Category Archives: Karty

Ervin Johnson

Ervin Johnson

Fun Fact: Nie było chyba w historii NBA dwóch zawodników o bardziej zbliżonym imieniu i nazwisku i większej różnicy w talencie niż Earvin „Magic” Johnson i Ervin „No Magic” Johnson. Choć i tak lepiej przyjść do NBA dzieląc nazwisko z jedną z największych legend, z którą nie ma szans się równać, niż nazywając się Jason Williams i musieć na każdym kroku tłumaczyć, że nie jest się tym Jasonem Williamsem, który wykrzykiwał rasistowskie i anty-gejowskie wyzwiska w kierunku fanów, ani tym Jasonem („Jayem”) Williamsem, który o mało co nie zabił się na motocyklu zaprzepaszczając karierę wycenianą niegdyś na numer 2 draftu, ani też Jaysonem Williamsem, który zastrzelił swojego szofera. Właściwie to lepiej nie nazywać się Jason Williams nawet jeśli nie planuje się grać w NBA.

Otagowane , , , ,

Tim Hardaway

Tim Hardaway

Fun Fact: Moja pierwsza piątka koszykarzy z ksywami na cześć robali i pająków:

PG. Tim „Bug” Hardaway

SG. Scottie „Pająk” Pippen

SF. Kevin „Durantula” Durant

PF. Dennis „The Worm” Rodman

C. John „Spider” Salley

Należy nadmienić, że ksywę „Pająk” Pippenowi nadali prawdopodobnie Szaranowicz z Łabędziem lub Wojciech „Ależ U-ła” Michałowicz.

Otagowane

Jeff Hornacek

Jeff Hornacek

Fun Fact: Po ostatnim, smutnym wpisie, miałem problemy, żeby zmusić się do napisania kolejnego. Postanowiłem jednak przełamać ponury nastrój kartą, która przypomina o jednej z najzabawniejszych rzeczy związanych z NBA, czyli o głaskającym się podczas wykonywania wolnych Jeffie Hornacku. Trudno nie myśleć o superstrzelcu z Utah nie mając przed oczami jego zwyczaju z linii rzutów osobistych, ale jeśli ktoś jest wolny od tego wspomnienia, to na szczęście ta karta na odwrocie uwiecznia ten moment.

Jeff Hornacek back

Jeff Hornacek back zoom

Głask, głask.

Otagowane

Wpis #100 i kilka kart, bez których taki jubileusz nie mógłby się obejść

Chris Webber patch

My tu gadu-gadu, skanu-skanu, kartu-kartu, mercy-mercy, a to już setny wpis na tym blogu. Fakt ten postanowiłem zilustrować limitowanym właśnie do 100 patchem Chrisa Webbera – najcenniejszą kartą w mojej dość skromnej jeszcze, 300-kartowej kolekcji ulubionego koszykarza. To jednak nie jedyna karta, która nieprzypadkowo znajduje się w tym okolicznościowym tekście. Kolejne, wraz z wyjaśnieniem czemu właśnie one dostały zaproszenie na setkę, poniżej…

Jerome Kersey

Obowiązkowa karta Jerome’a Kerseya.

Orlando Woolridge

Obowiązkowa karta Orlando Woolridge’a.

Renaldo Balkman

Jeden z moich ulubionych okazów w kolekcji kart z autografami i „relikwiami” graczy Knicks. Oczywiście nie byłby nim, gdyby Renaldo Balkman nie miał dreadów i wielkiego nosa.

Mike Sweetney

Jedna z dwóch kart z kawałkami koszulek graczy Knicks, które kiedyś sprezentowała mi niespodziewanie moja dziewczyna powodując nagły rozkwit miłości do zbierania kart. I nie tylko do zbierania kart. (Choć obydwa rozkwity bledną przy rozkwicie tuszy Mike’a Sweetneya)

Harold Miner

Harold Miner z mojej pierwszej w życiu paczki kart (o której rozpisywałem się tutaj). Przez długi czas moja ulubiona karta na świecie.

Isaiah Rider

Druga ulubiona karta ever we wspomnianym wyżej okresie. Nie dało się wtedy nie lubić J.R. Ridera.

Isaiah Rider back

Tył kultowej karty Ridera. Z jej powodu uważałem w połowie lat 90., że niebieska bluza z białym t-shirtem pod spodem, to najlepsza stylówa ever. Oczywiście, gdy sam zacząłem się tak nosić, szybko okazało się, że nie wyglądam tak cool jak J.R., ale przynajmniej potrafiłem zrobić wsad z przełożeniem między nogami na małej obręczy przyczepionej przyssawkami do szafy w korytarzu mojego mieszkania.

Tim Duncan

Karty z mojej kolekcji pochodzą z 5 głównych źródeł. Z polskiego kiosku dawno, dawno temu, z kartonu po papierosach, który kiedyś przyniósł kolega z podstawówki (jeszcze dawniej temu), z Allegro, z eBaya i z prywatnych zbiorów członków jedynego w Polsce forum o kartach NBA. Ta karta trafiła do mnie jednak w nieco mniej standardowy sposób – została wyciągnięta z jednej z dwóch paczek, które kupiłem w przypadkowo napotkanym sklepiku w Budapeszcie parę lat temu. Pokazuję akurat ją, żeby przy okazji  wyrazić swoje poparcie dla San Antonio Spurs w walce o tytuł Mistrza NBA 2012.

Walt Frazier

Żeby ostatecznie osadzić tę setkę w jakieś ramy kartowo-czasowe, prezentuję powyżej także mój najświeższy karciany nabytek.

Jednocześnie lojalnie ostrzegam, że od setnego postu mogą zacząć się pewne przestoje w aktualizacji bloga. Przed chwilą bowiem odebrałem na poczcie NBA Live 07, ostatnią pecetową koszykówkę, która jest w stanie odpalić na moim komputerze, a co za tym idzie, moją ulubioną pecetową koszykówkę, w którą nie grałem już jakiś rok (dawno temu zgubiłem starą płytę, a wersja elektroniczna legalnie kupiona przez internetowy sklep EA przestała działać because fuck you that’s why). Po miesiącach poszukiwań znalazłem w końcu do kupienia używany egzemplarz, odpalam zatem instalatora, rozpakowuję patch z aktualnymi składami i będę grał w grę.

I! EJ! SPORTS! csynegejm!

Żegnam się do stówy dokładając pionę.

Otagowane , , , , , , , , ,

Mitch Richmond

Mitch Richmond

Fun Fact: Pięć powodów, dla których lubię Mitcha Richmonda:

1. Był jedną z najlepszych maszynek do punktów lat 90.

2. Był członkiem jednego z najfajniejszych tercetów w historii ligi, czyli Run TMC.

3. Był na okładce NBA Live 97 (mojej pierwszej własnej komputerowej koszykówki).

4. Dzięki jego trade value, mój ulubiony zawodnik, Chris Webber, mógł przejść do Sacramento i odrodzić swoją karierę.

5. Zawsze jak grałem w podróbę „Monopoly” z amerykańskimi stanami, to kupowałem miasto Richmond.

Otagowane

Jason Kidd

Jason Kidd

Fun Fact: Najpopularniejsze koszykarskie stereotypy odnośnie do rasy mówią o tym, że biali nie potrafią skakać, a czarni potrafią tylko skakać. Jason Kidd już od debiutanckiego sezonu pracuje nad rozpowszechnieniem kolejnej rasowej teorii koszykarskiej – że mulaci nie potrafią rzucać.

Otagowane

Larry Johnson

Larry Johnson

Fun Fact: AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA

Otagowane

Mike Gminski

Mike Gminski

Fun Fact: …a teraz dodajcie do tej twarzy diamentowe kolczyki – tak bowiem wyglądał Mike Gminski w 1990 roku po tym jak zawarł pakt z innymi koszykarzami Sixers: wszyscy mieli przekuć sobie uszy, jeśli Philadelphia wygra 10 kolejnych meczów. Wygrała 12. Gminski, choć zdecydowanie był bardzo białym człowiekiem, miał całkiem udaną karierę w NBA. No i był zajebisty w Hellboyu.

Otagowane , ,

Horace Grant

Horace Grant

Fun Fact: Choć Horace Grant jest z reguły kojarzony z ciężką pracą, solidnością i innymi pożądanymi u koszykarza cechami (no i z goglami, nie zapominajmy o goglach), to często się zapomina, że Grant czasami bywał bucem. Jak wielkim bucem? Cóż – odszedł z Chicago w 1994 roku po brzydkim rozwodzie (podejrzewano nawet, że celowo opuszczał mniej ważne gry w sezonie regularnym tłumacząc się urazami i chorobami) bo stwierdził, że nie jest tam traktowany jak gwiazda i podpisał „gwiazdorski” kontrakt z Orlando Magic (choć i tak nadal był tylko „tym trzecim”). Bardziej znamienny jest jednak jego drugi epizod w Orlando w latach 2001-2002, kiedy to rzekomo był tak rażącym przykładem zmanierowanego weterana, który wszystko wie lepiej i sarkastycznie podchodzi do wszelkich reform, że ówczesny trener Magic, Doc Rivers prawie pobił Granta w drużynowym samolocie (niedługo potem Grant wyleciał ze składu). Co aż tak rozwścieczyło Riversa? Ponoć Horace w rozmowie z jednym z kolegów klubowych nabijał się brzydko z innego klubowego kolegi. Obstawiam, że śmiał się z brzucha Shawna Kempa.

Otagowane

Carl Herrera

Carl Herrera

Fun Fact: Carl Herrera był pierwszym obywatelem Wenezueli grającym w NBA (choć z takim nazwiskiem mógł być równie dobrze jakimś czarnym charakterem w amerykańskim filmie akcji z lat 80. lub 90.). Z finezją miał tyle wspólnego co obój Tytusa Wojnowicza z tym obrazkiem…

Dino Riders

…ale dzięki ciężkiej pracy i byciu w składzie Houston Rockets akurat wtedy gdy Jordan przedwcześnie kończył/przedwcześnie wznawiał karierę, jest pamiętany do dziś. Drugim Wenezuelczykiem w NBA (który zresztą także większą część swojej kariery, co prawda króciutkiej ale jednak, rozegrał w barwach Rockets) był Oscar Torres. Dziś jedynym reprezentantem tego kraju w lidze jest rozgrywający Hornets, Greivis Vasquez.

Greivis Vasquez

Otagowane ,