Paul Mokeski

Paul Mokeski

Fun Fact: W swojej książce „The Book Of Basketball”, Bill Simmons włączył Paula Mokeskiego do swojej drużyny najbardziej niepowtarzalnych („z powodów genetycznych lub fizycznych”) koszykarzy w historii. Wtedy też zawarł całą istotę Mokeskiego w jednym akapicie (poniższy cytat to moje tłumaczenie z oryginału, bo polskiej wersji książki nie mam):

„O ‚potędze Mokeskiego’ pisałem w swoich felietonach na ESPN.com tak często, że doczekałem się wzmianki na jego profilu na Wikipedii. Rezerwowy center, który jakimś cudem grał aż 12 sezonów, biedny Mokeski był nieprawdopodobnie nieatletyczny i biegał tak, jakby miał dwie protezy nóg. Jakby to nie wystarczyło, próbował przywrócić do łask połączenie trwałej i wąskiego wąsika, które powinno umrzeć na początku lat 80. Dorzućmy zakola, kilka dodatkowych podbródków i stwierdzimy, że Mokeski wyglądał jak glina z Jersey stojący w kolejce po pączki. Możecie więc sobie wyobrazić, jak dziwaczny był fakt, że był całkiem pożytecznym graczem – twardym obrońcą, przyzwoitym siłaczem, niezłym strzelcem z półdystansu, który nigdy nie brał się za robienie czegoś, czego nie potrafił. Zaliczał 20 minut w meczu w składzie Bucks, który w 1985 roku wygrał 59 spotkań. Kochałem Mokeskiego tak bardzo, że trzy długie lata życia spędziłem na poszukiwaniu jego meczowej koszulki na eBayu, zanim ostatecznie się poddałem.”

Można by w zasadzie na tym zakończyć, ale z kronikarskiej przyzwoitości, rozwińmy nieco myśli Simmonsa.

Urodzony w 1957 roku Paul, koszykarskie nazwisko wyrabiał sobie na uniwersytecie Kansas (a trzeba przyznać, że trudno wyrobić koszykarsko nazwisko „Mokeski”). Stamtąd właśnie trafił do NBA jako 42. pick w Drafcie 1979. Wybrali go Houston Rockets, gdzie spędził jeden rok bez historii, po czym dołączył do słabych wówczas Detroit Pistons, gdzie jako drugoroczniak ustanowił rekordy kariery pod względem średniej punktowej (7.1), zbiórek (5.2) i celności z gry (48.9%). Na początku kolejnego sezonu do klubu dołączył debiutant Isiah Thomas, ale mierzący 213 centymetrów i ważący 113 kilogramów środkowy nie załapał się na erę legendarnych Bad Boys, choć miał w jej powstawaniu pewien udział: lutym 1982 roku przeszedł do Cleveland Cavaliers za m.in. Billa Laimbeera. Cavs zwolnili go na początku kolejnej kampanii i Mokeski zdecydował się na testy w Milwaukee Bucks, gdzie – po dwóch 10-dniowych kontraktach – osiadł na resztę sezonu 82/83 i sześć kolejnych rozgrywek (szkoda, że nie wytrzymał do lat dziewięćdziesiątych, bo wtedy mógłbym użyć tagu „bardzo biali ludzie z milwaukee”).

To właśnie tam spędził najlepsze lata, a prowadzeni przez Don Nelsona Bucks byli wówczas jedną z najgroźniejszych drużyn ligi, dwukrotnie grającą w finałach Konferencji Wschodniej i w obydwu przypadkach eliminowaną przez Boston Celtics. Najbliżej pokonania znienawidzonych Celtów, Milwaukee byli w 1987 roku, gdy ich drugorundowy pojedynek rozstrzygnął się dopiero po siedmiu meczach. Bohater tego tekstu wspomina ten moment z mieszanymi uczuciami – stracili wówczas prowadzenie w ostatnich minutach po kolejnych heroizmach Larry’ego Birda, ale po meczu Red Auerbach zaczepił go pod Boston Garden, poprosił o rozmowę na osobności, w której wyznał, że jest fanem gry Mokeskiego i po dziś dzień żałuje, że nie udało mu się go pozyskać w drafcie. True story, przynajmniej według Mokeskiego.

Paul Mokeski oficjalnie przeszedł na emeryturę w 1993 roku, ale z boisk zniknął w 1991 roku, po dwóch jednorocznych przygodach z Cavaliers i Warriors. Potem parał się trenerką, dzięki czemu wrócił nawet na krótko do NBA jako asystent trenera Charlotte Bobcats w sztabie Sama Vincenta.

Tyle od kronikarzy kariery Mokeskiego, czas przejść do rzeczy bardziej ulotnych…

Oczywiście w przypadku Mokeskiego trudno oderwać artystę od dzieła. Wielu było solidnych rezerwowych centrów, ale niewielu opakowano w tak brawurowe połączenie rachitycznego wąsika, afro białego człowieka i niestandardowej urody.

To zapewne ten kontrast tak fascynował Billa Simmonsa, choć trzeba przyznać, że jego miłość do Mokeskiego jest dość skomplikowana. W swojej książce jeszcze dwukrotnie wspomina Paula, samemu sobie zaprzeczając. Najpierw pisze, że gdyby klonowano koszykarzy, pierwsi w kolejce powinni być (niekoniecznie w tej kolejności) Michael Jordan, LeBron James i David Robinson, a ostatni – Paul Mokeski. Jakieś 200 stron później, rozważając wyjątkowość kariery Hakeema Olajuwona, stwierdza jednak, że gdyby w USA zaczęto klonować ludzi (jako część tezy, że nawet drugi Hakeem nie miałby tak samo wyjątkowej kariery jak oryginalny), to ma nadzieję iż zaczną od Mokeskiego.

Zdecyduj się Simmons!

(Choć i tak wiadomo, że Bill Simmons najchętniej sklonowałby Larry’ego Birda. Albo Jamesa Younga.)

Fun Fact 2: Paul Mokeski był uczestnikiem pierwszej bójki Charlesa Oakleya w NBA. Skończył ją ze złamanym nosem.

Otagowane ,

3 thoughts on “Paul Mokeski

  1. Juggernaut pisze:

    Aaaj, Mokeski!!! ❤ Ciężko o bardziej charakterystycznego centra z 80s. Ale fakt, był walczakiem w tych minutach, kiedy już grał.

    Bucks z tamtych czasów Nelsona to były w ogóle naprawdę świetne ekipy. Chyba najlepszy zespół dekady, który nigdy nie wszedł do finałów.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: