Alvin Robertson

alvin robertson

Sad Fact: Alvin Robertson to bardzo zły człowiek.

EDIT: Tak naprawdę, to nie aż tak zły.

Otagowane

Terry Cummings

terry cummings

Fun Fact: Pierwszym meczem NBA jaki zobaczyłem było spotkanie Detroit Pistons i San Antonio Spurs z 29 marca 1992 roku. Osłabieni brakiem Davida Robinsona Spurs przegrali 103:107, a najlepszym strzelcem tamtego meczu był Terry Cummings – rzucił 26 punktów (i miał 16 zbiórek). W Detroit najlepiej zagrali Isiah Thomas (24 pkt., 7 ast.) i Bill Laimbeer (22 pkt.). W pierwszej piątce Pistons wyszedł Orlando Woolridge (8 pkt. i 9 zb.).  Najbardziej jednak przypadł mi wtedy do gustu John Salley, bo miał ksywę „Pająk”. Box score tamtego meczu można zobaczyć tutaj.

Otagowane

Harold Miner

harold miner front

harold miner back

Fun Fact: Skoro już mowa o tych wszystkich „Baby Ktosiach”, to nie można zapomnieć o niesławnym „Baby Jordanie” – Haroldzie Minerze, którego kariera (zakończona sportową emeryturą w wieku 25 lat) była tak rozczarowująca, że sam Miner dopiero w 2010 przestał się przejmować swoimi niepowodzeniami w NBA. Wcześniej przez te wszystkie lata był zaszyty w domu z rodziną i odmawiał wywiadów – wszystko po to, żeby nie wracać do tamtego okresu. Ale przynajmniej wygrał dwa razy Slam Dunk Contest i miał kartę z rapowanką na odwrocie.

Otagowane

Clarence Weatherspoon (oraz Eddy Curry wraca do NBA)

Clarence Weatherspoon

Fun Fact: Wołano na niego „Baby Barkley” i Clarence w późniejszym etapie swojej kariery udowodnił, że należy mu się ten tytuł, gdyż roztył się niczym Sir Charles. Niestety pod zwałami tłuszczu nie krył się tak dobry koszykarz jak Sir Charles, stąd kariera Weatherspoona nie jest dziś aż tak pamiętana. Ba, prawdopodobnie są tacy, którzy imię i nazwisko „Clarence Weatherspoon kojarzą bardziej z komiksami niż koszykówką.

***

A skoro już o grubych koszykarzach mowa, dwa dni temu, po dwóch latach nieobecności, na parkietach NBA pojawił się nikt inny jak Eddy Curry (na którego z kolei wołano „Baby Shaq” i też poszedł w ślady oryginału tylko poprzez przybranie na wadze). W 6 minut zdobył 6 punktów i miał 3 zbiórki. Prezentował się tak:

Witaj z powrotem Eddy. Życzę najlepszego, ale najlepsze życzenia najlepszymi życzeniami, a okazja żeby zażartować z tego jak się roztyłeś okazją żeby zażartować z tego jak się roztyłeś.

Eddy Curry (H)eat

Otagowane ,

Human Lowlight Film: Nazr Mohammed i najszybszy buzzer beater w historii

Zoidberg: You should feel bad

Zegarek środkowego Oklahomy spieszy się o jakieś 4 sekundy.

Jedyna gorsza rzecz pod względem pomysłu i wykonania od tej akcji Mohammeda to gra w ataku New York Knicks w tym sezonie.

Otagowane ,

Charles Barkley vs Godzilla

Charles Barkley vs Godzilla

W 1993 roku wydawnictwo Dark Horse wypuściło na rynek komiks „Charles Barkley vs Godzilla”. Dziś przyjrzymy się bliżej temu arcydziełu.

Komiks zaczyna się sceną na Pacyfiku, u wybrzeży Kalifornii. Japoński statek zostaje rozdarty na pół przez Godzillę. Akcja przenosi się na niedaleki stały ląd – poznajemy Matthew – małego, ciemnoskórego chłopca, który jest największym fanem Charlesa Barkleya. Tak się składa, że Sir Charles jest akurat w pobliżu, razem ze swoją świtą, która nie dopuszcza chłopca w pobliże koszykarza. Nieco bardziej otwarta na nowe znajomości okazuje się Godzilla, która chwilę później atakuje chłopca na plaży. Matt ledwo uchodzi z życiem dzięki przytomności umysłu jego dziadka, który parę stron wcześniej wręcza wnuczkowi srebrną magiczną monetę obiecując, że dzięki niej dokona wielkich rzeczy.

Po ucieczce przed Godzillą Matt postanawia namówić Barkleya na walkę z japońskim potworem.

Charles Barkley vs Godzilla

Swoją drogą ciekawe co by było gdyby Phoenix Suns rok wcześniej nie ściągnęli Charlesa Barkleya i z Godzillą mieliby walczyć Jeff Hornacek, Andrew Lang i Tim Perry. Nie wspominając już o tym jak Matt musiałby ich namawiać. „Ale Jeff, tylko ty możesz zatrzymać Godzillę, bo jak rzucasz wolne to się głaszczesz po grzywce”?

„Krągły Pagórek Zbiórek” choć rusza z chłopcem na spotkanie Godzilli jest jednak sceptyczny jeśli chodzi o chytry plan aby ziejącego promieniami śmierci dinozaura miał pacyfikować niewysoki power forward – w końcu Godzilla to nie Benny The Bull. Impuls do działania daje mu jednak magiczna moneta Matta, która sprawia, że Charles nagle rośnie o 2993 stopy i 6 cali.

Charles Barkley vs Godzilla

I tak Sir Charles i Godzilla stają twarzą w twarz.

Charles Barkley vs Godzilla

Tę sytuację, w skali 1:1, odtwarzał później Oliver Miller za każdym razem gdy stawał przed lustrem. Ówczesny MVP ligi oraz japońska gadzina postanawiają rozstrzygnąć losy Kaliforni w meczu koszykówki na terenie bazy lotniczej. Za tablicę i kosz służy im lekko zmodyfikowany radar. Rozpoczyna Godzilla.

Charles Barkley vs Godzilla

Barkley szybko jednak przejmuje inicjatywę. Na postawę w obronie Godzilli w tym okresie gry musiała się zapatrzeć mama Amare Stoudamire’a gdy była z nim w ciąży.

Charles Barkley vs Godzilla

Ponieważ ciężko od mitycznego potwora niszczącego regularnie Japonię wymagać aby potrafił przegrywać, Godzilla używa swoich nadprzyrodzonych mocy, żeby zamienić piłkę w dość wierne przedstawienie tego jak wygląda mózg statystycznego gracza Washington Wizards.

Charles Barkley vs Godzilla

Godzilla dostaje burę od Sir Charlesa, który tym samym kończy mecz. Dostrzega jednak w jaszczurze potencjał i postanawia nauczyć go gry w koszykówkę. Organizuje mu gdzieś w stanie Utah treningowy kanion i nawet sprawia buty do kosza. Odchodząc nakazuje Godzilli wykonanie miliona rzutów kelnerskich. A, że Godzilli dwa razy powtarzać nie trzeba…

Godzilla Got Busy

Barkley po starciu z Godzillą wraca do dawnych rozmiarów i do Matta, aby oddać mu magiczną monetę. The end. Komiks nie wyjaśnia jakie były dalsze losy potwora, ale jedna z najbardziej prawdopodobnych teorii mówi, że wykonanie miliona rzutów kelnerskich zajęło jej 2 lata, po których Godzilla postanowiła nadal grać w koszykówkę w stanie Utah.

Otagowane , ,

Kenny Walker

Kenny Walker

Fun Fact: Kiedy Walker był jeszcze zawodnikiem New York Knicks, jego flat top z tamtych czasów miał wystąpić w ”Szklanej Pułapce” w roli wieżowca Nakatomi Plaza.

Kenny Walker

Otagowane

Tom Gugliotta

Tom Gugliotta

Fun Fact: W sezonie 1999/2000 (grający wówczas w Phoenix) Tom Gugliotta opuścił siedem meczów po tym jak zażył pigułkę gwałtu. True story.

Otagowane

Byron Mullens, czyli brzydkie (WC) kaczątko

Byron Mullens

Byron Mullens jeszcze do niedawna był uważany nie tylko za najgorszego gracza w NBA, o czym mogło świadczyć przyznanie mu najgorszego ratingu ze wszystkich zawodników w grze NBA 2k12, a także za jednego z najbrzydszych, o czym może świadczyć powyższe zdjęcie.

…ehhh…

Miałem zamiar pod tym wstępem napisać niewielki tekst o tym jak to Mullens od gracza, który w dwóch dotychczasowych sezonach NBA w Oklahomie zagrał w 26 meczach zdobywając łącznie 39 punktów, zmienił się w (od 3 meczów) gracza pierwszej piątki Charlotte Bobcats notującego 13 punktów i 5 zbiórek na mecz i mającego w ostatnich 3 spotkaniach zdobycze w tychże kategoriach 20/7, 18/7, 21/4. O tym, że nadal potrzebuje stylisty, ale na pewno nie do upiększania jego rzutu z dystansu, który pomimo iż Mullens ma gabaryty rasowego centra, jest jego najgroźniejszą bronią (poza nierasową jak na centra mobilnością). Na pewno także wspomniałbym o tym, w ramach szukania powodów nagłego wybuchu formy Byrona innych niż wydostanie się z kolejki do gry we frontcourcie Thunder, jak to w czasie lokautu trenował grywając sparingi z więźniami z zakładu karnego w Ohio. Innymi słowy miałem napisać dość zwarty tekst, z upchniętym pomiędzy główne myśli żartem lub dwoma, o tym jak to Byron Mullens jest moim kandydatem do nagrody Most Improved Player.

Ale niestety nie napiszę tego tekstu, bo po wstukaniu wstępu postanowiłem znaleźć jakieś wyjątkowo niekorzystne zdjęcie Mullensa do ilustracji tezy o byciu jednym z najbrzydszych koszykarzy w NBA. I tak trafiłem na zdjęcie Mullensa siedzącego nago na sedesie.

Internet wisi mi przeprosiny i artykuł. Z chęcią mu wtedy oddam dwie litery w nawiasie, które pod jego wpływem dodałem do tytułu.

A zdjęcie Mullensa wziąłem pierwsze z brzegu.

Otagowane , ,

Patrick Ewing

Patrick Ewing

Fun Fact: Tak naprawdę Patrick Ewing nigdy nie miał ksywy „King Kong”. To znaczy miał, ale nadali mu ją Polacy (najprawdopodobniej imieniem Włodzimierz lub Ryszard). Moje poszukiwania jakichkolwiek wzmianek o King Kongu Ewingu poza polskim internetem nie przyniosły żadnych efektów. Najczęściej wymienianym przydomkiem jest „Hoya Destroya”. Pewien mój znajomy twierdził nawet, że kiedyś wysłał w tej sprawie maila do Billa Simmonsa i dziennikarz ESPN odpisał mu, iż nie tylko pierwsze słyszy,  żeby ktoś na Ewinga mówił „King Kong”, ale też uważa, że to obraźliwe i rasistowskie.

Ciekawe czy Jordan naprawdę miał ksywę „Air”, czy też wymyślili ją Szaranowicz z Łabędziem. Wolałem tego nie sprawdzać. Nie wiem czy nie przestałbym się interesować koszykówką, gdyby się okazało na przykład, że na Michaela tak naprawdę mówiono „Czukotka”.

Otagowane