Category Archives: Karty

Tom Gugliotta

Tom Gugliotta

Fun Fact: Gdzie w hierarchii najlepszych białych zawodników ligi lat 90 był Gugliotta?

John Stockton był lepszy, Mark Price był lepszy, Chris Mullin był lepszy, Jason Kidd w połowie był lepszy, ale już z porównania z Detlefem Schrempfem, Danem Majerle, Rikiem Smitsem i Christianem Leattnerem „Googs” mógł wyjść zwycięsko.

W najlepszych latach (1996-1998 w barwach Timberwolves), Gugliotta wykręcał statystyki na poziomie 20 punktów, 8,5 zbiórek, 4 asyst i 1,5 przechwytu w meczu – takie średnie w całym sezonie udało się uzyskać tylko 14 graczom w całej historii ligi. Gdyby znów wziąć pod uwagę rasę, to jedynym „białasem”, któremu się to udało poza Googsem był nikt inny jak Larry Bird.

Inny powód, dla którego nie powinniśmy o byłym graczu Bullets, Warriors, Wolves, Suns, Jazz, Celtics i Hawks zapominać, to fakt, że jest prawdopodobnie jedynym graczem w historii NBA, który trafił na listę kontuzjowanych po zażyciu pigułki gwałtu.

Jest też pewnie jedynym graczem w historii NBA wyrzuconym z trybun podczas meczu swojej drużyny akademickiej, w hali pod której sufitem od lat wisi jego zastrzeżony numer.

Otagowane

Jim Jackson

Jim Jackson

Fun Fact: Popełniona w lutym 1998 roku wymiana między Golden State Warriors i Philadelphia 76ers, to być może najbardziej bezsensowny transfer lat 90. Brało w nim udział czterech zawodników o dość znanych nazwiskach – Joe Smith i Brian Shaw trafili do Sixers, a Jim Jackson i Clarence Weatherspoon do Warriors – jednak wszyscy oni byli wówczas w ostatnich latach swoich umów i po dokończeniu sezonu w barwach nowej drużyny podpisali kontrakty gdzie indziej. Smith przeniósł się do Wolves, Weatherspoon do Heat, a Shaw i Jackson do Blazers. Dla Jacksona Portland było piątym miastem, w którym grał zawodowo w koszykówkę, ale nie był nawet na półmetku swojej tułaczki.

„Architektami” tej bezproduktywnej zmiany miejsc byli dwaj znani trenerzy, którzy w tamtym czasie pełnili rolę generalnych menadżerów – Larry Brown i Garry St. Jean. Sixers w kolejnym sezonie zatrudnili oficjalnego GM’a w osobie dziś już nieco niesławnego Billy’ego Kinga, St. Jean – kiedyś trener Kings ery Mitcha Richmonda – pozostał zaś szefem kadr Warriors do 2004 roku, dokonując w tym czasie jeszcze więcej mało ważnych trade’ów (za to często bardzo rozbudowanych) i jeden, niestety, ważny: to on oddał Vince’a Cartera do Raptors za Antawna Jamisona.

Otagowane

Hakeem Olajuwon

Hakeem Olajuwon

Fun Fact: Kariera Hakeema Olajuwona była zdominowana przez momenty chwalebne, ale żeby nie było, że tylko dream shake i dream shake, wyszperałem trzy, być może najmniej godne zapamiętania boiskowe momenty z udziałem byłego reprezentanta Nigerii w juniorskiej piłce nożnej i Stanów Zjednoczonych w koszykówce.

1) Petro Shake:

2) Niezgodne z regulaminem i konwencją genewską spotkanie z Kobe’im (swoją drogą, to druga widowiskowa akcja z lat 90, którą unieważniono z powodu nielegalnego wieszania się na houstońskiej obręczy):

3) Dream Sucker Punch (ten wybryk debiutującego w NBA Akeema miał miejsce w decydującym spotkaniu pierwszej rundy playoffs z Jazz i był momentem przełomowym, po którym drużyna z Salt Lake City odwróciła losy meczu na swoją korzyść, eliminując Rockets z post season):

Otagowane

Terry Dehere

Terry Dehere

Fun Fact: Sorry Terry, ale wrzucam Twoją kartę tylko po to, żeby mieć pretekst na wklejenie filmu, na którym ninetiesowa duma Australii i rookie w składzie Timberwolves, Shane Heal, aplikuje Sonics pięć trójek w jednej (czwartej) kwarcie…

Z Deherem łączy go to, że należą do ośmioosobowej grupy zawodników, którzy w debiutanckim sezonie trafili przynajmniej 5 razy za trzy w mniej niż 20 minut (pozostałe nazwiska w tym gronie to Kyle Korver, Marco Belinelli, Rasual Butler, Sarunas Jasickievicius, Nate Robinson i Gary Neal – Neal i Heal jako jedyni zmieścili się w 15 minutach).

Dehere Fact: No dobra, to jeszcze coś o Terrym, żeby nie było – jest jednym z koszykarzy NBA, na którego cześć nazwano konia (inny przykład to chociażby Ruben Boumtje-Boumtje).

Nieco więcej i bardziej osobiście pisałem o byłym combo guardzie Clippers, Kings i Grizzlies cztery lata temu.

Otagowane ,

Joe Smith vs Shawn Kemp

Joe Smith, Shawn Kemp

Fun Fact: Nie ma tu mowy o żadnym wyrównanym pojedynku. Smith może i na początku kariery zapowiadał się na gracza, który będzie dotrzymywał kroku najlepszym power forwardom ligi, ale tę narrację pogrzebał już w trakcie trzeciego sezonu w lidze. Nawet w kwestii zauważalnego spadku formy Kemp był lepszy – Reignman przynajmniej rozmienił się na drobne imprezując i opychając się pysznym, niezdrowym żarciem, podczas gdy Smith po prostu wyblakł, bez żadnego rozrywkowego powodu. Jedyne rzeczy, w których byłego gracza Warriors możemy uznać za lepszego to:

– talent raperski;

– poziom gry w sezonie debiutanckim;

pozbawianie Minnesoty wyborów w drafcie;

– jakość wsadów nad Dikembe Mutombo, choć to już sprawa bardziej dyskusyjna:

Na powyższym wideo Kemp to #13 a Smith #6 i choć poniższy klip pewnie dałby temu pierwszemu awans w rankingu…

…to seria Sonics i Nuggets z playoffów 1993 powoduje, że mówienie o momentach wyższości Kempa nad Mutombo to wchodzenie na dość grząski teren…

Otagowane ,

Terry Teagle

Terry Teagle

Fun Fact: Gdybym miał wyznaczyć jakiś pierwszy impuls, od którego zaczęła się moja fascynacja bulwarowym ujęciem NBA, byliby to chyba Włodzimierz Szaranowicz i Ryszard Łabędź komentujący w czasie retransmisji meczu Lakers wytrzeszczone oczy Terry’ego Teagle’a. To była moja pierwsza lekcja na temat tego, że w sporcie równie satysfakcjonujące jak oklaskiwanie wspaniałych zagrań, bywa śmianie się z czyjejś twarzy.

Gra Teagle’a w Los Angeles, to była z kolei jedna z jego ostatnich koszykarskich lekcji. Znów trudna. Pochodzący z liczącej 200 mieszkańców wioski w Teksasie Terry był znany z nieustannej ciężkiej pracy, ale też z ciągłych kłód rzucanych mu pod nogi. Po udanym sezonie debiutanckim (82/83), jego minuty zostały obcięte o ponad połowę przez nowego trenera Rockets, Billa Fitch. Po transferze do Golden State, w trzecim roku jego kariery, mniej więcej co dwa lata zmieniał się szkoleniowiec Warriors i Terry na nowo musiał udowadniać swoją wartość. Ostatni z nich, Don Nelson, mimo iż swoim systemem pomógł naszemu bohaterowi rozegrać najlepszy sezon w karierze (89/90: 16.1 PPG, 4.5 RPG), wcześniej przykleił go do ławki. Trener Nellie w ten bucowaty sposób wymierzał bowiem karę za to, że Teagle nie chciał zgodzić się na niższy kontrakt od wice-prezydenta Nellie’ego. Gdy Terry przeszedł do Los Angeles, zajarany możliwością biegania z Magikiem Johnsonem, akurat nastąpił koniec Showtime. Nieco wolniejszy styl nowego trenera, Mike’a Dunleavy’ego, nie pasował mu już tak bardzo. Choć momenty były:

Teagle był pożytecznym zawodnikiem (choć w sieci natkniecie się na nagrodę jego imienia przyznawaną graczom, którzy oddają dużo rzutów w przegranych meczach i nie robią przy okazji niczego innego), co udowodnił np. w trakcie gry w smallballowym systemie Dona Nelsona, gdy został wystawiony jako power forward na przeciw Karla Malone’a (Malone to czołg, Teagle – mierzący 6 stóp i 5 cali wzrostu suchoklates) i poprowadził Warriors do wygranej, notując 44 punkty, 8 zbiórek, 6 asyst i 2 przechwyty. No i faktycznie – w ferworze boiskowej walki trochę się wybałuszał.

Otagowane

Kenny Williams

Kenny Williams

Fun Fact: Kenny (choć na karcie widnieje „Ken” to wszędzie indziej zdrobniała forma wydaje się bardziej popularna) Williams to kolejny Williams w NBA z lat 90, który miał przydomek „Wizard”. Walt Williams zasłużył na niego wszechstronnością, Kenny swoje czary uprawiał nad obręczami, będąc przez cztery lata swojej profesjonalnej kariery w USA jednym z najlepszych atletów ligi.

Niestety był też kolejnym przykładem wielkiej gwiazdy ze szkoły średniej (podobno w swojej klasie był jednym z czterech najbardziej pożądanych przez uniwersyteckich skautów graczy, obok Alonzo Mourninga, Shawna Kempa i Billy’ego Owensa), która szybko rozmieniła swój talent na drobne, nie potrafiąc uporządkować życia poza parkietem. Jeden z ostatnich artykułów na jego temat, ma klimat, jak z serialu „Homeland”: Williams przez kilka lat mieszkał nielegalnie w Izraelu, w jego najgorszej dzielnicy, zanim został – na muszce policyjnych karabinów – wsadzony siłą w samolot do Stanów, gdzie czekała na niego cela za notoryczne niepłacenie alimentów.

Otagowane ,

Kenny Gattison

Kenny Gattison

Fun Fact: Charlotte Hornets wczoraj w nocy zanotowali najlepszy w historii start sezonu (bilans 5-1, dodajmy, że historia Szerszeni to teraz też sezony rozegrane pod szyldem Bobcats, choć akurat oni wtedy wykręcali rekordy innego typu), oraz wyrównali rekord klubu pod względem największej ilości punktów w połowie. W pierwszych 24 minutach spotkania z Pacers rzucili 75 punktów, tyle samo, ile zaaplikowali 76ers 12 kwietnia 1993 i Nets 2 stycznia 1993. W obydwu rozegranych ponad 23 lata temu spotkaniach, równo po 18 minut zagrał Kenny Gattison (przeciw Philly miał 6 punktów i 6 zbiórek, a z New Jersey, odpowiednio, 8 i 1), wieloletni pierwszy podkoszowiec z ławki Hornets (w pierwszej piątce regularnie występował jedynie w sezonie 91/92 – zanim w Północnej Karolinie pojawił się Zo).

Sezon 92/93 to do tej pory najlepszy sezon w dziejach ataku klubu koszykarskiego z Charlotte – Hornets zdobywali wówczas 110.1 punktów w każdym meczu (na również rekordowym procencie z pola – 48.7). Pierwszą trójkę pod tym względem zamykają sezony sąsiadujące chronologicznie: 91/92 (109.5) oraz 93/94 (w obecnych rozgrywkach Szerszenie jak na razie rzucają po 105.3 punktu w każdym spotkaniu, co byłoby czwartym wynikiem w annałach tej drużyny). Gdy Hornets grali najbardziej ofensywnie w historii, Kenny Gattison rozpoczął biznesową ofensywę poza parkietem, otwierając własny interes – restaurację:

Nie wiadomo, jak dobre było tamtejsze jedzenie, ale jest spora szansa, że jadł tam coś mały Stephen Curry i wyszedł na tym nie najgorzej. To dla mnie wystarczająca recenzja knajpy Gattisona.

Kenny w ostatnim czasie zamiast na swoim interesie, skupia się na interesach innych – po latach pracy w roli trenera, został kilkanaście dni temu wiceprezydentem od spraw członkowskich i programowych w związku zawodowym koszykarzy (NBRPA Vice President Of Membership And Player Programming).

Otagowane

Michael Smith

Michael Smith

Fun Fact: Michael Smith został wybrany w drugiej rundzie Draftu 1994 przez Sacramento Kings i stworzył ekscytujący duet pierwszorocznych power forwardów z Brianem Grantem. Po pierwszym sezonie mógł się poszczycić występem w Rookie Game i najlepszym wśród debiutantów odsetkiem trafień z pola (54.2%). Po drugim sezonie miał już miano najlepszego zbierającego ligi wśród graczy, którzy ani razu nie wyszli w podstawowym składzie (6.0). W trzecim, został graczem pierwszej piątki i liderem Królów w średniej zbiórek (9.5). Był klasyczną podkoszową bestyjką, w której lęk budziły tylko wizyty na linii rzutów wolnych (w pierwszych trzech latach w lidze nigdy nie przekroczył granicy 50% celności). Jak na tak dobry początek, reszta jego kariery była rozczarowująca. Nigdy nie przestał dzielnie walczyć pod tablicami, ale po transferach do Vancouver i Waszyngtonu, wyjechał do Włoch w 2001 roku i to był – nieco przedwczesny – koniec jego przygody z NBA (Smith wrócił do USA, ale rozegrał jeszcze tylko dwa sezony w CBA, z przerwą na preseason w koszulce Indiana Pacers).

W pierwszych latach był jednak na tyle cenioną postacią w lidze, że artykuł na jego temat pojawił się w Tygodniku Koszykarskim Basket – jego tytuł przy okazji doprecyzowywał nieco dość pojemną ksywę Michaela Smitha – The Animal:

smithbasket

Otagowane

Mel Turpin

Mel Turpin

Fun Fact: Mel Turpin to kolejny przykład utalentowanego zawodnika, który wolał jeść, niż grać w kosza. Wybrany został w jednym z najlepszych draftów w historii – tym z 1984 roku – i to z numerem szóstym. Między legendarnym już Charlesem Barkleyem i słynącym z defensywy All-Starem, Alvinem Robertsonem. 10 miejsc przed Johnem Stocktonem. 40 miejsc przed Jerome’em Kerseyem. Ba – 150 miejsc przed Kenem Bannisterem.

Melvin spędził w NBA ledwie 5 sezonów, dorabiając się ksyw „Dinner Bell Mel” i „The Mealman”. Jego ostatnią szansą w lidze był kontrakt podpisany z Washington Bullets w 1989 roku (po rocznej przerwie na grę w Hiszpanii, gdzie trafił na mocy chyba jedynego w historii, nieoficjalnego transferu między klubem NBA a klubem międzynarodowym), który przeciągnął się na rok 1990 wciągając rzutem na taśmę Turpina do grona koszykarzy z lat 90 i umożliwiających mi sprzedanie anegdoty na temat tego, jak wyglądało zakończenie jego kariery.

Klub ze stolicy (który zresztą wybrał w drafcie Turpina, oddając go od razu do Cleveland) był zdeterminowany, aby doprowadzić Mela do formy pozwalającej na grę, dlatego załatwił mu osobistego trenera i dietetyka. Dodatkowo niefrasobliwego grubaska terroryzował przykładający niezwykłą wagę do dyscypliny trener Wes Unseld. Przyniosło to rezultaty, bo Turpin schudł i rozegrał 59 spotkań, w tym 12 w pierwszej piątce. Jednak pewnego dnia, jeszcze przed rozpoczęciem sezonu 90/91, Melvin pojawił się w hali treningowej, samotnie poszedł na wagę, po czym bez słowa zabrał swoje rzeczy z szafki i wyszedł. Nikt go więcej w Waszyngtonie nie widział. Generalny menadżer odebrał później telefon od agenta zawodnika, który przekazał, że Mel nie spełnił wymagań wagowych, wiedział, że Unseld się wkurzy, więc zdecydował się przejść na emeryturę.

Bardziej po angielsku chyba nikt nie kończył kariery.

Sad Fact: Melvin Turpin popełnił samobójstwo w lipcu 2010. Po zejściu z wagi w hali Bullets pracował m.in. jako ochroniarz.

Otagowane ,