwszej piątki Charlotte Bobcats notującego 13 punktów i 5 zbiórek na mecz i mającego w ostatnich 3 spotkaniach zdobycze w tychże kategoriach 20/7, 18/7, 21/4. O tym, że nadal potrzebuje stylisty, ale na pewno nie do upiększania jego rzutu z dystansu, który pomimo iż Mullens ma gabaryty rasowego centra, jest jego najgroźniejszą bronią (poza nierasową jak na centra mobilnością). Na pewno także wspomniałbym o tym, w ramach szukania powodów nagłego wybuchu formy Byrona innych niż wydostanie się z kolejki do gry we frontcourcie Thunder, jak to w czasie lokautu trenował grywając sparingi z więźniami z zakładu karnego w Ohio. Innymi słowy miałem napisać dość zwarty tekst, z upchniętym pomiędzy główne myśli żartem lub dwoma, o tym jak to Byron Mullens jest moim kandydatem do nagrody Most Improved Player.

Ale niestety nie napiszę tego tekstu, bo po wstukaniu wstępu postanowiłem znaleźć jakieś wyjątkowo niekorzystne zdjęcie Mullensa do ilustracji tezy o byciu jednym z najbrzydszych koszykarzy w NBA. I tak trafiłem na zdjęcie Mullensa siedzącego nago na sedesie.

Internet wisi mi przeprosiny i artykuł. Z chęcią mu wtedy oddam dwie litery w nawiasie, które pod jego wpływem dodałem do tytułu.

A zdjęcie Mullensa wziąłem pierwsze z brzegu.

Otagowane , ,

Patrick Ewing

Patrick Ewing

Fun Fact: Tak naprawdę Patrick Ewing nigdy nie miał ksywy „King Kong”. To znaczy miał, ale nadali mu ją Polacy (najprawdopodobniej imieniem Włodzimierz lub Ryszard). Moje poszukiwania jakichkolwiek wzmianek o King Kongu Ewingu poza polskim internetem nie przyniosły żadnych efektów. Najczęściej wymienianym przydomkiem jest „Hoya Destroya”. Pewien mój znajomy twierdził nawet, że kiedyś wysłał w tej sprawie maila do Billa Simmonsa i dziennikarz ESPN odpisał mu, iż nie tylko pierwsze słyszy,  żeby ktoś na Ewinga mówił „King Kong”, ale też uważa, że to obraźliwe i rasistowskie.

Ciekawe czy Jordan naprawdę miał ksywę „Air”, czy też wymyślili ją Szaranowicz z Łabędziem. Wolałem tego nie sprawdzać. Nie wiem czy nie przestałbym się interesować koszykówką, gdyby się okazało na przykład, że na Michaela tak naprawdę mówiono „Czukotka”.

Otagowane

Human Lowlight Film: 5 najgorszych akcji pierwszych trzech tygodni sezonu

Zoidberg: You should feel bad

Tony Allen (Memphis Grizzlies)

Tony Allen w dziedzinie pechowych/głupich akcji zgarnął wszystko co było do zdobycia już w 2007 roku, ale to miłe, że nadal próbuje.

Chris Singleton (Washington Wizards)

Andray Blatche na pewno pokiwał z uznaniem.

Danilo Gallinari (Denver Nuggets)

Godzilla Facepalm

Rajon Rondo (Boston Celtics)

99 na100 zapytanych filozofów powiedziało, że nigdy im się nie śniło, żeby ktoś zaliczył airballa podczas próby rzutu kelnerskiego na niepilnowany kosz. Jeden zaś powiedział, że jest bardzo starym góralem i nie pamięta.

Matt Barnes (Los Angeles Lakers) i Kwame Brown (Golden State Warriors)

Nieszczęścia chodzą parami, a legendy o małych dłoniach Kwame Browna – stadami.

Otagowane , , , , , ,

Jamal Mashburn

Jamal Mashburn

Fun Fact: Mashburn był właścicielem jednego z najfajniejszych przydomków w historii NBA (Monster Mash) oraz być może najfajniejszego nazwiska. No bo co jest fajniejszego niż Jamal „Tłuczpłoń”?

Chyba tylko Jamal Crushyourenemiesseethemdrivenbeforeyouandhearthelamentationofthewomen.

I God Shammgod.

Żeby było jeszcze fajniej, jak donosi Supergigant, Mashburn, dziś wzięty biznesmen, przymierza się do kupna swojej byłej drużyny New Orleans Hornets (spędził tam ostatnie 4 sezony zakończonej w 2004 roku kariery).  Byłaby to bardzo ładna historia.

Otagowane

Scott Haskin

Scott Haskin

Scott Haskin

Fun Fact: Gdyby Scott Haskin zamiast słuchać ludzi mówiących „jesteś wysoki, powinieneś grać w koszykówkę”, słuchał tych, którzy mówili „ta fryzura i te wąsy, to wiesz, niekoniecznie”, to ludziom żyłoby się dziś dużo lepiej.

Otagowane ,

Jerome Kersey

Jerome Kersey

Ideą tego bloga jest prezentowanie (przynajmniej w większości) kart z mojej kolekcji. Niestety nie ma w niej karty Jerome’a Kerseya z autografem, pokazuję ją jednak w ramach hołdu i podziękowania za użyczenie tej stronie swojego nazwiska i związanego z nim zawołania.

A czemu w ogóle Jerome Kersey? Jak już mówiłem, zawsze chciałem założyć bloga o nazwie „Mercy Mercy Jerome Kersey”. Ale poza tym Jerome Kersey po prostu pasuje na patrona czegoś co garściami czerpie z pierwszej połowy lat 90. w NBA. Był twardzielem. Miał flat topa. Michael Jordan pozbawił go tytułu mistrzowskiego. I już te trzy rzeczy czynią z niego chodzącą (i szybującą do kosza aby wykonać wsad) definicję zawodowej koszykówki amerykańskiej z tamtego złotego okresu. Nie ma zmiłuj.

Otagowane