Author Archives: kostrzu

Byron Mullens, czyli brzydkie (WC) kaczątko

Byron Mullens

Byron Mullens jeszcze do niedawna był uważany nie tylko za najgorszego gracza w NBA, o czym mogło świadczyć przyznanie mu najgorszego ratingu ze wszystkich zawodników w grze NBA 2k12, a także za jednego z najbrzydszych, o czym może świadczyć powyższe zdjęcie.

…ehhh…

Miałem zamiar pod tym wstępem napisać niewielki tekst o tym jak to Mullens od gracza, który w dwóch dotychczasowych sezonach NBA w Oklahomie zagrał w 26 meczach zdobywając łącznie 39 punktów, zmienił się w (od 3 meczów) gracza pierwszej piątki Charlotte Bobcats notującego 13 punktów i 5 zbiórek na mecz i mającego w ostatnich 3 spotkaniach zdobycze w tychże kategoriach 20/7, 18/7, 21/4. O tym, że nadal potrzebuje stylisty, ale na pewno nie do upiększania jego rzutu z dystansu, który pomimo iż Mullens ma gabaryty rasowego centra, jest jego najgroźniejszą bronią (poza nierasową jak na centra mobilnością). Na pewno także wspomniałbym o tym, w ramach szukania powodów nagłego wybuchu formy Byrona innych niż wydostanie się z kolejki do gry we frontcourcie Thunder, jak to w czasie lokautu trenował grywając sparingi z więźniami z zakładu karnego w Ohio. Innymi słowy miałem napisać dość zwarty tekst, z upchniętym pomiędzy główne myśli żartem lub dwoma, o tym jak to Byron Mullens jest moim kandydatem do nagrody Most Improved Player.

Ale niestety nie napiszę tego tekstu, bo po wstukaniu wstępu postanowiłem znaleźć jakieś wyjątkowo niekorzystne zdjęcie Mullensa do ilustracji tezy o byciu jednym z najbrzydszych koszykarzy w NBA. I tak trafiłem na zdjęcie Mullensa siedzącego nago na sedesie.

Internet wisi mi przeprosiny i artykuł. Z chęcią mu wtedy oddam dwie litery w nawiasie, które pod jego wpływem dodałem do tytułu.

A zdjęcie Mullensa wziąłem pierwsze z brzegu.

Otagowane , ,

Patrick Ewing

Patrick Ewing

Fun Fact: Tak naprawdę Patrick Ewing nigdy nie miał ksywy „King Kong”. To znaczy miał, ale nadali mu ją Polacy (najprawdopodobniej imieniem Włodzimierz lub Ryszard). Moje poszukiwania jakichkolwiek wzmianek o King Kongu Ewingu poza polskim internetem nie przyniosły żadnych efektów. Najczęściej wymienianym przydomkiem jest „Hoya Destroya”. Pewien mój znajomy twierdził nawet, że kiedyś wysłał w tej sprawie maila do Billa Simmonsa i dziennikarz ESPN odpisał mu, iż nie tylko pierwsze słyszy,  żeby ktoś na Ewinga mówił „King Kong”, ale też uważa, że to obraźliwe i rasistowskie.

Ciekawe czy Jordan naprawdę miał ksywę „Air”, czy też wymyślili ją Szaranowicz z Łabędziem. Wolałem tego nie sprawdzać. Nie wiem czy nie przestałbym się interesować koszykówką, gdyby się okazało na przykład, że na Michaela tak naprawdę mówiono „Czukotka”.

Otagowane

Human Lowlight Film: 5 najgorszych akcji pierwszych trzech tygodni sezonu

Zoidberg: You should feel bad

Tony Allen (Memphis Grizzlies)

Tony Allen w dziedzinie pechowych/głupich akcji zgarnął wszystko co było do zdobycia już w 2007 roku, ale to miłe, że nadal próbuje.

Chris Singleton (Washington Wizards)

Andray Blatche na pewno pokiwał z uznaniem.

Danilo Gallinari (Denver Nuggets)

Godzilla Facepalm

Rajon Rondo (Boston Celtics)

99 na100 zapytanych filozofów powiedziało, że nigdy im się nie śniło, żeby ktoś zaliczył airballa podczas próby rzutu kelnerskiego na niepilnowany kosz. Jeden zaś powiedział, że jest bardzo starym góralem i nie pamięta.

Matt Barnes (Los Angeles Lakers) i Kwame Brown (Golden State Warriors)

Nieszczęścia chodzą parami, a legendy o małych dłoniach Kwame Browna – stadami.

Otagowane , , , , , ,

Jamal Mashburn

Jamal Mashburn

Fun Fact: Mashburn był właścicielem jednego z najfajniejszych przydomków w historii NBA (Monster Mash) oraz być może najfajniejszego nazwiska. No bo co jest fajniejszego niż Jamal „Tłuczpłoń”?

Chyba tylko Jamal Crushyourenemiesseethemdrivenbeforeyouandhearthelamentationofthewomen.

I God Shammgod.

Żeby było jeszcze fajniej, jak donosi Supergigant, Mashburn, dziś wzięty biznesmen, przymierza się do kupna swojej byłej drużyny New Orleans Hornets (spędził tam ostatnie 4 sezony zakończonej w 2004 roku kariery).  Byłaby to bardzo ładna historia.

Otagowane

Scott Haskin

Scott Haskin

Scott Haskin

Fun Fact: Gdyby Scott Haskin zamiast słuchać ludzi mówiących „jesteś wysoki, powinieneś grać w koszykówkę”, słuchał tych, którzy mówili „ta fryzura i te wąsy, to wiesz, niekoniecznie”, to ludziom żyłoby się dziś dużo lepiej.

Otagowane ,

Jerome Kersey

Jerome Kersey

Ideą tego bloga jest prezentowanie (przynajmniej w większości) kart z mojej kolekcji. Niestety nie ma w niej karty Jerome’a Kerseya z autografem, pokazuję ją jednak w ramach hołdu i podziękowania za użyczenie tej stronie swojego nazwiska i związanego z nim zawołania.

A czemu w ogóle Jerome Kersey? Jak już mówiłem, zawsze chciałem założyć bloga o nazwie „Mercy Mercy Jerome Kersey”. Ale poza tym Jerome Kersey po prostu pasuje na patrona czegoś co garściami czerpie z pierwszej połowy lat 90. w NBA. Był twardzielem. Miał flat topa. Michael Jordan pozbawił go tytułu mistrzowskiego. I już te trzy rzeczy czynią z niego chodzącą (i szybującą do kosza aby wykonać wsad) definicję zawodowej koszykówki amerykańskiej z tamtego złotego okresu. Nie ma zmiłuj.

Otagowane

10 rzeczy, które są lepszym point guardem pierwszej piątki niż Toney Douglas

1. Koszulka Feltona Spencera z czasów jego gry w New York Knicks.

2. Lay up Shandona Andersona w końcówce szóstego meczu finałów Utah Jazz – Chicago Bulls w 1997 roku.

3. Rekuperator.

4. Być może Jannero Pargo.

5. Historia miłosna w sadze ”Zmierzch”.

6. Sposób wykonywania rzutów wolnych przez Dona Nelsona.

7. Jesiotr.

8. Ten rudy koleś z Manowara…

Manowar

W sumie to ktokolwiek z Manowara.

9. Tatuator Stephena Jacksona.

10. Zdjęcie Tadeusza Zwiefki.

Jestem fanem New York Knicks co boli od ponad dekady. Nie jestem fanem Toneya Douglasa jako point guarda pierwszej piątki New York Knicks co boli od kilku meczów, ale wystarczająco aby wykonać powyższą laurkę.

Otagowane ,

Orlando Woolridge (po kilku latach trzymania w portfelu)

Orlando Woolridge

Zawsze chciałem założyć bloga o starych kartach NBA. Zawsze chciałem założyć bloga o nazwie „Mercy Mercy Jerome Kersey”. Zawsze nosiłem w portfelu kartę Orlando Woolridge’a. Jak wygląda noszona w portfelu karta Orlando Woolridge’a możecie zobaczyć powyżej. Jak wygląda blog o nazwie „Mercy Mercy Jerome Kersey” też już mniej więcej wiecie. Jak wygląda blog o starych kartach… tego na razie sam jeszcze nie wiem, ale pewnie będzie zawierał znaczne ilości starych kart NBA (a konkretnie z lat 90.), a także niezbyt mądre nawiązania do tego co aktualnie dzieje się w świecie dwumetrowych łowców punktów.

I tak o.

Aby stosownie zamknąć inauguracyjny wpis, licząc na wstawiennictwo u koszykarskich bogów w sprawie prowadzenia tego bloga, zacytuję mój ulubiony dwuwiersz:

Orlando Woolridge’u

Ty zawsze przy mnie stój

Otagowane