
Fun Fact: Ten skrzydłowy to – jeśli patrzymy na statystyki kolejnych sezonów – klasyczny przykład kogoś, kto w NBA szczytuje jako debiutant, a potem stopniowo znika z ligowych radarów i po kilku latach już go na nich zupełnie nie ma. Tyle, że zawodowa kariera Larry’ego Stewarta, choć nominalnie tylko przez pięć lat wiązała się z grą NBA, jest i tak godna szacunku, przede wszystkim za długość – trwała od 1991 aż do 2008 roku.
Zwłaszcza że, po pierwsze, mogła w ogóle nie zahaczyć o NBA – Larry nie został wybrany w drafcie – i, po drugie, mogła się skończyć już w styczniu 1994 – śmiercią lub kalectwem Stewarta.
Ale po kolei.
Larry praktycznie przez całą karierę uniwersytecką wykręcał statystyki na poziomie 20/10, notując 23.9 PPG oraz 13.4 RPG w ostatnim sezonie. Nikt jednak nie wykorzystał na niego swojego picku w czasie naboru do NBA, zapewne w dużej mierze dlatego, że grał w mało prestiżowej szkole Coppin State – historycznie czarnym uniwersytecie w zachodnim Baltimore, pozbawionym koszykarskich tradycji.
Stewartowi udało się w 1990 roku zapewnić Coppin State pierwszy w historii awans do NCAA Tournament, w którym zostali rozgromieni przez Syracuse z Derrickiem Colemanem i Billym Owensem. Larry był jedynym graczem swojej drużyny, który „dojechał”, z 19 punktami, 12 zbiórkami, 3 asystami, 3 przechwytami i 2 blokami.
To nie wystarczyło większości skautów, ale nie umknęło uwadze Wesa Unselda, który był gwiazdą Bullets, gdy Ci jeszcze grali w Baltimore i był ówczesnym trenerem Waszyngtonu, z którego nadal było dość blisko do Coppin State i innych baltimorskich szkół.
To on postanowił zaoferować Stewartowi jego pierwszy kontrakt i zaufał mu na tyle, że 43 razy wystawił go w pierwszej piątce. Larry zakończył debiutancki sezon ze średnimi 10 punktów i 6 zbiórek przy 51% skuteczności z gry i 80% z rzutów wolnych (na przełomie lat miał serię siedmiu meczów, w których rzucał prawie 20 punktów, zbierał nieco ponad 9 piłek i notował po 2 bloki). W rezultacie trafił do All-Rookie 2nd Team, jako pierwszy w historii gracz nie wybrany w drafcie (wśród koszykarzy, którzy w tamtym sezonie nie załapali się do żadnej z debiutanckich piątek byli m.in. Kenny Anderson, Dale Davis czy Greg Anthony).
W drugim sezonie z podstawowego składu wygryzł go pierwszoroczniak, Tom Gugliotta, ale Stewart niemal utrzymał statystyczną produkcję mimo siedmiu minut mniej na parkiecie w każdym meczu (niecałe 10 punktów i niecałe 5 zbiórek).
I tak dochodzimy do serii zdarzeń, przez którą stracił niemal całe rozgrywki 1993/94 i – prawie – życie.
Najpierw, w sierpniu, złamał kość w stopie i opuścił początek sezonu.
Wrócił w grudniu, zagrał w trzech meczach i doznał ponownego pęknięcia kości podczas treningu.
Dwa tygodnie później, 8 stycznia 1994, o 4:30 rano, do jego domu włamało się czterech mężczyzn. Związali Larry’ego, dźgnęli nożem w udo, zakneblowali, a na koniec przyłożyli pistolet do szyi i strzelili.
Jakimś cudem kula nie uszkodziła niczego, przechodząc 2.5 centymetra obok kręgosłupa.
Mniej szczęśliwy był niestety powrót do składu. Nowy trener, Jim Lynam, nie widział dla niego miejsca w przebudowanym zespole z Chrisem Webberem i Juwanem Howardem. Stewart był niechroniony w expansion drafcie, z czego skorzystali Vancouver Grizzlies, ale dwa dni przed rozegraniem pierwszego meczu w NBA, wysłali go – razem z Kevinem Pritchardem – do Orlando Magic za Anthony’ego Aventa. Cztery dni później Magicy zwolnili Larry’ego, który ostatecznie zakotwiczył w lidze hiszpańskiej. Wrócił na jedną kampanię z Seattle Supersonics, zaraz po ich wicemistrzowskim sezonie i gdy kontuzji doznał Detlef Schrempf, dostał promocję do pierwszej piątki na 21 meczów. Po tym, jak nie udało mu się wywalczyć miejsca w składzie Golden State Warriors na rozgrywki 1997/98, przeniósł się na dziesięć lat za ocean.
W „The Complete Handbook Of Pro Basketball” wydanym przed sezonem 1994/95, autorzy słusznie określili to, co Stewart przeszedł rok wcześniej, jako materiał na film.
Nikt go nie nakręcił, więc na razie jedyny związek Larry’ego z showbiznesem to bycie gdzieś w tle teledysku hiphopowych one hit wonders, Wreckx-n-Effect. Nie wiem dokładnie, w którym, ale Stewart mówił, że znalazł się na planie w Virginia Beach przypadkiem, dzięki znajomości z menadżerem i producentem Teddym Rileyem, więc obstawiam klip do ich największego przeboju „Rump Shaker” (był moment, że jedynym bardziej popularnym utworem w USA było „I Will Always Love You” Whitney Houston).
Zgadza się lokalizacja (choć w teledysku do „My Cutie” też pojawiają się plażowe klimaty, więc kto wie), ale trudno się go szuka w dynamicznych grupowych ujęciach.
Wątpliwości oczywiście nie ma, czy pojawił się w tym promocyjnym klipie Bullets, bo pada tam jego nazwisko.
I w tym też:
Żadne inne teledyski nie mają podjazdu.
Rolę w znacznie lepszych produkcjach dostał za to uniwerek Larry’ego. Sala Coppin State University pojawia się na początku dziewiątego odcinka pierwszego sezonu kultowego serialu „The Wire”.
Odcinka, w którym oglądamy mecz koszykówki między drużynami ze wschodniego i zachodniego Baltimore wystawionymi przez rywalizujące gangi. Odcinka, który doczekał się nie jednego, a dwóch artykułów w formacie „ustna historia” (o których wiem).
Po odejściu Larry’ego Stewarta, Coppin State Eagles awansowali do NCAA Tournament jeszcze dwa razy.
W 1993 ponownie odpadli w pierwszej rundzie, a 20 punktów i 10 zbiórek miał w tym meczu brat Larry’ego, Stephen.
W 1997 sprawili niespodziankę pokonując najpierw South Carolinę, a w kolejnym starciu bardzo niewiele brakowało, żeby stali się pierwszą w historii drużyną rozstawioną z numerem 15, która przeszła drugą rundę. Niestety przegrali jednym punktem z Texasem.
25 lat później o tej historii zrealizowano dokument upamiętniający budowanie od podstaw koszykarskiej reprezentacji Coppin State, którego podjął się trener Fang Mitchell (co ciekawe, narratorką filmu jest Felicia „Snoop” Pearson, także znana z „The Wire” i nazwana niegdyś przez samego Stephena Kinga „najbardziej przerażającą łotrzycą jaka pojawiła się w telewizji”, co jest komplementem tej samej wagi, co Charles Oakley mówiący, że ktoś zajebiście wali z liścia).
Po 1997 roku, Orły już do Turnieju nie wróciły (w 2008 były blisko – przegrały w play-inie). Po paśmie dość chudych lat, w 2014 roku, władze uczelni nie zaoferowały przedłużenia kontraktu Mitchellowi, który był głównym trenerem przez 28 sezonów.
Coppin State niestety nadal cienko przędzie, ale od 2023 roku ich los próbuje odmienić nowy trener – Larry Stewart.
Tak, ten sam Larry Stewart, który pozostaje ostatnim (i jednym z dwóch ever) absolwentem tej szkoły, który zagrał w NBA.
Może tu uda mu się napisać kolejny filmowy scenariusz?
