
Fun Fact: Lubię sobie od czasu „wylosować” jakiegoś totalnie niszowego koszykarza z dawnych lat, o którym nikt – łącznie ze mną – nie słyszał i poszukać informacji na jego temat. Czasem można dokopać się w ten sposób do różnych ciekawych faktów, choć niekoniecznie bezpośrednio związanych z tematem wyjściowym.
Czasem oczywiście nie znajduje się nic ciekawego, ale można się przynajmniej pośmiać, że he, he, zoba jaki dziwny kolo grał w NBA.
Walter Palmer oferuje trochę jednego i drugiego.
Walter Palmer jest jednym z 6 absolwentów uczelni Darthmouth, którzy zagrali w NBA. Ostatnim przypadkiem był James Blackwell, który rozegrał 13 meczów dla Hornets i Celtics w sezonie 94/95, zaś najlepszym koszykarskim produktem tego uniwersytetu był Rudy LaRusso – 5-krotny All-Star z Lakers i Warriors w latach 60.
LaRusso to ciekawostka, bo jest jednym z tylko 13 graczy w historii NBA, którzy w swoim ostatnim sezonie rzucali średnio ponad 20 punktów w meczu:
Ale dość o LaRusso, wróćmy do Waltera Palmera.
Przed Draftem 1990 dostał łatkę „projektu”, ale 7 stóp i 1 cal wzrostu, dryg do bloków i dobry rzut z dystansu był wystarczającym zestawem argumentów, aby szansę, już z 33 numerem naboru, dali mu Utah Jazz (kilku graczy, którzy poszli po nim: Greg Foster, Jud Buechler, Bimbo Coles, Antonio Davis, Cedric Ceballos). Jako rookie zagrał 28 razy i za cały sezon 90/91 miał mało imponujące średnie 1.4 PPG, 0.8 RPG i 0.1 BPG przy 33.3% skuteczności z gry. Jazzmani zwolnili go przed startem kolejnego sezonu, ale Palmer wrócił do ligi w rozgrywkach 92/93 jako zawodnik zespołu z Dallas. Walter doczekał się swoich pięciu minut – 1 grudnia 1992 roku, w meczu przeciw drużynie, która wybrała go w drafcie, Palmer miał 18 punktów i 11 zbiórek. Mavs przegrali, ale trener słabiutkich Teksańczyków, Richie Adubato, powiedział później:
„Przynajmniej Palmer dobrze zagrał. Ba, zagrał wspaniale. Może znaleźliśmy wartościowego zawodnika? Szukaliśmy czegoś i może to znaleźliśmy.”
Nie znaleźli.
Palmer ostatecznie rozegrał tylko 20 meczów w koszulce Mavericks (3.0 PPG, 2.2 RPG, 0.3 BPG, 47.4% FG) i było to jego pożegnanie z ligą.
Walter Palmer kontynuował jednak karierę jeszcze przez 10 lat. Grał głównie w Niemczech, zaliczając epizody w lidze włoskiej, francuskiej, hiszpańskiej, argentyńskiej i południowo afrykańskiej. Na sportowej emeryturze został działaczem związkowym – zaczął od zorganizowania związku koszykarzy niemieckich, a potem pełni rolę sekretarza generalnego w różnych europejskich i globalnych organizacjach sportowych. Ta ścieżka doprowadziła go do jeszcze jednego comebacku do NBA – w 2014 roku NBA Players Association zatrudniło go jako dyrektora od spraw międzynarodowych i marketingu. Długo tej roli nie pełnił – zrezygnował już po roku – ale wciąż pozostaje w branży, jako konsultant.
„Nigdy nie byłem gwiazdą, ale byłem szczęśliwy, że jestem zawodowym sportowcem i grałem łącznie przez 13 lat, co było świetne. Bardzo dużo nauczyłem się od Jerry’ego Sloana. To było niesamowite. Niesamowity trener, absolutnie… Sama możliwość nauki pick-and-rolla od Johna Stocktona i Karla Malone’a procentowała przez resztę mojej kariery.”
– tak Walter Palmer wspominał niedawno swoją króciutką karierę w NBA i choć raczej się w pamięci fanów tej ligi nie zapisał, to 13-letnie zarabianie na życie grą w kosza pozostaje marzeniem naprawdę wielu sportowców.