Fun Fact: Atletyczny skrzydłowy Jazz ze stażem w konkursie wsadów? Już wiem, czyj plakat miał w swoim pokoju Jeremy Evans. O ile ktoś produkował kiedykolwiek plakaty z Davidem Benoit.
Fun Fact: Atletyczny skrzydłowy Jazz ze stażem w konkursie wsadów? Już wiem, czyj plakat miał w swoim pokoju Jeremy Evans. O ile ktoś produkował kiedykolwiek plakaty z Davidem Benoit.
Fun Fact: Bardzo lubię Antonio McDyessa, ale jednocześnie zawsze będzie mi przypominał o tym jaka to klątwa być fanem New York Knicks. Może gdyby kolana McDyessa nie posypały się chwilę po tym jak został graczem Knicks, albo gdyby w ogóle nie doszłoby do trade’u, w którym Nowy Jork oddał Marcusa Camby, Nene i Marka Jacksona, to nie bylibyśmy świadkami ery Isiah Thomasa? A przy okazji – dopiero się dowiedziałem, że Antonio ma na drugie imię Keithflen. Brzmi to jakby ojciec McDyessa seplenił i gdy matka męczyła go o to żeby wymyślił jakieś imię dla syna, kazał jej wracać do kuchni.
1. Bronić, bronić, bronić.
2. Nauczyć Jeremy’ego Lina podawać do Carmelo Anthony’ego.
3. Awansować z New York Knicks do play offów.
4. Doczekać się własnego memu internetowego. Na przykład:
5. Wygrać serię play off, albo bronić, bronić, bronić próbując.
6. Jeśli w play off trafimy na Miami Heat wypytać ich maskotkę o techniki zapuszczania brody tak, żeby zarosła także usta.
7. Wsadzić Phila Jacksona do studzienki kanalizacyjnej, do tego czegoś pod jego wargą…
…przywiązać linę przymocowaną do półciężarówki, po czym odtworzyć scenę z „Hobo With The Shotgun”.
Zamiast wijącej się laski, podstawić wymuszającego faul ofensywny Jareda Jeffriesa.
8. Po tym jak Phil Jackson ogłosi, że nie jest zainteresowany powrotem z emerytury, żeby trenować Knicks, podpisać z nimi kilkuletni kontrakt.
9. Powstrzymać koniec świata przy pomocy Tysona Chandlera i Imana Shumperta.
10. Bronić, bronić, bronić.
***
Tak – po pierwszych trzech meczach Knicks od czasu gdy Mike Woodson został ich trenerem, stałem się jego fanem. Mam nadzieję, że gwiazdom Knicks nie znudzi się jego filozofia gry i nie wygonią go z miasta. Mam nadzieję, że będzie dla tej drużyny tym kim Jeff Van Gundy (który także w marcu przejął drużynę po nieudanym eksperymencie z trenerem mającym opinię geniusza ofensywnego) był w drugiej połowie lat 90., tyle, że z hipnotyzującą brodą. No spójrzcie na nią jeszcze raz…
Nie mogę. Odwrócić. Wzroku.
Fun Fact: W obliczu wywalenia z ligi Grega Odena, które kończy (przynajmniej tymczasowo, bo prawdopodobnie znajdzie się ktoś, kto będzie zaintrygowany daniem mu jeszcze jednej szansy) jedną z najsmutniejszych historii współczesnego NBA, postanowiłem przypomnieć centra Blazers, któremu akurat kariera się udała. W jego przypadku smutne jest co innego – Kevin Duckworth zmarł w 2008 roku. Miał wtedy ledwie 44 lata, czyli mniej więcej połowę tego co Greg Oden.
A skoro już jesteśmy przy wyglądających staro wyglądających koszykarzach, którzy zmienili miejsce pracy w dniu trade deadline, to nikt mi nie powie, że Sam (nomen omen) Young, który z Grizzlies przeszedł do Sixers, ma naprawdę 26 lat.
Fun Fact: To, że duet Kenny Anderson-Derrick Coleman nic razem nie osiągnął uważam za równie wielkie osobiste rozczarowanie jak fakt, że także nic nie osiągnął duet Stephon Marbury-Kevin Garnett.
Fun Fact: Ta karta to nie fake – Tyrone Hill naprawdę został kiedyś wybrany do Meczu Gwiazd.
Koszykarscy bogowie byli tak tym faktem wkurzeni, że parę lat później wysłali jednego ze swoich – Charlesa Oakleya – żeby wymierzył sprawiedliwość, co też uczynił najpierw policzkując Hilla w meczu przedsezonowym, a potem rzucając mu w twarz piłką na przedmeczowej rozgrzewce w sezonie 2000/01.
Fun Fact: Największy wkład w historię koszykówki LaPhonso Ellisa to, oprócz imienia, ta akcja:
Od kiedy zobaczyłem ją pierwszy raz w NBA Action, albo jakimś DSF-owym magazynie koszykarskim, do dziś – nie przestaje się nią jarać. Chyba jedyny blok, który od tamtego czasu widziałem i który wzbudził we mnie podobne emocje to był blok Jasona Maxiella na Tysonie Chandlerze.
Dopiero co rozważałem nazwanie layupa Rajona Rondo najgorszym w tym sezonie, a już mam inny problem – czy akcja Nicka Younga z meczu z Lakersami jest najgorszym rzutem kelnerskim w historii? Bo na pewno rzut spod niepilnowanego kosza, który przelatuje nad tablicą nie zdarza się każdego dnia.
To być może najokropniejsza rzecz jaką widziałem w internecie od czasu gdy jakieś 14 lat temu przyszły szwagier podesłał mi dla „żartu” mailem porno zdjęcie z bardzo otyłą kobietą. Dlatego też postanowiłem sięgnąć po bardziej dosadny futuramowy mem na otwarcie. Ale spokojnie – Zoidberg wróci. Nie chciałbym żyć na tej planecie, gdyby nagle miało zabraknąć Zoidberga.
Jak się okazuje trafienie rzutu kelnerskiego na niepilnowany kosz, które przypieczętowałoby wygraną twojej drużyny i oszczędziło dogrywki jest trudniejsze niż zdobycie 18 zbiórek, 17 zbiórek i 20 asyst w jednym meczu.