Billy Owens

Fun Fact: Załączony powyżej rewers karty Billy’ego wygląda jak okładka płyty z pościelowym soulem. Wymyśliłem nawet tytuły utworów, jakie mogłyby się na niej znaleźć:

  1. „I Point Forward To Your Love”
  2. „Playin’ Billy Ball With Your Heart”
  3. „Let Me Be Your Rock”
  4. „Left My Heart In Golden State”
  5. „Shooting My Shot With You (But I Have No Range)”
  6. „Rebounding From You”
  7. „I Have Played Every Position But Haven’t Found What I’m Looking For”
  8. „You Keep Trading My Heart”
  9. „Was I Ever Enough?”

Billy był jednym z najbardziej ekscytujących talentów, jakie trafiły do NBA. Jeden z pionierów pozycji point forward i ponadprzeciętny zbierający był jednak co chwilę wymieniany (w tym za Mitcha „The Rock” Richmonda, zanim jeszcze zagrał pierwszy mecz w NBA) i nikt chyba nigdy nie wygrał transferu, w którym go pozyskiwał. Miał być all-starem a skończył jako role player, którego kariera straciła impet już po trzech latach w koszulce Warriors. Ale mimo wszystko wciąż był niezaprzeczalnie zdolny. Był nawet inspiracją dla Kevina Duranta, który studiował jego boiskowy styl. Dziś jego umiejętność gry na wszystkich pięciu pozycjach byłaby ceniona jeszcze wyżej, ale z drugiej strony, większą przeszkodą dla osiągnięcia pełni potencjału byłby jego kiepski rzut z dystansu. Czyli, owszem, mógłby być bieda-Durantem, ale mógłby też być drugim Benem Simmonsem… tylko gorszym w obronie.

W każdym razie taka fikcyjna płyta Billy’ego, z taką okładką i taką listą utworów to, że tak nieskromnie napiszę, idealny soundtrack do jego kariery, która może i powinna być lepsza, ale, do cholery, życie też powinno być lepsze.

Na szczęście zawsze zostaje nam pościelowy soul.

Postaw kawę
Otagowane

Dodaj komentarz