Fun Fact: Gerald Glass…
Gerald Glasses.
Fun Fact: W 1998 roku rozpadła się mistrzowska dynastia Chicago Bulls. Oczywiście, głównym powodem był konflikty między ówczesnym generalnym menadżerem Byków, Jerrym Krause, a Philem Jacksonem oraz Michaelem Jordanem, ale nie chodziło tylko o to. Krause wymyślił sobie, że trzeba przebudować drużynę i zrobić miejsce w salary cap na podpisanie kontraktów z młodymi gwiazdami, które zastąpią podstarzały tandem Jordan-Pippen. Nawet gdyby MJ i Pip zgodzili się grać dla ulubieńca Krausego, nowego trenera Tima Floyda, to powszechnie znienawidzony GM nie podpisałby z nimi długich wielomilionowych kontraktów. Celem Krausego, który uświęcał brak prób ratowania dynastii, stało się lato 2000 kiedy wolnymi agentami zostali Tim Duncan, Grant Hill i Tracy McGrady. Ponieważ domyślacie się już puenty, od razu powiem, że Duncan został w Spurs, Magic zrobili dokładnie to co planował Krause, podpisując kontrakty z Hillem i T-Makiem, a Bulls swoje pieniądze wydali na Brada Millera i Rona Mercera. „Przebudowa 2000” zakończyła się 15 zwycięstwami i serią 25 kolejnych porażek w meczach wyjazdowych.
Faktem jest, że Mercer rozegrał wtedy najlepszy sezon w karierze (19,7 pkt/mecz).
Faktem jest też, że był to jego ostatni produktywny sezon w karierze.
Fun Fact: Gdy byłem mały lubiłem Chris Morrisa, bo dobrze się prezentował w przerywnikach ukazujących go lecącego w powietrzu i wykonującego efektowny wsad. Ba – raz nawet rozwalił tak tablicę:
Poza parkietem Morris prezentował się jednak nieco gorzej, ze względu na ciągłe konflikty z trenerami. Najgłośniej było o nieporozumieniach między nim a Billem Fitchem, któremu odmówił wyjścia na boisko w ostatnich sekundach meczu z Indianą. Po relatywnie spokojnej dwuletniej egzystencji z powszechnie szanowanym Chuckiem Dalym, po jego ustąpieniu Morris-coach killer powrócił pod skrzydłami Butcha Bearda. Wtedy to osiągnął wyżyny idiotycznego zachowania – w grudniu 1994 wyszedł na trening z rozwiązanymi sznurowadłami i zignorował rozkazy trenera aby jak najszybciej je zawiązał. Potem tłumaczył się, że zawiązane sznurówki były mu niepotrzebne bo i tak nie planował podczas treningu biegać. Można się więc domyślić, że gdy rok później podpisywał kontrakt z Utah Jazz, nikt za nim nie płakał.
Fun Fact: Ostatnio nadzwyczaj dużo myślę o Shaqu, a przyczyniła się do tego przeczytana biografia O’Neala oraz wizyta na pewnym koncercie:
Gdybyście się zastanawiali, co oznacza muzyk ubrany na koncercie w koszulkę Shaqa, odpowiadam: że nie było wolnych.