Mike Dunleavy

Mike Dunleavy

Fun Fact: Choć trenowanie drużyny mającej w składzie gwiazdy z mistrzowskim doświadczeniem wydaje się być samograjem, debiut 36-letniego wówczas Mike’a Dunleavy’ego w roli głównego trenera NBA zasługuje na uznanie. W sezonie 1990/91 przejął pałeczkę od Pata Rileya i poprowadził Lakers do finału, który też okazał się przekazaniem pałeczki – z rąk Magica Johnsona do rąk Michaela Jordana.

Niestety ekscytacja Dunleavy’ego związana z zadaniem wprowadzenia Showtime’u w nową erę nie trwała długo. Magic zakończył karierę, a zmieniającą się w Mieście Aniołów wartę stać było jedynie na 43 wygrane w sezonie zasadniczym i jedno zwycięstwo w playoffach (i przydomek „Slowtime”). Wtedy o Mike’a upomnieli się poprzedni pracodawcy – Milwaukee Bucks – z którymi związany był wcześniej nie tylko jako asystent trenera, ale i zawodnik. Oferta była bezprecedensowa, bo Dunleavy otrzymał rekordowo długi, ośmioletni kontrakt wart od 8 do 12 milionów dolarów (po uwzględnieniu premii), oraz dodatkową władzę w postaci stanowiska wiceprezydenta do spraw koszykarskich. Choć trenowanie Lakers nawet w chudych latach wciąż było najbardziej prestiżową posadą w branży, a Jerry Buss zaproponował mu dwuletnią umowę i drugą najwyższą pensję wśród szkoleniowców, w maju 1992 roku Mike Dunleavy zdecydował się spędzić resztę lat dziewięćdziesiątych w Milwaukee (Bucks w ramach rekompensaty musieli wysłać do L.A. jeszcze dwa picki drugorundowe).

Trenerem Kozłów był przez cztery lata (wygrywając kolejno 28, 20, 34 i 25 meczów), rok dłużej utrzymując się w roli prezydenta. To za jego kadencji do stanu Wisconsin trafili Glenn Robinson, Ray Allen i Vin Baker, z których pierwsi dwaj mieli później doprowadzić Bucks na odległość jednego zwycięstwa od finału NBA. Dekadę kończył w Portland, gdzie nagrodzono go tytułem Coach Of The Year za sezon polokautowy, który Jail Blazers zakończyli pierwszym z dwóch kolejnych awansów do finału konferencji.

Właściwy Fun Fact (wstęp mi się trochę rozlazł): Mike był w latach dziewięćdziesiątych nie tylko trenerem, ale też… zawodnikiem. W sezonie 1989/90 wystąpił w 5 meczach Bucks jako grający asystent trenera (jego średnie to 3.4 PPG i 2.0 APG, a najlepszy występ to 9 punktów i 4 asysty przeciwko Blazers). Podobny epizod zaliczył też w poprzednich rozgrywkach (2 spotkania, 5 minut, 3 punkty). Nie było to jakoś bardzo szokujące, bo:

a) trener Don Nelson znany był z niekonwencjonalnych pomysłów;

b) Dunleavy zakończył karierę w trykocie Bucks raptem dwa lata przed objęciem posady asystenta Nelsona.

Mike miał tylko 30 lat, gdy rozgrywał ostatnie spotkanie w swoim czysto zawodniczym dorobku, a powodem przejścia na wcześniejszą emeryturę była kontuzja pleców, której nabawił się w… wypadku lotniczym. Nie, jego samolot nie spadł z nieba, a… ostro zahamował podczas jazdy po pasie lotniska (piloci próbowali uniknąć zderzenia z ciężarówką przewożącą paliwo). Szarpnięcie spowodowało wypadnięcie dysku, którego efektem był ból pleców, nogi i stopy. Choć Dunleavy próbował jeszcze tego samego dnia zagrać w meczu z Bullets, musiał zejść z boiska już w pierwszej kwarcie. To był jego ostatni występ w karierze.

Dunleavy pozwał linie lotnicze domagając się odszkodowania w wysokości 10 milionów dolarów za przyczynienie się do kończącej karierę kontuzji, ostatecznie idąc na ugodę wartą okrągły milion. Zgarnął pieniądze i wyjechał do Nowego Jorku, gdzie zaczął pracować na Wall Street, ale ostatecznie zatęsknił za koszykówką i wrócił do Milwaukee.

Jako zawodnik, Mike – który słynął z nieustępliwości i rzutów za trzy – dwukrotnie dotarł do finału NBA, ale nigdy nie wygrał. Jako rookie w 1978 roku musiał razem z Sixers uznać wyższość Blazers, a w 1981 roku lepsi od jego Rockets okazali się Celtics. W czwartym spotkaniu tej drugiej serii finałowej zaliczył swój najbardziej pamiętny występ, będąc najlepszym strzelcem meczu i z 28 punktami prowadząc Rakiety do zwycięstwa i wyrównaniu serii na 2-2. Podobno grał wtedy z kontuzją kostki.

Otagowane

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: