Category Archives: Karty

Sarunas Marciulionis

Sarunas Marciulionis

Fun Fact: Sarunas na początku lat 90. w pojedynkę zorganizował reprezentację narodową świeżo upieczonej niepodległej Litwy, która dwa lata później zdobyła brąz na Igrzyskach w Barcelonie. Gdyby to nie robiło wystarczającego wrażenia, to dodam, że jednym ze sponsorów reprezentacji Litwy, których załatwił Marciulionis był zespół Grateful Dead, który ma prawdopodobnie więcej fanów w Ameryce niż miał oryginalny Dream Team. Z kolei więcej fanów niż Grateful Dead i Dream Team razem wzięte miały koszulki Litwinów, w których m.in. odbierali medale w Barcelonie (a na których wzornictwo użyczyli licencję właśnie muzycy GD):

barcelona front

Otagowane

Don MacLean

Don MacLean

Fun Fact: Dzisiejsza wrzutka pochodzi z cyklu „Koszykarze mający na koncie nagrodę NBA Most Improved Player z 1994 roku, którzy wyglądają jak coś pomiędzy facetem wyglądającym jak stara lesbijka a Jamie Lee Curtis”.

Otagowane ,

Atrament Sympatyczny: Luther Wright

Luther Wright

Luther Wright back

1. Powyższy opis z odwrotu karty w bardzo dyplomatyczny sposób przedstawia krótką, 15-meczową karierę w NBA i resztę życia Luthera Wrighta. Pomija jednak trzy ważne wydarzenia, które akcentowały 13 lat jakie minęły od czasu, gdy Wright stracił miejsce w składzie Utah Jazz do momentu gdy miał wreszcie okazję oddać się pasji z młodości jako gitarzysta w kościelnym zespole, na którego pierwszą próbę około 2007 roku przyszedł jako bezdomny.

2. Najpierw był epizod ze stycznia 1994 – Luther Wright został zatrzymany przez policję gdy w amoku dewastował kijem kosze na śmieci i szyby zaparkowanych samochodów gdzieś na rogatkach Salt Lake City. U ex-gwiazdy uniwersytety Seton Hall zdiagnozowano chorobę maniakalno-depresyjną i wysłano do szpitala psychiatrycznego. Na jaw wyszły także próby samobójcze, imprezy i opuszczone treningi. Gdy lekarze stwierdzili, że Wright nigdy nie będzie w pełni zdrów, Utah Jazz zrekonstruowało kontrakt (5 mln/5 lat) ze swoim centrem-debiutantem tak, żeby pozostałe pieniądze wypłacać mu w 25 rocznych ratach po 153 tysiące dolarów.

3. Po wyjściu ze szpitala i powrocie w rodzinne strony, Wright próbował poradzić sobie z niespełnionymi oczekiwaniami innych (oraz wciąż żywymi wspomnieniami molestowania seksualnego, którego ofiarą padł w wieku 6 lat) przy pomocy alkoholu i narkotyków. W 1996 roku siedział już w narkotykach po uszy (a pamiętajcie, że gdy ktoś mierzy 218 cm, to uszy ma bardzo wysoko) i większą część czasu spędzał w najbardziej ćpuńskich zakątkach stanu New Jersey. Przez następne kilka lat jedyne wieści na jego temat były miejskimi legendami – ktoś widział go w zimowej kurtce w środku lata, ktoś inny – idącego boso w środku zimy. Wątpliwości nie było tylko co do tego, że na pewno jest właśnie w środku czegoś bardzo, bardzo niedobrego.

4. Parę dni przed świętami Bożego Narodzenia w 2004 roku Wright trafił do szpitala z odmrożonymi i przegniłymi dwoma palcami u stopy, które natychmiast amputowano. Trzy dni po wypisaniu ze szpitala, Luther Wright stał już o kulach u drzwi meliny kupując crack. Postanowił wypalić go na miejscu i wtedy zauważył, że opatrunek na stopie jest cały czerwony. W tamtej chwili powiedział sobie – skończyłem. Rozdał resztę kokainy, którą przed chwilą kupił i wezwał karetkę. Od tamtego czasu koncentruje się na ratowaniu tego co się da ze swojego życia.

5. A udało się uratować całkiem sporo. Od paru lat nie bierze leków na swoje zaburzenia i czuje się dobrze. Ma żonę, którą poznał na próbach chóru w swoim kościele. Gra na gitarze. Dorabia jako DJ. Innymi słowy wreszcie żyje takim życiem jakim chciał żyć w młodości – grając muzykę. Koszykówka na pełny etat go nudziła. Z czasów gry w Utah Jazz przetrwała m.in. pewna anegdota, która dawniej dowodziła jego niedojrzałości i wyjaśniała czemu koledzy z drużyny i trenerzy szybko postawili na nim krzyżyk, a dziś pokazuje, że po prostu był wtedy w niewłaściwym miejscu: na jednym z treningów Jazz przerwał ćwiczenia i zaczął grać na perkusji stojącej w hali, która należała do zespołu mającego odbywać tam próbę. Z innych rzeczy, które udało się uratować: wrócił na studia w Seton Hall, ale nie było go stać na kontynuowanie – kontrakt z Jazz wciąż obowiązuje, ale pieniądze wpływają na konto matki, która sporą część utopiła w nietrafionej inwestycji i teraz spłaca długi, a na dodatek Wright płaci alimenty na czwórkę dzieci (choć jak po latach wykazały testy DNA, jest ojcem tylko dwójki z nich). Wrócił nawet do koszykówki, jako asystent trenera w małym nowojorskim college’u. No i przede wszystkim jest czysty. Zrobił sobie nawet nowe zęby (po ponad dekadzie życia na ulicach brakowało mu 1/3 uzębienia). W zasadzie z dawnych lat została mu tylko okaleczona stopa, ale bez niej, nie było by  żadnej z rzeczy wymienionych w tym akapicie. I nie byłoby autografu na mojej karcie.

Otagowane , , ,

Craig Ehlo

Craig Ehlo

Fun Fact: Obczajcie obronę Barkleya. Krągły Pagórek Pilakalatofobii. Craig Ehlo parę lat później dostanie jednak za swoje.

PS: Przepraszam za uwzięcie się w paru ostatnich postach na tę całą pilakalatofobię. Chciałem wymyślić swoją własną luposlipafobię i anatidaefobię, ale nie jestem Garym Larsonem więc nie wyszło aż tak śmiesznie. Na swoją obronę mam tylko fakt, że nie uwziąłem się celowo – to, że lęk przed piłką wpadającą do kosza jest obecny na trzech kolejnych kartach jakie wybrałem do pokazania na blogu to przypadek. Możliwe, że teraz będę go widział wszędzie. Obiecuję jednak, że na kilka najbliższych wpisów kończę z pilakalatofobią, także bez obaw. A jeśli jednak macie obawy, to znaczy, że cierpicie na pilakalatofobiofobię.

Otagowane , ,

Z Archiwum XXI: 2002-03 Fleer Genuine Box Break

2002-03 Fleer Genuine box

Rzadko kiedy w moje ręce trafia box z kartami wydanymi po 2000 roku. Ba, w zasadzie to trafił tylko raz i miał to być odosobniony przypadek. Ponieważ jednak mało co sprawia mi taką frajdę jak otwieranie boxów, a akurat nie mogłem na szybko skombinować niczego z przedziału czasowego w jakim zawieszony jest ten blog, oto jest – box 2002-03 Fleer Genuine. I oto jest – najciekawszy wycinek jego zawartości. Karty ze starszych boxów prędzej czy później pojedynczo trafią na MMJK, te nowsze teoretycznie nie mają gdzie się podziać, stąd pomysł na kolejną relację z otwierania, po box breaku 2011-12 Panini Hoops.

2002-03 Fleer Genuine, to całkiem miła dla oka seria – no, może z wyjątkiem oczu fanów Toronto Raptors, ze względu na uwiecznionego gdzieś między kolejnym wyskokiem do widowiskowego wsadu a żądaniami odejścia z kanadyjskiego klubu Vince’a Cartera zdobiącego pudełko.

2002-03 Fleer Genuine box

Set podstawowy, to 135 kart, w tym 35 limitowanych do 2002 kart debiutantów. Ponieważ dopiero co miał miejsce Draft 2012, zacznijmy właśnie od kart rookie, które na 24 paczki zawierające po 5 kart, trafiły się dwie.

Genuine01

Genuine02

Draft z 2002 to nie był najbardziej udany nabór. Jasne, Yao Ming (#1), Amar’e Stoudemire (#9), Tayshaun Prince (#23) czy Carlos Boozer (#35) bywali uznawani za gwiazdy w tej lidze. Ba – nawet wyciągnięty przeze mnie Caron Butler (#10) dwukrotnie grał w All-Star Game. Ale poza tym, włos się jeży: Jay Williams (#2), Nikoloz Tskitishvili (#5), Dajuan Wagner (#6), Chris Wilcox (#8), Jared Jeffries (#11), Melvin Ely (#12), Marcus Haislip (#13), Fred Jones (#14)… polecam zresztą przejrzenie całego draftu – w przypadku niektórych nazwisk to pierwszy i ostatni raz gdy je wymieniono przed szerszą publicznością.

Ponieważ 2002 rok, to był czas, kiedy moje zainteresowanie NBA było dużo słabsze niż trzy lata wcześniej i trzy lata później, niektóre z kart wyciągniętych z boxa wprawiło mnie w zakłopotanie. Oto moje top 5 kart, które sprawiły, że pomyślałem „a niech mnie, nie pamiętałem, że on tam grał”…

Genuine03

I moje top 1 z cyklu „a niech mnie, nie mogę zapomnieć, że tam grał”…

Genuine04

Ale zostawmy nudny base set i zajmijmy się insertami. Niestety set Genuine Leaders znów nie daje nam zapomnieć o tym o czym wszyscy fani koszykówki z lat 90. chcieliby zapomnieć.

Genuine Insert 01

Swoją drogą widok Jordana w koszulce Wizards nie przestaje mnie fascynować. Gdyby nie kilka ostatnich sezonów Charlotte Bobcats, byłoby to zdecydowanie najgorsze co Michael mógł zrobić dla kultu swojej jednostki.

Kolejne inserty wyłowione z 2002-03 Fleer Genuine to Names of the Game…

Genuine Insert 02

…i Global Warning, które tworzą razem dość zabawny obrazek, zważywszy na to, że minęło od czasu ich wydrukowania 10 lat, a aktualne plotki transferowe mówią o tym, że Nash może wrócić do Dallas i że Memphis próbowało pozyskać Pau Gasola z Lakers.

Genuine Insert 04

Jest jeszcze „wcięty” insert On the Up…

Genuine Insert 05

Skoro pracownicy Fleera uważali, że Marcus Fizer podoła kiedykolwiek łatce zawodnika „na fali wznoszącej”, to nic dziwnego, że firma zbankrutowała w 2005, mniej więcej wtedy kiedy Fizer, po raptem pięcioletniej karierze, wyleciał z NBA (jego powrotu na 3 mecze w 2006 roku nie liczę).

To co skłoniło mnie do zakupu akurat tego boxa, to obietnica aż czterech kart typu game used. Obietnica spełniona w postaci poniższych kart:

– Genuine Coverage i Richard „Wyglądam w stroju Wizards równie dziwnie jak Jordan, tyle, że ja tego mrocznego okresu nie zostawiłem na koniec kariery” Hamilton

Genuine GU 01

– Genuine Coverage i Keith „Jeden z kolejnych nieudanych eksperymentów z seri ‚Drugi Bird/Pierwszy Nowitzki'” Van Horn

Genuine GU 02

– Genuine Leaders i Karl „To mój ostatni sezon w barwach Jazz” Malone

Genuine GU 03

– Names of the Game i Vince „Fuck You Toronto” Carter

Genuine GU 04

Malone i Carter to dość dobre trafy, a i widok Van Horna cieszy, zwłaszcza, że przez parę meczów sezonu 03/04 łudziłem się, iż on i Stephon Marbury stworzą zgrany duet w New York Knicks. To nie jest najbardziej nietrafione oczekiwanie w moim życiu tylko dlatego, że Marbury próbował potem jeszcze stworzyć duet ze Stevem Francisem. Niewypałem nie było też na pewno otworzenie boxa 2002-03 Fleer Genuine. Niby wolę karty dokumentujące złoty jak dla mnie okres ligi, czyli lata 90., ale dość ciekawe było też obcowanie z kartami z czasów, w którym praktycznie się NBA nie interesowałem. No i uświadomiłem sobie, że w sumie nie jest to dla mnie aż taka czarna dziura, skoro pamiętam, że Marcus Fizer był słaby w kosza.

Otagowane , , , , , , , , , ,

Glen Rice

Glen Rice

Fun Fact: W roli drugoplanowej – Craig Ehlo i kolejny udokumentowany atak pilakalatofobii.

Pilakalatofobia

Otagowane , ,

Orlando Woolridge tu był

Orlando Woolridge signed

Przed chwilą wyjąłem ze skrzynki.

Otagowane

Pete Chilcutt

Pete Chilcutt

Fun Fact: Lęk przed piłką wpadającą do kosza nazywamy pilakalatofobią.

Otagowane , ,

Lamond Murray

Lamond Murray

Fun Fact: Lamond Murray swój ostatni mecz w NBA rozegrał 16 maja 2006 w barwach New Jersey Nets (którzy właśnie wtedy przegrali swój czwarty mecz w drugiej rundzie play offs z kroczącymi po tytuł Miami Heat), jednak na tym jego kariera koszykarska się nie skończyła. Zawodowo gra bowiem do dziś i od tamtego dnia pojawiał się w koszulkach Guangdong Southern Tigers (Chiny), Long Beach Breakers (ABA), Los Angeles Lightning (IBL), Al-Muharraq (Bahrain) i (to póki co ostatni jego przystanek) Los Angeles Slam (ABA). Mam teorię, że cała ta jego tułaczka to próba odcięcia się od tego, co zdefiniowało jego karierę, czyli pięcioma latami hańby jako gracz Los Angeles Clippers. Niestety – tak jak zawsze będzie się pamiętało go jako świetnego dunkera, tak zawsze będzie kojarzony ze wszystkim tym co czyniło Clippersów Clippersami, zwłaszcza, że jego frywolne podejście do wydarzeń na parkiecie i malkontenctwo poza nim było sporą częścią clippersowej mizerii drugiej połowy lat 90. I nawet gdy został liderem punktowym Cleveland Cavaliers w sezonie 01/02, nie udało mu się tamtej łatki całkowicie pozbyć. Pewnie dlatego, że z lat 2000-2003 w historii Cavs pamięta się tylko Ricky’ego Davisa rzucającego na własny kosz.

Otagowane

Uwe Blab

Uwe Blab

Fun Fact: „Uwe Blab” to jedno z najwspanialszych imion i nazwisk w dziejach NBA. Kojarzy się z jakimś potworem z bardzo kiepskiego horroru, a jednocześnie z kimś kto mógłby taki film nakręcić.

Otagowane ,