Tag Archives: bardzo biali ludzie

Alan Ogg

Alan Ogg

Fun Fact: Alan Ogg to reprezentant powszechnie kochanego gatunku koszykarza, czyli nieporadnego dryblasa z końca ławki (najlepiej bladolicego) grającego tylko śmieciowe minuty. Fani raczkującej drużyny z Miami regularnie skandowali „OGGGGGGGGG!” (jeden z florydzkich dziennikarzy napisał kiedyś, że brzmiało to jakby tysiące ludzi wymiotowało symultanicznie) domagając się wpuszczenia ich ulubieńca na parkiet.

Nie widziałem Ogga nigdzie poza kartami i tabelkami w skarbach kibica, nie przetrwały też do dziś żadne jego highlighty, dlatego pozostają nam opisy Alana w akcji z artykułów sprzed ćwierćwiecza….

„Trener Ron Rothstein wreszcie wysłał Ogga na boisko przy sześciu minutach do końca i prowadzeniu Heat 108:83. […] Ogg został na parkiecie do samego końca meczu, złapał 4 faule, dwa razy został trafiony w głowę bezpańską piłkę i raz sam trafił do kosza. Punkty – zdobyte na minutę i 34 sekundy przed końcem – okazały się tymi, które podbiły wynik ze 134 do 136 dla Miami, ustanawiając nowy klubowy rekord punktów w meczu.”

Heat ostatecznie rzucili tamtego dnia 141 punktów w regulaminowym czasie gry, co do dziś jest rekordem klubu (trzy lata temu powtórzyli ten wynik, ale po dwóch dogrywkach). Rekord punktów w meczu Ogga to 11 (zbiórek – 7, bloków – 4, minut – 23). Przez 3 sezony w NBA rozegrał 80 meczów, ale karierę kontynuował jeszcze przez kilka lat poza granicami USA, odwiedzając jeszcze trzy inne kontynenty.

Najlepsza w tym wszystkim jest i tak ksywa Alana, którą nadali mu koledzy z drużyny – „Ogglajuwon”.

Sad Fact: Jeśli byłeś w 1990 roku bardzo białym człowiekiem i jednocześnie rezerwowym centrem Miami Heat, to prawdopodobnie zmarłeś w okolicach 40 roku życia. Goszczący już na MMJK Alec Kessler (prawie 7 stóp wzrostu) odszedł jako 40-latek w 2007 roku, zaś Alan Ogg (7 stóp i 2 cale) – w wyniku infekcji gronkowcem – dołączył do niego w tej części Zaświatów, która ma podwyższone sufity, ledwie 2 lata później, w wieku 42 lat. Alec i Alan byli najlepszymi kumplami w czasach gry dla Heat.

heat-1990

Alan Ogg i Alec Kessler w towarzystwie Willie’ego Burtona, Keitha Askinsa i Bimbo Colesa (fot. SI.com/Al Messerschmidt/Getty Images)

Otagowane ,

Chris Anstey

Chris Anstey

Fun Fact: Gdy dzieciaki w Polsce zaczynały interesować się koszykówką, Chris Anstey był na drugim miejscu rankingu australijskich tenisistów na szczeblu juniorskim i toczył zacięte tenisowe pojedynki z gościem, który nazywał się Mark Philippoussis.

Po raz pierwszy zagrał w koszykówkę dopiero w wieku 17 lat, ot tak, dla hecy, w drużynie swojego brata. Rzucił 52 punkty. Dwa lata później był już zawodowcem, którego w barwach Melbourne Tigers oglądali skauci NBA. Mavs zamienili się z Blazers na picki w dniu Draftu 1997, pozyskując wybranego z osiemnastką Australijczyka. Był taki czas, kiedy Don Nelson niemal całował ziemię, po której stąpał Chris, nazywając go – i shit you not – najlepiej biegającym wysokim graczem w NBA oraz kimś, kto będzie pierwszym w historii „point centrem”. W marcu 1998 roku, Nellie tryumfował, bo jego pupil ogarnął się na tyle, by na przestrzeni 9 meczów notować prawie 15 punktów na spotkanie i pobić strzelecki rekord kariery 26 punktami rzuconymi Celtics.

To w czasie tamtej serii spotkań Mavs pokonali po dogrywce mistrzowski skład Bulls – Anstey (który wymienia dziś ten mecz wśród swoich najważniejszych koszykarskich wspomnień) miał 8 punktów i 6 zbiórek. W dogrywce Australijczyk najpierw trafił z szóstego metra, potem, w obronie, wdał się przepychankę z Dennisem Rodmanem, wyśmiał go i zarobił przewinienie techniczne, a w kolejnej akcji zdobył dwa punkty wsadem. Innymi słowy, Chris Anstey był na drodze do zostania legendą wśród fanów Mavs.

A jednak coś poszło nie tak. Chris zdołał zrazić czymś do siebie zakochanego w nim Nelsona i Anstey został opchnięty do Bulls, już tych bez Jordana i Pippena. Choć Anstey coś tam w NBA grywał (ba, nawet ma na koncie game winnera w koszulce Byków), to niemożność przebicia się przez rotację, która składała się z Dickeya Simpkinsa i Willa Perdue, pozbawiła ludzi złudzeń, że mokry sen Nellie’ego się spełni.

Po 3 latach Chris był poza NBA, ale połknięty ledwie kilka lat temu bakcyl koszykówki nie zniknął, mimo iż ten sport przestał przychodzić mu z taką łatwością, jak w pierwszych latach treningów. Anstey zagrał na igrzyskach w Sydney, wrócił do ligi australijskiej (z przerwą na przygodę w Rosji), gdzie zdobywał mistrzostwa ze swoją pierwszą drużyną, Tygrysami, których ostatecznie został trenerem. Dziś jest najlepiej biegającym wysokim ambasadorem firmy z branży finansowej oraz lokalnego dealera Hyundaia, a także potencjalnie pierwszym point centrem wśród trenerów koszykarskich na szczeblu szkół podstawowych.

[Wpisu na temat Ansteya dopominał się od dawna Dawid Majkel]

Otagowane ,

Adam Keefe

Adam Keefe

Fun Fact: Adam Keefe był zdecydowanie jednym z najbielszych ludzi w NBA lat 90, ale dzielnie walczył ze swoją drewnozą. Gdy po dwóch rozczarowujących – jak na 10 pick w drafcie – sezonach w Atlancie został wytrejdowany do Jazz, prezydent klubu z Salt Lake City, Frank Layden, przywitał go słowami: „Lepiej żebyś się nie oszukiwał, bo twój następny przystanek to liga włoska”. No i Keefe faktycznie przestał się oszukiwać, że wciąż może być taką gwiazdą jaką był na uniwerku. Zajął się harowaniem, wynoszeniem koszykarskich śmieci i wyłapywaniem łokci przeciwników gdy nieustraszenie nurkował w najmniej wdzięczne miejsca na boisku. Nagrodą za pogodzenie się z losem był sezon 97/98, w którym Adam został graczem pierwszej piątki Jazz, wygrywając z nimi 62 mecze w sezonie regularnym (średnie z tego sezonu to prawie 8 punktów, ponad 5 zbiórek, 54% z pola i 81% z linii osobistych). Co prawda w playoffach jego czas gry poleciał na łeb, na szyję, ale trzy mecze finałowe zaczynał od pierwszej minuty, nawet jeśli niekoniecznie wypadł w nich szczególnie korzystnie…

Ostatecznie Keefe nie skończył we Włoszech… tylko w Hiszpanii i dopiero w wieku 30 lat, na dwa ostatnie sezony swojej zawodowej kariery.

Otagowane ,

Joe Wolf

Joe Wolf

Fun Fact: Joe Wolf (którego średnie z 11 sezonów spędzonych w 7 drużynach NBA to trochę ponad 4 punkty i 3 zbiórki) urodził się w niespełna dwutysięcznym miasteczku w stanie Wisconsin, które jest siedzibą największego na świecie producenta umywalek, wanien, sedesów i innych elementów hydraulicznej armatury. Fakt ten całkiem zgrabnie prowadzi nas do wspomnienia momentu, gdy hydraulikę sprawdził Wolfowi Dennis Rodman…

Otagowane ,

Jim Les

Jim Les

Fun Fact: Jim Les to zapomniany spec od rzutów z dystansu. Nawet ja jestem winny zaniedbania pamięci o nim, bo gdy pierwszy raz pojawił się na MMJK, ograniczyłem się do kiepskiego żartu z nazwiska. Przeciętny polski fan poznał i pokochał białych, niepozornych chłopców wchodzących z ławki tylko po to, żeby trafić trójkę lub dwie za sprawą Steve’a Kerra czy Tim Leglera, ale na początku lat 90 w tej kategorii nie miał sobie równych właśnie Les. W sezonie 90/91 trafiał 46.1% prób zza łuku i był pod tym względem liderem NBA. Był też bliski zdetronizowania Craiga Hodgesa w allstarowym Three Point Shootout, ale w finale konkursu z 1992 roku zabrakło mu ledwie jednego punktu i w rezultacie Hodges wygrał po raz trzeci pod rząd.

Długoterminowi fani Kings, którzy pod wpływem ery Vivka Randive’a nie zafundowali sobie jeszcze spontanicznej lobotomii przy użyciu karty koszykarskiej Nika Stauskasa, na pewno Lesa pamiętają, ba – nawet zaliczają go do legend klubu…

Otagowane ,

David Wood

David Wood

Fun Fact: Nigdy bym nie wpadł na to, że 5-minutowy montaż akcji Davida Wooda dostarczy mi tyle czystej rozrywki. Ba – nigdy bym nie wpadł na to, że ktoś stworzył dowolnej długości montaż akcji Davida Wooda. Oto jednak on:

Jest tu wszystko! Zaskakująco energetyczne wsady (Wood nie był taki drewniany jak sugerowałaby jego powierzchowność… o nazwisku nie wspominając), rzuty za trzy (pozycja stretch four jeszcze wtedy raczkowała), podania za plecami (obczajcie koniecznie akcję Pistons z 43 sekundy), „fundamentalsy” (hak, półdycha, wymuszenie faulu ofensywnego, rzut osobisty), game-winnery i brutalne faule. Z jakiegoś powodu klip urywa się gdy pojawia się najbardziej rzadki materiał – poster dunk z mistrzostw świata 1998 (tak jest, Wood był członkiem lokautowej Parszywej Dwunastki, o której świat zbyt szybko zapomniał) i fragment występu w konkursie wsadów ligi CBA. Montażysta dodał gdzieniegdzie „hajpujące” napisy (w stylu „Take that Spike” po trójce trafionej w MSG) i generalnie zrobił to wideo z autentyczną sympatią dla materiału źródłowego – a mówimy tu o karierze grającego po 13 minut w meczu journeymana. Ktoś w komentarzach na YouTube’ie idealnie podsumował pozycję Wooda w koszykarskiej hierarchii NBA – Tom Chambers dla ubogich.

Obejrzałem ten klip już parę razy i pragnę poinformować, że świat zyskał kolejnego fana dorobku Davida Wooda.

Otagowane ,

Josh Grant

Josh Grant

Fun Fact: Gwiazdy, gwiazdy i po gwiazdach. Proponuję w związku z tym zejść na ziemię i poczytać parę słów dotyczących kogoś kto był od statusu gwiazdy NBA tak daleko, jak Oliver Miller jest daleko od bycia filigranową, bladolicą dziewczynką zbierającą kwiatki gdzieś na łąkach Pojezierza Szackiego. Oczywiście o ile dacie radę wygospodarować wolny czas w przerwie między kolejnymi odtworzeniami dunków Aarona Gordona i Zacha LaVine’a…

A zatem Josh Grant.

43 pick w Drafcie 1993, 53 mecze w trakcie jedynego sezonu w NBA, średnie na poziomie 3 punktów, 1.7 zbiórki oraz 0.5 asysty w nieco ponad 7 minut w każdym spotkaniu. Gdy Warriors zwolnili go już po debiutanckim sezonie, postanowił spróbować swoich sił w Europie (w której wcześniej mieszkał przez dwa lata w ramach misji Kościoła Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich), gdzie kontynuował karierę do 2002 (Hiszpania, Francja, Grecja i Włochy). Nie ma zbyt wielu powodów, żeby fan NBA pamiętał Josha Granta, ale pewnie im bliżej stanu Utah tym bardziej wzrasta prawdopodobieństwo spotkania kogoś takiego, bo urodzony w Salt Lake City skrzydłowy jest jednym z najlepszych graczy w historii uniwerku Utah. To w jego koszulce zapracował sobie na miejsce w dwóch prestiżowych grupach koszykarskich:

– Jest aktualnie jednym ze 109 zawodników w historii NCAA, którzy zakończyli karierę akademicką z ponad 2000 punktów i 1000 zbiórek;

– Jest też w gronie gości, którzy dunkowali nad Shawnem Bradleyem:

Toż to dwa najbardziej mormońskie postery w dziejach świata.

Otagowane ,

Luc Longley

Luc Longley

Fun Fact: Łatwo spojrzeć na tę kartę i rzucić niewybredny żart na temat stylówki Luca, ale pierwsi niech rzucają ci, którzy nie znali na początku lat 90 żadnego Łukasza, który tak wyglądał. Zamiast tego wyliczę moje ulubione momenty w karierze Luca, w których pojawiły się zwierzęta:

– Ówczesny mecz życia, który rozegrał jako Leśny Wilk w ramach jednej z pierwszy retransmisji spotkania NBA jaką widziałem w swoim życiu;

– Trzy tytuły mistrzowskie z Bykami;

– Jedna z najgłupszych kontuzji w historii ligi: ugryzienie w pośladek przez skorpiona;

– Ten moment, gdy zapytano Luca jak kontuzjował sobie ramię, a on opowiedział historię o walce z rekinem;

– Ten moment, gdy zapytano Luca (który jest Australijczykiem, jak Krokodyl Dundee) czy uprawia zapasy z krokodylami, a on odpowiedział, że tylko wtedy, kiedy jest głodny;

Kupienie na eBayu za 2900 dolarów prawa do nadania nazwy nowoodkrytemu gatunkowi krewetki i nazwanie jej imieniem swojej córki.

Otagowane ,

Dwayne Schintzius

Dwayne Schintzius

Fun Fact: Na niesamowitości plerezy Schintziusa nie poznano się aż dwukrotnie. Najpierw kazał mu ją ściąć trener uniwersytecki, Don DeVoe, co skończyło się tym, że Dwayne odszedł z drużyny (choć włosy skrócił), a potem – generalny menadżer San Antonio Spurs, Bob Bass (i znów – Dwayne włosy obciął… a potem wrzucił je do koperty i wysłał GM’owi). Na szczęście cała reszta świata wie lepiej – nie ma nic lepszego niż plereza Schintziusa. Po prostu usiądźmy i podziwiajmy…

SAN ANTONIO - 1991: Dwayne Schintzius #24 of the San Antonio Spurs poses for a portrait in 1991 at the HemiSphere Arena in San Antonio, Texas. NOTE TO USER: User expressly acknowledges and agrees that, by downloading and or using this photograph, User is consenting to the terms and conditions of the Getty Images License Agreement. Mandatory Copyright Notice: Copyright 2008 NBAE (Photo by Jon Soohoo/NBAE via Getty Images)

Dwayne-Schintzius_crop_north

222

DSRIP46

Dwayne Schintzius, David Stern

dwayne-schintzius-3

Trzymaj się tam w górze chłopie. Cokolwiek czeka nas po śmierci, na pewno nie jest to fryzjer.

(PS: O wpis na temat Schintziusa prosił Krzysztof Buck)

Otagowane ,

Geert Hammink

Geert Hammink

Fun Fact: 14 punktów, 7 zbiórek i 2 asysty to całkiem przyzwoity wynik (ba, czasem mam wrażenie, że Marcin Gortat od kilku lat rozgrywa tylko takie mecze). Chyba że mówimy nie o osiągach z jednego meczu, a z całej – trzysezonowej – kariery. Jeden z sześciu koszykarzy NBA urodzonych w Holandii, właśnie z takimi liczbami zakończył swoją przygodę z ligą. I choć przez aż trzy lata mógł nazywać się jej zawodnikiem (2.5 roku był Magikiem, pół sezonu Wojownikiem), to wystąpił w tym czasie tylko w 8 meczach. Jeśli zdjęcie widoczne na powyższym skanie jego karty zrobione zostało w sezonie zasadniczym, to uwiecznia jeden z ledwie dziesięciu rzutów z gry jakie oddał (trafił cztery).

W 1996 roku Hammink był już poza NBA, ale z otwartymi rękoma przywitano go w Europie. Po boiskach Grecji i Niemiec biegał aż do 2004 roku i do dziś ma fanów, którzy twierdzą, że miał pecha, bo w Orlando grał za Shaqiem (nie dodając, że nie mógł się wybić także przed Grega Kite’a, Tree Rollinsa, Keitha Towera, Jona Koncaka i Joe Wolfa).

I jeszcze jedna ciekawostka – Orlando Magic w pierwszej połowie lat 90 mieli zboczenie na punkcie centrów z Louisiana State University. W Drafcie 1991 wybrali z 23-ką Stanleya Robertsa, w 1992, z jedynką, Shaquille’a O’Neala, a w 1993 z numerem 26 wzięli właśnie Hamminka, który też studiował na LSU i po odejściu Stanleya i Shaqa doczekał się wreszcie minut.

Otagowane ,