Uwe Blab

Uwe Blab

Fun Fact: „Uwe Blab” to jedno z najwspanialszych imion i nazwisk w dziejach NBA. Kojarzy się z jakimś potworem z bardzo kiepskiego horroru, a jednocześnie z kimś kto mógłby taki film nakręcić.

Otagowane ,

Atrament Sympatyczny: Bryant Reeves

Bryant Reeves Elusive Ink

Bryant Reeves Elusive Ink back

Tradycyjne pięć rzeczy, które przychodzi mi do głowy w związku z Bryantem Reevesem:

1. dodatkowy podbródek.

2. dodatkowy podbródek.

3. dodatkowy podbródek.

4. dodatkowy podbródek.

5. A jeśli poza liczeniem dodatkowych podbródków Bryanta Reevesa na powyższej karcie jesteście też zainteresowani tym co dziś porabia jeden z najdziwniejszych białych ludzi w historii ligi, to zacytuję wypowiedź mieszkańca rodzinnej wsi Reevesa (liczącego 200 mieszkańców Gans w Oklahomie), który został znaleziony na MySpace przez pewnego amerykańskiego blogera i zapytany o losy Reevesa po przedwcześnie zakończonej karierze:

Właściwie to dzisiaj się z nim widziałem. Można powiedzieć, że aktualnie po prostu oddał się życiu na wsi. Przeprowadził się z powrotem do Gans i ma świetny dom nad rzeką Arkansas. Ma troje dzieci, dwóch chłopców i dziewczynkę. Prowadzi własne ranczo, na którym hoduje bydło, wędkuje i poluje gdy tylko ma chwilę czasu. Ma wiele dobrej ziemi, więc gdy jego koszykarskie marzenia wyblakły, spełnił inne – o wspaniałym wiejskim życiu.

Otagowane , , , ,

Walt Williams

Walt Williams

Fun Fact: Nie lubię Miami Heat od czasu gdy Pat Riley wypiął się na New York Knicks nie racząc nawet osobiście poinformować klub o swojej rezygnacji (wysłał ją faxem) i przejął drużynę z Florydy. Późniejsza rywalizacja z Knicks tylko dolała oliwy do ognia, a uformowanie Wielkiej Trójki wrzuciło w niego cysternę pełną paliwa rakietowego. Dlatego nie jestem zadowolony z mistrzostwa Heat (choć uważam, że LeBron James zasługuje na to, żeby mieć tyle samo pierścieni co Brian Cardinal), ale i tak postanowiłem ten fakt uczcić wrzucając kartę jakiegoś zawodnika Miami. Walt „Wizard” Williams jest dobry wyborem bo to fajny, wszechstronny zawodnik no i nie grał w Miami długo (drugą połowę sezonu 95/96). Do tego fajnie nosił skarpety i jest autorem jednego z najzabawniejszych cytatów w historii wywiadów z zawodnikami NBA, którego możliwość przytoczenia uważam za największą korzyść z tytułu Heat:

Dunkowali na mnie Vitaly Potapenko i Zan Tabak. Na szczęście nikt nie robi ich plakatów.

Otagowane

Życie i śmierć Orlando Woolridge’a z podziałem na głosy

Orlando Woolridge

O śmierci w wieku 52 lat Orlando Woolridge’a – człowieka, którego poniekąd wybrałem sobie na patrona i o niepokojącym zbiegu okoliczności między tym smutnym wydarzeniem a pewnym nienajweselszym wydarzeniem z mojego życia pisałem na tym blogu jakiś czas temu. Ale tamten tekst był bardziej o mnie niż o Orlando Woolridge’u, dlatego tym razem postanowiłem oddać głos osobom trzecim. Bo to co zostało powiedziane i napisane na jego temat chyba najlepiej oddaje najważniejsze aspekty postaci jaką był Orlando Woolridge – nie dla mnie, zafascynowanego bardziej jego nazwiskiem i goglami – ale dla wszystkich, którzy mieli to szczęście by podziwiać go w najlepszych latach. Zresztą nawet w najgorszych momentach jego życia obcowanie z Orlando Woolridgem było przyjemnością. Bo to był po prostu fajny facet. Tak fajny, że z największego obok nieziemskiego atletyzmu i talentu do umieszczania piłki w koszu błogosławieństwa, ta fajność szybko stała się jego największym przekleństwem. Niby wiadomo nie od dziś, że „nice guys finish last”, szkoda tylko, że „nice guy” w tym wypadku „finished so soon”.

A teraz kilka osób chciałoby Wam coś powiedzieć o Orlando Woolridge’u…

Orlando był magnesem. Ludzie kleili się do niego, chcieli być w jego pobliżu. Jego pokój w akademiku był jak ruchliwa stacja kolejowa. […] Mogłeś być najmniej rzucającą się w oczy postacią, nikim dla większości studentów, ale Orlando sprawiał, że czułeś się częścią grupy. I widziałeś, że jest w tym szczery.

– Terry Pfaff, przyjaciel Woolridge’a, którego poznał jeszcze za czasów studiów na uniwersytecie Notre Dame

Orlando nas nakręcał. Rozmawiałem o nim z kolegą, który był w futbolowej drużynie i on chyba najlepiej to podsumował. Powiedział, że jeśli widziałeś Toma Hanksa w filmie „Duży” to taki właśnie był Orlando. Był małym dzieckiem w ciele dorosłego mężczyzny i gdy z nim przebywałeś, znów stawałeś się dwunasto- lub trzynastolatkiem, bawiłeś się dobrze i śmiałeś.

– Stan Wilcox, kolega z drużyny koszykarskiej Notre Dame

Gdyby Orlando nie został koszykarzem NBA, nie sposób ocenić jak wielką karierę mógłby zrobić jako komik. I nie mówimy tu o wielkości poczucia humoru w stylu „haha śmieszne”. Przy nim człowiek bał się brać za jedzenie, bo natychmiast wypluwał je ze śmiechu.

– Terry Pfaff

Był jednym z niewielu graczy w historii koszykówki uniwersyteckiej będącym członkiem drużyny, która pokonała cztery zespoły rozstawione z numerem 1 w kraju, a na dodatek dwa z tych spotkań wygrał w pojedynkę.

– Digger Phelps, trener drużyny koszykarskiej Notre Dame

Zawsze czułem, że mogę po prostu rzucić piłkę w okolice kosza, a on zawsze ją złapie i coś z nią zrobi.

– John Paxson, który grał z Woolridgem zarówno w Notre Dame jak i Chicago Bulls.

Pamiętam, że był taki czas w latach 80., że karty koszykarskie Orlando Woolridge’a były bardziej pożądane niż jakiegokolwiek innego gracza (wliczając młodego Michaela Jordana).

– Dr Dickweed, internauta

Był pierwszym graczem, który po potężnym wsadzie wydawał głośny okrzyk… teraz wszyscy to robią… on zaczął to wszystko.

– LONNIE, internauta

Widziałem wiele alley oopów, które kończył po podaniu Magica.

– Whiskey Bum, internauta

To być może jeden z największych zmarnowanych talentów w historii NBA. Był facetem ze świetnym podejściem na parkiecie i poza nim, pomimo swoich osobistych demonów. Był pierwszą wersją Amar’e Stoudemire’a, mierzącą 6 stóp i 9 cali wersją Michaela Jordan i Clyde’a Drexlera. Był aż tak atletyczny. Gdyby nie uzależnienie (od kokainy – przyp. MMJK), jego potencjał nie miał granic.

– Mychal Thompson, kolega z drużyny Los Angeles Lakers

Michael Jordan, debiutant w 1984 roku, opowiadał, że gdy na wyjazdach przechodził obok pokoi hotelowych kolegów z drużyny, w powietrzu wisiał zapach dymu marihuanowego. Tak się robiło w tamtym czasie w NBA, jeśli nie we wszystkich zawodowych sportach, a Woolridge był zawsze osobą, która chciała się ze wszystkimi bratać i być lubiana.

– Sam Smith, były dziennikarz „Chicago Tribune”, redaktor strony Bulls.com i autor kontrowersyjnego bestsellera „The Jordan Rules”

Chciał być przyjacielem wszystkich, ale za każdym razem był przez innych używany do własnych celów. Uczyłam go by był skromny i miły ale to go skrzywiło. Ludzie go wykorzystywali.

– Mattie Woolridge, mama

Dobry chłopak. Dużo rzeczy dzieje się w życiu. Trzeba walczyć. Ale on zawsze się uśmiechał. Dobrze mi się z nim grało, prawdziwy lotnik i skoczek.

– Charles Oakley, kolega ze składu Chicago Bulls.

Orlando Woolridge zawsze był we właściwym miejscu w niewłaściwym czasie. […] Woolridge grał z Jordanem w Bulls, ale nie wtedy gdy wygrywali tytuły mistrza NBA. Grał z Magikiem Johnsonem, Jamesem Worthym i Kareemem Abdul-Jabbarem w Lakers, ale nie wtedy gdy wygrywali tytuły. Grał z Isiah Thomasem i Joe Dumarsem w Pistons, ale nie wtedy gdy wygrywali tytuły. Woolridge skończył karierę u boku Mosesa Malone w 76ers w sezonie 1993-94, gdy Moses i Sixers byli tylko cieniem mistrzowskiej drużyny z 1983. Sixers skończyli sezon z bilansem 25-57.

– Mark Potash, dziennikarz „Chicago Sun-Times”

Orlando Woolridge był „O” zarówno jeśli chodzi o numer na koszulce ale i o wykrzykniki stawiane podczas jego kariery. Wielkie „O” było w „wOw” wykrzykiwanym na widok talentu prowadzącego Notre Dame do największych sukcesów w historii uczelni, w zdumiewających O-mój-Boże-wsadach, po których wybór Bulls z pierwszej rundy draftu 1981 dostał zaproszenie od NBA do historycznych, dwóch pierwszych konkursów wsadów gdzie rywalizował z Juliusem Ervingiem, Michaelem Jordanem i Dominique’iem Wilkinsem. Była też umiejętność gry „One-On-One”, dzięki którym wszyscy krzyczeli „Oh!” gdy mijał przeciwnika w drodze do kosza zakończonej widowiskowym wsadem i dzięki której kiedyś zdobywał ponad 25 punktów na mecz. No i był jeszcze smutek związany z Osobistymi demonami, przez które został zawieszony za złamanie przepisów NBA dotyczących narkotyków a nawet aresztowany za kradzież na początku 2012 roku.

– Sam Smith

To niefortunne, ponieważ jego atletyzm był tak wciągający i ekscytujący, że prawdopodobnie mógł dokonać więcej. Kiedy pojawiają się narkotyki i alkohol, wszystko się zmienia. Ale nie chcę umniejszać niczego co dokonał. Tak wiele osób skupia się na tym co stało się później z jego życiem, a nie chcę żeby nikomu umknęło jak wspaniałym był człowiekiem.

– Kevin Hawkins, kolega z drużyny koszykarskiej Notre Dame

Powiedział mi „Mamo, przepraszam, że moja kariera potoczyła się w ten sposób, to moja wina”.

– Mattie Woolridge

Ktoś kto się nie stara, nie może utrzymać się w NBA tak długo (co Woolridge – przyp. MMJK).

– Kevin Hawkins

W późniejszych latach czuł, że powinien nadal trenować (Woolridge przez pewien czas po zakończeniu kariery koszykarskiej był trenerem w ligach WNBA i ABA – przyp. MMJK) albo być blisko koszykówki w inny sposób. Czasem najlepiej jest zrobić sobie przerwę od tego sportu, spróbować czegoś zupełnie nowego i dopiero wtedy wrócić. Ale on był ciągle blisko, rozkwitał w świetle reflektorów i było mu ciężko, kiedy to się skończyło.

– Stan Wilcox

Wpadł w depresję więc powiedziałam mu, żeby wracał do domu.

– Mattie Woolridge

Kiedy trafiał w złe towarzystwo, zawsze był podatny na perswazję. Kiedy napisały o tym gazety, przyszedł do domu płacząc. Było mu tak przykro.

– Mattie Woolridge o aresztowaniu jej syna, które miało miejsce 3 miesiące przed śmiercią – schorowany (wcześniej miał 3 zawały, nie kwalifikował się do przeszczepu serca ze względu na stan zdrowia), niezdolny do znalezienia pracy i mający kłopoty finansowe Woolridge ukradł z placu budowy aluminiowe rury, które potem sprzedał na złom.

Po tym wydarzeniu, zaczął codziennie chodzić na ryby, aż do momentu gdy zabrakło mu sił. Wtedy miał już pewność.

– Melissa Isaacson, dziennikarka ESPN

Powiedział „Mamo, zawsze myślałem, że będę żył przynajmniej 55 lat”

– Mattie Woolridge

Przez ostatni tydzień nie mógł mówić, ale słyszał nas. Jego oddech zwolnił i odszedł po cichu. Miał mnóstwo przyjaciół, ale myślę, że ludzie nigdy tak naprawdę nie zdają sobie sprawy z tego jak są kochani.

– Mattie Woolridge

My Pops, Orlando Woolridge he’s driving to the net

Taking off like a jet, then he’s dunking on your neck

He left with a legacy, some you won’t forget

Rookie to a vet with world wide respect

My Pops! Big ups!

King of the hops!

– Renaldo Woolridge, syn Orlando (jeden z czwórki jego dzieci), koszykarz akademicki i aspirujący raper Swiperboy aka SB Babyy

Źródła: 1, 2, 3, 4, 5, 6

Otagowane

Kurt Rambis

Kurt Rambis

Kurt Rambis back

Fun Fact: Krzysio z „Tik-Taka” grał w NBA.

Otagowane ,

Chris Webber

Chris Webber auto

Fun Fact: Wreszcie! Od wczoraj jestem szczęśliwym posiadaczem karty Chrisa Webbera z autografem. W mojej przygodzie z kartami NBA zostało mi już niewiele konkretnych celów poza prowadzeniem tego bloga.

Otagowane

Gheorghe Muresan

Gheorghe Muresan

Fun Fact: Ktoś powinien wydać całą serię kart dokumentującą wspólne przygody Muresana i Shawna Bradleya. Obok powyższej, dokumentującej pierwsze bliskie spotkanie ich tyłków, byłyby w niej takie karty jak „Muresan i Bradley oglądają Obcego dwójkę”, „Muresan i Bradley znajdują w skrzynce pocztowej awizo”, „Muresan i Bradley grają w Państwa-Miasta”, „Muresan i Bradley próbują kupić postument do umywalki Cersanit Eko 2000” czy „Muresan i Bradley pokonują Dziobatą Skolopendrę i uwalniają doktora Itai-Itai”.

Otagowane ,

Atrament Sympatyczny: Anthony Avent

Anthony Avent Elusive

Anthony Avent Elusive back

Ponieważ od jakiegoś czasu zajmuję się kompletowaniem setu Elusive Ink wchodzącego w skład serii 2011-12 Panini Past & Present, postanowiłem zacząć wchodzące w jego skład karty prezentować na blogu. Idea (sympatyczna zresztą) stojąca za Elusive Ink to przypomnienie ogółowi kolekcjonerów mniej znanych zawodników z lat 70., 80. i 90. , którzy zagubili się w akcji gdy przemysł karciany wchodził w fazę masowej produkcji kart z autografami, kawałkami koszulek, piłek, parkietów, butów, krzesełek czy niezużytych przez Shawna Kempa prezerwatyw (tzw seria „game not used”, gdzie na odwrocie karty możemy przeczytać np., że zawiera ona autentyczny kawałek prezerwatywy, której Shawn Kemp nie założył gdy płodził swoje piąte nieślubne dziecko). W rezultacie dostajemy set 65 kart z autografami, którego bohaterowie albo podpisują się na karcie po raz pierwszy, albo robili to do tej pory niewiele razy. Jasne – to współczesne karty, które teoretycznie nie są bohaterami tego bloga, tak samo jak zawodnicy, którzy pokończyli kariery w latach 70. i 80., ale duża ilość drugoplanowych gwiazd z lat 90., których opiewanie jest jak najbardziej misją MMJK, to aż nadto aby usprawiedliwić regularne doniesienia na temat postępów w zbieraniu Elusive Ink (zwłaszcza, że narzuciłem niezłe tempo i już jestem w posiadaniu prawie 2/3 setu). Wymyśliłem, że będzie to działać następująco – wrzucam skany karty wraz z informacją o zawodniku z odwrotu i dorzucam własne pięć groszy, bo w zasadzie pięć groszy to jedyne pieniądze jakie mi zostaną gdy już kupię wszystkie kart z setu. Tyle koniecznego wstępu – czas pomyśleć ciepło o nowym pomyśle i dzięki temu zobaczyć co skrywają te artefakty unurzane w atramencie sympatycznym.

***

Obiecane pięć groszy o Anthonym Avencie:

1. Po wyborze w drafcie (z numerem 15 w 1991) nie zagrał od razu w NBA, bo nie mógł dogadać się z Bucks w sprawie kontraktu i zagroził przyjęciem oferty z włoskiej drużyny Phonola Caserta, która wtedy kusiła dużymi pieniędzmi także Johna Salleya. Ostatecznie Bucks postanowili odczekać rok.

2. Za sezon we Włoszech Avent zarobił milion dolarów – więcej niż w jakimkolwiek z 5 sezonów jakie potem rozegrał w NBA.

3. W styczniu 1994 roku przeszedł (za Anthony’ego Cooka i dwa wybory w drafcie) do Orlando Magic gdzie grywał pod koszem (zamiennie z Niezbyt Wymagającą Konkurencją O Minuty Na Pozycji PF/C w osobach Jeffa Turnera i Larryego Krystkowiaka) z Shaquillem O’Nealem.

4. Jeszcze za czasów gry w Orlando (czyli przed ostatnim etapem kariery gdzie próbował znaleźć sobie miejsce w ekipach Grizzlies, Jazz i Clippers) wdał się w uliczną bójkę (wynik kłótni z trzema agresywnymi przechodniami), którą skończył z czterema ranami od noża na lewym ramieniu i 20 szwami.

5. Avent po debiutanckiej przygodzie z ligą włoską w Europie grał jeszcze dwukrotnie – w sezonie 96/97 (po tym jak skończył mu się kontrakt z Vancouver a zanim – via Siuox Falls Skyforce z ligi CBA – zakotwiczył w Utah) w Panathinaikosie i w 2001 roku w PAOK-u.

Skończyły mi się drobne, a zapomniałem dodać, że Avent był raczej słaby w kosza. I że „Sioux Falls Skyforce” to fajowska nazwa.

Tyle. Wkrótce kolejne odsłony „Atramentu Sympatycznego”.

Otagowane , , ,

Ervin Johnson

Ervin Johnson

Fun Fact: Nie było chyba w historii NBA dwóch zawodników o bardziej zbliżonym imieniu i nazwisku i większej różnicy w talencie niż Earvin „Magic” Johnson i Ervin „No Magic” Johnson. Choć i tak lepiej przyjść do NBA dzieląc nazwisko z jedną z największych legend, z którą nie ma szans się równać, niż nazywając się Jason Williams i musieć na każdym kroku tłumaczyć, że nie jest się tym Jasonem Williamsem, który wykrzykiwał rasistowskie i anty-gejowskie wyzwiska w kierunku fanów, ani tym Jasonem („Jayem”) Williamsem, który o mało co nie zabił się na motocyklu zaprzepaszczając karierę wycenianą niegdyś na numer 2 draftu, ani też Jaysonem Williamsem, który zastrzelił swojego szofera. Właściwie to lepiej nie nazywać się Jason Williams nawet jeśli nie planuje się grać w NBA.

Otagowane , , , ,

Tim Hardaway

Tim Hardaway

Fun Fact: Moja pierwsza piątka koszykarzy z ksywami na cześć robali i pająków:

PG. Tim „Bug” Hardaway

SG. Scottie „Pająk” Pippen

SF. Kevin „Durantula” Durant

PF. Dennis „The Worm” Rodman

C. John „Spider” Salley

Należy nadmienić, że ksywę „Pająk” Pippenowi nadali prawdopodobnie Szaranowicz z Łabędziem lub Wojciech „Ależ U-ła” Michałowicz.

Otagowane