Anfernee Hardaway

Anfernee Hardaway

Fun Fact: Dzisiejszego fun factu nie będę referował tylko oddam głos osobie, która posługuje się nim zarobkowo – Davidowi Steele’owi, wieloletniemu komentatorowi meczów Orlando Magic:

„W debiutanckim sezonie Penny’ego Hardawaya graliśmy w New Jersey a Penny miał problemy żołądkowe i siedział w łazience. W przerwie meczu, nasz człowiek od sprzętu, Rodney Powell, krzyczał do niego ‚Dawaj Penny, dawaj! Druga połowa się rozpoczyna!’. Gdy druga połowa wystartowała, nikt nie zauważył, że na boisku jest tylko dziewięciu graczy – pięciu z Nets i tylko czterech naszych. Nie ma Penny’ego. Nagle, podczas pierwszego posiadania, Nick Anderson łapie zbiórkę defensywną a ja, kątem oka, na drugiej stronie boiska, widzę Penny’ego przeskakującego ławkę i wbiegającego na boisko akurat na czas, żeby dostać podanie przez całe boisko i umieścić piłkę w koszu.”

Ta wypowiedź pochodzi z tekstu powstałego z okazji 25-lecia pracy Steele’a dla zespołu z Florydy (David komentuje ich mecze do dziś) i poprzedzona została wstępem mówiącym, że kiedyś nie śledziliśmy ligi 24 godziny na dobę i że wiele sytuacji, które dziś byłyby w kółko powtarzane na ESPN i uploadowane na YouTube’ie, „nigdy nie zostały uwiecznione na taśmie filmowej, ale żyją w pamięci Steele’a”.

Tyle że, moim zdaniem, moment wspominany przez komentatora Magic akurat został uwieczniony.

Oto początek drugiej połowy wyjazdowego meczu Orlando z New Jersey Nets, z 20 listopada 1993.

Poza tym, że piłki po pierwszej akcji nie zbiera Nick Anderson tylko Scott Skiles, to reszta się zgadza: gdy gospodarze wprowadzają piłkę do gry jestem w stanie zlokalizować tylko czterech zawodników gości, a gdy Skiles podaje piłkę, Hardaway bierze się na połowie rywali w zasadzie znikąd i kończy kontratak.

Mecz został uwieczniony, bo potężne triple-double zaliczył Shaquille O’Neal (24 punkty, 28 zbiórek, 15 bloków), ale i Penny z bolącym brzuszkiem dawał radę – mimo słabszej skuteczności (6-18 z gry), do 15 punktów dorzucił 11 zbiórek, 7 asyst, 3 przechwyty i 3 bloki. W całej historii klubu tylko dwóch graczy może się pochwalić taką linijką – Jerry Reynolds, który jednak potrzebował aż dwóch dogrywek, oraz Jalen Suggs. Żaden jednak nie miał jednocześnie biegunki.

Pół roku wcześniej rozwalona przez Shaqa cała konstrukcja kosza, teraz ten fekalny fortel – Nets chyba nie lubili, gdy zespół z Orlando wpadał w odwiedziny. I nie zmienili raczej zdania przy kolejnej okazji: w swoim drugim występie w Meadowlands Arena, Hardaway miał kolejny warty uwiecznienia moment – zwycięski wsad w ostatnich sekundach spotkania:

Useless Fact: Jeśli ktoś się zastanawia czemu tłem karty ilustrującej ten wpis jest jakaś mroczna ścieżka przez las, która całość upodabnia do plakatu filmowego slashera (lub karty Keitha Van Horna), to spieszę wyjaśnić, że Skybox, producent serii 1997-98 Metal Universe Championship Preview, zdecydował się pokazywać widoczki z miasta reprezentowanego przez zawodnika lub z jego okolic. Choć większości trafiły się – bardziej adekwatne – panoramy miast, Penny’emu wylosowała się ścieżka wiodąca przez florydzki rezerwat przyrody Black Hammock.

W razie czego informuję (za jednym z przewodników), że na terenie rezerwatu nie ma ubikacji.

Postaw kawę
Otagowane ,

4 thoughts on “Anfernee Hardaway”

  1. Juggernaut's awatar Juggernaut pisze:

    Kurde, oglądałem ten mecz, ale kompletnie tego nie wyłapałem. Faktycznie Penny wysiadł z jakiegoś teleportera i od razu do kontry! 😀

    Za takie wpisy jestem w sektorze ultrasów Twego bloga. 🙂

  2. Bartek's awatar Bartek pisze:

    No ja tego także nie wiedzialem! Dzięki!

Dodaj komentarz