Matt Bullard

Matt Bullard

Halloween Fact: W latach dziewięćdziesiątych tylko jeden raz liga grała w Halloween. Szkoda, może wtedy mielibyśmy więcej takich kart, jak powyższa. Czyli durnych. Do Matta Bullarda – uwiecznionego na swojej sportowej karcie na sianie, z workiem w kształcie dyni na kolanach, z cukierkami w dłoni i w towarzystwie trzech innych, robiących dobrą minę do złej gry, kolegów – jeszcze wrócimy.

Na razie wróćmy do 31 października 1997 roku.

Wyjątkowo wypadła wówczas inauguracja sezonu 1997/98, znanego także jako „ostatni taniec„, choć w tamto Halloween Bulls postanowili się przebrać za drużynę, która przegrywa mecze z zespołem, którego pierwszą piątkę tworzą Dana Barros, Antoine Walker, Travis Knight, Ron Mercer i Walter McCarthy. Michael Jordan spudłował wówczas 16 z 23 rzutów, trafiając ich ledwie o dwa więcej niż Dennis Rodman, który tamto spotkanie zaczął na ławce. Dzięki 16 punktom zdobytym na linii rzutów wolnych, uzbierał wtedy 30 punktów, ale tamtego dnia w kostiumie najlepszego łowcy punktów wystąpił Latrell Sprewell, choć pewnie tylko dlatego, że przesyłka ze strojem Dusiciela z Bostonu zaginęła i doszła do niego dopiero miesiąc później.

45 punktów w przegranym meczu, to w tamtym momencie była druga największa zdobycz w Halloween. Lepszy był jedynie Adrian Dantley, zdobywca 50 punktów w 1980 roku (później wynik Sprewella poprawili pięcioma dyszkami jeszcze Rashard Lewis w 2003 i Derrick Rose w 2018, a w 2015 roku halloweenowy rekord ustanowił Steph Curry, rzucając 53 punkty).

Inne ciekawe przebrania z tamtego dnia, to między innymi:

  • Vin Baker w stroju Seattle Supersonics (Shawn Kemp nie przyszedł na imprezę halloweenową, bo liga zawiesiła go za udział w bójce w preseason, więc jego kostium Kawalerzysty musiał poczekać jeden mecz);
  • Chris Mullin przebrany za złego Chrisa Mullina – nie dość że miał na sobie koszulkę innej drużyny, to w debiucie jako gracz Indiana Pacers zdobył tylko dwa punkty przy skuteczności 1-8 z gry;
  • Tim Duncan w koszulce San Antonio Spurs (przygodę z NBA zaczął od 15 punktów w wygranym pojedynku z Denver Nuggets);
  • Jason Kidd (wtedy z Phoenix Suns) perfekcyjnie udający siebie samego, bo mało jest bardziej kiddowych rzeczy niż linijka statystyczna: 16 asyst, 14 zbiórek i tylko 6 punktów (od tamtego czasu nikt w Halloween nie miał tylu asyst, a Kidd byłby rekordzistą dnia, gdyby nie jeden mecz z 1968 roku, w którym Guy Rodgers i Dave Bing urządzili sobie zabawę w „podanie albo psikus” – pierwszy zakończył ją z 21 asystami, a drugi z 19);
  • Washington Bullets w przegranym starciu z Pistons przebrali się za Washington Wizards i tak już zostali;
  • Violet Palmer na mecz Vancouver Grizzlies i Dallas Mavericks założyła strój sędziego NBA, jako pierwsza kobieta w historii;
  • Linia rzutów za trzy punkty dla odmiany skończyła z przebierankami i wróciła do swojego dawnego wyglądu, znów sięgając 7 metrów i 24 centymetrów po dwuletnim eksperymencie z krótszym dystansem.

Matt Bullard także zagrał w tamto Halloween.

W meczu Houston Rockets z Cleveland Cavaliers zdobył 3 punkty rzutem za trzy… co właściwie mówi Ci wszystko, co powinieneś wiedzieć o tym koszykarzu. Po serii kontuzji kolan, które pozbawiły go sprawności fizycznej, zanim jeszcze jego kariera zawodowa się zaczęła, Matt stał się jednym z pierwszych specjalistów od trafiania trójek, pionierem pozycji „stretch four”, który wchodząc na boisko ułatwiał trochę życie Hakeemowi Olajuwonowi, odciągając obrońców przeciwnika spod kosza (oczywiście nie był na tyle cenny, żeby Rakiety nie chciały go oddać razem z Robertem Horrym za Seana Elliotta, w ramach niesławnej wymiany unieważnionej ze względu oblane testy medyczne Elliotta).

W swojej 11-letniej karierze w NBA (w sezonie 1994/95 zrobił sobie przerwę na grę w Europie) oddał więcej rzutów z dystansu (1561) niż za dwa punkty (1346). Choć dzisiaj trójki w NBA wpadają na prawo i lewo, to Bullard utrzymuje się w czołówce listy wszech czasów Rakiet pod względem celnych rzutów za trzy: jego 557 trafień to w tym momencie siódmy wynik (i więcej niż uzbierał np. inny znany z trójek koszykarz z Houston – Kenny Smith).

Co dziwne, nie udało mi się znaleźć żadnego krótkiego wideo z Mattem rzucającym za trzy, ale jeśli obejrzycie dowolny mecz Houston z lat 90., to jest naprawdę spora szansa, że tak widoczek się pojawi (Bullard grał dla Rockets w latach 1990-1994 oraz 1996-2001). Matt rzucający długą dwójkę wygląda zaś tak:

Bullard miał dobre oko nie tylko do umieszczania piłki w koszu z dalekich odległości. W styczniu 1993 roku, w trakcie timeoutu podczas jednego z meczów Rockets, w owe oko wpadła mu pewna blondynka siedząca na trybunach. Pomachał do niej, ona odmachała, a potem zaczęła mu pokazywać na palcach swój numer telefonu. Tak Matt wspomina tamtą sytuację:

„Zaraz po tym, jak skończyła mi przekazywać swój numer, Rudy [Tomjanovich] wysłał mnie na boisko, więc przez całą [drugą] kwartę w kółko powtarzałem w myślach jej telefon. W przerwie meczu natychmiast pobiegłem do szatni go zapisać.”

Zapisał, nic nie pomylił i trafił w dziesiątkę. Blondynka miała na imię Paula i została jego żoną.

Gorzej z celnością było podczas tej sesji zdjęciowej, z której Upper Deck złośliwie kupił zdjęcie na kartę Bullarda, ale mam na jej temat dwa przemyślenia:

  • Co prawda pisałem kiedyś, że Matt wygląda jak jeden z terrorystów ze „Szklanej Pułapki”, ale teraz stwierdzam, że chyba bardziej wygląda jak syn Gregga Popovicha.
  • „Pidżamy” Rockets to jedno z najstraszniejszych wdzianek, jakie można założyć w Halloween.
Postaw kawę
Otagowane ,

One thought on “Matt Bullard

  1. Juggernaut pisze:

    Wywołany jeden z sezonów, do którego mam olbrzymią nostalgię. 🙂 Rzeczywiście sporo się działo się pierwszej nocy 1997/98 – sensacyjna wygrana Celtics Ricka Pitino nad Bulls, 45 punktów Sprewella itd.

    Miałem zawsze spory problem z tymi strojami Rockets. Początkowo mi się podobały za dzieciaka, ale potem rzeczywiście jakoś zaczęły kłuć w oczy, szczególnie z ówczesnym parkietem The Summit.

    No i szacuneczek dla Bullarda za akcję z zapamiętaniem numeru telefonu. Tym bardziej, jeśli to małżeństwo przetrwało próbę czasu. 🙂 Ciekawe jak zagrał do końca tej pierwszej połowy zanim dobiegł do szatni.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: