Manute’a Bola zdecydowanie łatwiej obejść niż przeskoczyć.
Fun Fact: Trenowani przez Byrona Scotta Cleveland Cavaliers są w tym sezonie prawie tak źli jak Vancouver Grizzlies w swoim pierwszym sezonie w NBA, gdy Scott był ich zawodnikiem (Cavs mają jak dotychczas odsetek zwycięstw 18,5%, a Grizzlies rozgrywki 95/96 zakończyli z 18,3%).
Fun Fact: Uczciłem już 55. urodziny Kevina McHale’a na MVP-Magazyn.pl, ale postanowiłem zrobić „afterek” na MMJK, żeby móc wspomnieć o tym, że gdyby Boston Celtics nie byli w latach 80. tak mądrze prowadzoną drużyną, to Kevin McHale po 1983 roku mógł nie tworzyć Wielkiej Trójki z Larrym Birdem i Robertem Parishem, a z Bernardem Kingiem i Billem Cartwrightem w Nowym Jorku. Po sezonie 82/83 Knicks byli gotowi złożyć ofertę McHale’owi, który był ograniczonym wolnym agentem, ale Red Auerbach w odpowiedzi zastosował pierwszy wielki manewr w nowożytnej historii wolnej agentury składając oficjalne oferty trzem podstawowym graczom Knicks – Rory’emu Sparrowowi, Sly’owi Williamsowi i Marvinowi Websterowi. Knicks, którzy mieli tylko 1,5 miliona dolarów do wydania na kontrakty musieli zdecydować czy matchują jednego ze swoich zawodników i składają ofertę McHale’owi, ryzykując, że Celtics wyrównają (to był rok, w którym NBA wprowadziło salary cap i zespoły, które na koniec sezonu 82/83 przekraczały limit wynagrodzeń musiały zmieścić się w tej wysokości pensji – patrz Knicks, a drużyny poniżej salary cap mogły wydać dowolną ilość pieniędzy i dopiero potem poddać się nowym przepisom – patrz Celtics), czy zatrzymują całą trójkę i dają sobie spokój z pościgiem za graczem Celtów. Ostatecznie odpuścili McHale’owi, co również było dobrym ruchem kadrowym, bo oczywiście Auerbach nie pozwoliłby odejść swojemu skrzydłowemu i na pewno wyrównałby każdą ofertę Knicks, a przy okazji wzmocniłby skład podstawowymi graczami Knicks jednocześnie osłabiając bezpośrednich rywali w walce o prymat w Dywizji Atlantyckiej.
Czyli w zasadzie McHale nie był zbyt blisko Knicks, ale i tak wspomniana wizja jego wspólnej gry w Wielkim Jabłku z drugim najlepszym (po Larrym Birdzie) skrzydłowym NBA w tamtym czasie, Bernardem Kingiem, nie mówiąc o możliwości sparowania tej dwójki z Patrickiem Ewingiem, to bardzo fajne ćwiczenie dla wyobraźni fanów koszykówki.
Fun Fact: Zanim opublikowałem ten post zajrzałem do internetu i teraz już wiem kim jest Jim Petersen (byłym centrem NBA, który w najlepszych latach był zmiennikiem Dwóch Wież w Houston Rockets), ale gdy pierwszy raz zobaczyłem tę kartę, nie miałem pojęcia. Jej przód sugerował, że Petersen to koszykarz NBA, za to tył – że jest członkiem kiepskiego cover bandu Duran Duran.
Trochę źle, że nabijanie się z Chrisa Bosha już wyszło z mody, ale za to jemu samemu nie wyszły niedawno 3 kolejne wsady:
Fun Fact: „Podwójny” wsad Roberta Horry’ego, który zobaczyłem będąc brzdącem w jakimś „NBA Action” czy przerywniku z najlepszymi akcjami, zawsze uważałem za jedną z najwspanialszych rzeczy jakie widziałem kiedykolwiek na koszykarskim boisku. Dziś – po 18 latach zachwytów nad nim, dowiedziałem się, że ten kosz nie został zaliczony. Wybaczcie rumuńskie przekleństwo, ale nie mam innego komentarza: kurwesku.
Nie ma to jak w leniwe czwartkowe popołudnie zrujnować sobie dzieciństwo…
Fun Fact: Oprócz 12914 punktów w NBA, Gill ma w swoim dorobku jako profesjonalny sportowiec także bilans 4-0-0 na ringu bokserskim.
Trzy ze swoich walk wygrał przed czasem przez techniczny nokaut, a jedną jednogłośnie na punkty. Karierę zawodowego boksera Kendall zaczął w 2005 roku, niedługo po tym jak skończył karierę koszykarza. Ostatnią walkę stoczył dwa lata temu jako 42-latek.
Nick Young byłby dumny.