Przy okazji – Fuckin’ Look At This Video:
Fun Fact: Mack był jednym z tych zawodników, których Houston Rockets w drugiej połowie lat 90. wyłowiło z lig półamatorskich lub europejskich (patrz: Matt Maloney, Eldridge Recasner, Tim Breaux czy Emanual Davis) w ramach łatania składu gdy ich podstarzałe gwiazdy zaczęły coraz częściej niedomagać. Mimo, że okazał się wzmocnieniem, po 1,5 sezonu został oddany do Vancouver, gdzie został shooting guardem pierwszej piątki, rekordzistą klubu pod względem celnych rzutów za trzy w meczu oraz reprezentantem Grizzlies w konkursie „trójek” podczas All Star Weekend 1998. Rockets zrozumieli swój błąd i ściągnęli go z powrotem jeszcze przed końcem dekady. Niedługo potem Mack stracił miejsce w NBA, ale w kosza gra do dziś – jeszcze w zeszłym roku, jako 40-latek, grał w meczu gwiazd ligi ABA.
Koniec końców kariera ułożyła mu się całkiem udanie i to chciałem w tej notce podkreślić. Gdyby nie wykorzystał szansy jaką dali mu Rockets mógł być pamiętany tylko jako ten akademicki koszykarz, który w 1989 roku został przez znajomego zmuszony do wzięcia udziału w napadzie z bronią w ręku na Burger Kinga i podczas ucieczki policja postrzeliła go w stopę i biodro. Przyznacie, że ciężko na szybko wymyślić sobie mniej imponującą spuściznę.
Fun Fact: Żaden z członków słynnej mistrzowskiej ekipy z UCLA, która tryumfowała w NCAA Final Four 1995, nie zrobił kariery w NBA, za to aż pięciu z nich grało w polskiej lidze. Oprócz Edneya byli to Ed i Charles O’Bannon, Jiri Zidek i Ike Nwankwo. Mnie jednak najbardziej urzekła historia skrzydłowego z tamtego składu, J.R. Hendersona, który od ponad dziesięciu lat gra w lidze japońskiej, przyjął tamtejsze obywatelstwo i zmienił nazwisko na bardziej swojskie – teraz nazywa się J.R. Sakuragi.
Fun Fact: Ricky Pierce miał kiedyś na pieńku z Garym Paytonem do tego stopnia, że obydwaj panowie w przerwie meczu grozili sobie bronią, którą mieli rzekomo ukrytą w swoich torbach. Ostatecznie gracze Sonics się nie pozabijali, ale skończyli niewiele lepiej – owa kłótnia miała bowiem miejsce w trakcie niesławnej serii play off z Denver Nuggets.
Fun Fact: Nie wiem co mnie bardziej rozwesela – fakt, że Detlef Schrempf doczekał się indie-rockowej piosenki nazwanej jego imieniem…
… czy oglądanie tego youtube’owego „dissu”:
Obydwie rzeczy nijak mają się do moich wspomnień dotyczących Detlefa. Tak jak zresztą jego fryzura na tej karcie.
Tej akcji Landry’ego Fieldsa nie powinno się puszczać przed godziną 22:
Landry wyrasta na patrona rubryki Human Lowlight Film. Żeby jednak nie czuł się samotny dorzucam w komplecie Kennetha Farieda ujawniającego swoje aktorskie zdolności – takiej przekonującej kreacji JaVale’a McGee nie widziałem dawno, nawet w wykonaniu JaVale’a McGee…
Fun Fact: Pozwólcie, że ten „Fun Fact” oddam w całości Shaquille’owi O’Nealowi, który w książce „Shaq Bez Cenzury” tak wspomina Mahmouda Abdul-Raufa (który za czasów gry w jednej drużynie uniwersyteckiej z „Wielkim Kaktusem” nazywał się jeszcze Chris Jackson):
Chociaż mieliśmy w składzie dwóch olbrzymów, to Chris ciągle oddawał ze trzydzieści rzutów na mecz. Cierpiał na Syndrom Tourette’a, chorobę, w której wykrzykuje się różne dziwne rzeczy bez specjalnego powodu. Zajęło mi trochę czasu, zanim się do tego przyzwyczaiłem. Nie rozumiałem tego. Musiał brać leki, ale tego nienawidził, bo źle się po nich czuł. Chadzał swoimi ścieżkami, nie znałem go zbyt dobrze.
[…] Pod koniec mojego pierwszego roku na studiach dziennikarze zaczęli się już mną trochę interesować i wściekłem się na Chrisa po jednym z meczów, bo w ogóle nie podawał. Wspominałem o tym i następnego dnia Dale przyniósł na zajęcia kasetę z filmem o Syndromie Tourette’a i kazał nam to obejrzeć. Chodziło mu o to, żebyśmy trochę wyluzowali, bo może Chris nawet nie zdaje sobie sprawy z tego, że nie podaje.
Super. Czyli nie mogę zwrócić kolesiowi uwagi, bo istnieje możliwość, że on nie zdaje sobie sprawy z tego, że gra jak samolub.
Tryumfalny powrót na MMJK cyklu prezentującego najgorsze akcje z parkietów NBA został opłacony z części 20 milionów dolarów jakie Raptors zapłacili przed sezonem Landry’emu Fieldsowi:
Po odejściu Fieldsa z Knicks uświadomiłem sobie jak przyjemne jest nabijanie się z zawodników, którzy nie grają w twojej ulubionej drużynie.
Fun Fact: Bardzo chciałem pokazać tę konkretną kartę. Jest ona bowiem głównym bohaterem krótkiej wspominki, jaką uraczył mnie w prywatnej wiadomości na Facebooku jeden z Czytelników MMJK, Arkadiusz:
Maturę zdawałem z zalaminowanym Joe Dumarsem jako talizmanem (karta z chyba pierwszego rzutu Upper Decka, który trafił do polskich kiosków, na sezon 94/95, odrzut z eksportu do Włoch).
Wzruszyłem się Arkadiuszu. Pierwsze paczki kart NBA w polskich kioskach to była wielka sprawa i cieszę się, że nie tylko w moim sercu (i portfelu) zajmowały one poczesne miejsce. Mam nadzieję, że Dumars w zdaniu matury pomógł. Mój talizman wykonany z kioskowej karty Upper Deck nie okazał się zbyt przydatny jako wsparcie w edukacji na szczeblu wyższym.