Tag Archives: all-time favorite team

Larry Johnson

Larry Johnson

Fun Fact: LJ znany jest głównie z dwóch rzeczy: 4-punktowego zagrania z playoffowej serii z Indianą i z przebierania się w babcine sukienki w cyklu reklam Converse’a. Oczywiście bardziej z tego drugiego. Właśnie historię powstania „Grandmamy” opowie Larry Johnson z okazji włączenia do mojej All-Time Favorite 2nd Team jako gracza na pozycji numer 3…

„Kiedy decydowałem się podpisać kontrakt z Converse tuż po opuszczeniu college’u, powiedzieli, że chcą zrobić reklamę ze mną, Larrym Birdem i Magikiem Johnsonem. Powiedzieli, że będę spał na noszach, przykryty tak, by nie było mnie widać. Larry Bird miał stać po jednej stronie a Magic Johnson po drugiej. Byli lekarzami. Próbowali stworzyć najlepszego koszykarza, a potem stwierdzili, że muszą go nazwać. Larry Bird miał powiedzieć: ‚Powinien się nazywać Larry’. Magic z kolei miał rzucić: „Powinien się nazywać Johnson”. Wtedy mieli zacząć powtarzać w kółko na przemian ‚Larry’ i ‚Johnson’. I wtedy ja bym się podniósł. Dlatego właśnie podpisałem z nimi kontrakt. Dwa miesiące później znów się spotkaliśmy w sprawie reklamy – zdążyłem już do tego czasu wydać pieniądze z umowy na dom dla mamy – a oni mówią: ‚Mamy inny pomysł – chcemy cię ubrać w sukienkę’. To była Grandmama. […] Wydałem całą ich kasę, więc musiałem to zrobić, ale gdyby zaraz po college’u powiedzieli, że chcą mnie przebrać za babcię, nigdy bym się nie zgodził.”

grandmamasmall

Otagowane ,

Clyde Drexler

Clyde Drexler

Fun Fact: Poniższa infografika niezmiennie sprawia, że gotuje mi się ta część mojego mózgu odpowiedzialna za ogarnianie alternatywnych wersji rzeczywistości. Wiele razy fantazjowano co by było, gdyby Portland Trail Blazers wzięli z numerem drugim Draftu 1984 Michaela Jordana i stworzyli najbardziej majestatyczny w powietrzu duet wszech czasów z nim i Clyde’em Drexlerem. Zdecydowanie za mało fantazjuje się na temat tego co by było, gdyby taki duet zmontowano w Chicago – przeznaczenia które – jak widać – Bulls spieprzyli w tym samym stopniu co Blazers:

blazebulls

Edit: Zapomniałem zaznaczyć, że Clyde jest shooting guardem w moim All-Time Favorite 2nd Team. Dobra wiadomość dla niego, to że w niej nie będzie musiał dzielić się piłką z Jordanem.

Otagowane ,

Dikembe Mutombo

Dikembe Mutombo

Fun Fact: Prezentację All-Time Favorite 2nd Team zaczynam od pozycji centra, bo to dobry moment aby wspomnieć o Dikembe Mutombo – człowieku, który spędził poniedziałek z brytyjską parą książęcą. Czym jest fenomen Dikembe Mutombo? Cóż – LeBron James po meczu wywołał dyplomatyczny skandal pozwalając sobie na dotknięcie Kate Middleton („szaraki” nie mogą inicjować kontaktu fizycznego z brytyjską rodziną królewską), natomiast Dikembe wyjadał Kate i Williamowi popcorn i nikt nie powiedział złego słowa…

popcorn.0

Skoro już wyróżniam Dikembe, to skorzystam z okazji aby stłamsić dość popularny ostatnio w kontekście Mutombo trend przypominania tej sytuacji, gdy Michael Jordan nad nim zadunkował. To nośny motyw, zwłaszcza wobec krążącego po sieci montażu zestawiającego ten wsad z rozmową Jordana i Mutombo w szatni przed Meczem Gwiazd, w której posiadacz najgorzej naoliwionych strun głosowych upiera się, że MJ nigdy nie wykonał nad nim wsadu. To fajna historia…

…ale nie zapominajmy o tych wszystkich razach gdy Mike’owi nie udawało się dunkować nad Dikembe

Otagowane ,

Glenn Robinson

Glenn Robinson

Fun Fact: Trudno było mi się pogodzić z odsunięciem od pierwszego składu All-Time Favorite Team Glenna Robinsona, ale Jerome Kersey musiał się w nim znaleźć. Dla Big Doga stworzyłem więc pozycję szóstego gracza – niby poza pierwszą piątką ale jednak zasługującego na miejsce w niej, równorzędnego. Do Robinsona mam sentyment bo naprawdę kupiłem hype na jego wybór z numerem 1 draftu 1994. Grant Hill i Jason Kidd zadziwiali i zgarniali wspólnie nagrody dla Debiutanta Roku, ale ja cały czas wierzyłem, że to Robinson ostatecznie okaże się najlepszym zawodnikiem. Tak się niestety nie stało, choć Robinson ma za sobą udaną karierę (20.7 punktów na mecz w karierze to nie byle jaki wynik), w której najpierw stworzył w latach 1994-2002 kilka całkiem ekscytujących drużyn razem z Vinem Bakerem, Rayem Allenem, Terrellem Brandonem, Samem Cassellem czy Timem Thomasem (i Jerome’em Kerseyem – nie zapominajmy o kończących karierę 22 meczach Kerseya w Milwaukee w czasie rozgrywek 00/01!) a na koniec odrobinę się potułał (Atlanta, Philadelphia i San Antonio) by zakończyć swoją przygodę z NBA mistrzostwem (dołączył do Spurs tuż przed playoffami 2005). To naprawdę udana kariera, Big Dog jest tylko winny nie bycia megagwiazdą, która podpisała najwyższy w historii debiutancki kontrakt, warty 68 milionów (choć Robinson walczył o 100 milionów – NBA tak się przeraziła jego żądań, że od następnego sezonu wprowadziła system kontraktów debiutanckich). Nikt jednak nie ma prawa nazwać go „bustem”, po moim i Anthony’ego Bennetta trupie. On po prostu nie miał „iskry bożej” ani fiksacji na punkcie pracy nad sobą. Fani Milwaukee Bucks pewnie mają dziś ambiwalentny stosunek do porównań Big Doga i Jabariego Parkera – z jednej strony na pewno życzyliby sobie takiej ofensywnej broni, z drugiej strony woleliby kogoś poważniej myślącego o byciu najlepszym możliwym koszykarzem. Koniec końców myślę, że każdemu warto życzyć bycia kimś kto zasłużył sobie na powołanie do Dream Teamu III (nie zagrał na IO w Atlancie z powodu kontuzji, zastąpił go Gary Payton, ale i tak miałem jego plakat w stroju reprezentacyjnym na ścianie).

Nosił też jedne z najbardziej niedocenianych modelów buta z lat 90.

Tyle o Big Dogu (na razie), na koniec jeszcze szybkie podsumowanie mojej All-Time Favorite 1st Team:

PG – Mark Jackson

SG – Isaiah Rider

SF – Jerome Kersey

PF – Orlando Woolridge

C – Chris Webber

6th – Glenn Robinson

Drugi skład zacznę kompletować niebawem…

Otagowane ,

Mark Jackson

Mark Jackson

Fun Fact: W trakcie wybierania moich ulubionych zawodników szybko okazało się, że najmniejszą sympatią darzę point guardów – przy podziale moich faworytów na pozycje problemy z obsadą pozycji point guard zaczęły się prawie od razu. Prawie – bo z point guardem pierwszej piątki nie miałem najmniejszego problemu. Nigdy nie widziałem w NBA rozgrywającego z większą fantazją. Jason Williams zbliżył się do tego poziomu, ale nie osiągnął jednocześnie tego co Jackson. Najlepsze jest to, że Mark nigdy nie stracił zacięcia do widowiskowych asyst. Wideo-reportaże na jego temat z końca lat 80 i 90 praktycznie niczym się nie różnią…

Wystarczyły dwa podania Jacksona za plecami w drugim meczu pierwszej rundy playoffs 1992 z Pistons – którego retransmisję obejrzałem niemal na samym początku mojej przygody z NBA – aby ukształtować trzon mojego koszykarskiego gustu na resztę życia. Od tamtego momentu zostałem fanem New York Knicks (nie przestałem nawet gdy Jackson tamtego lata odszedł do Clippers) i zacząłem widowiskową asystę uważać za najbardziej ekscytujący element tej gry. Ma to swoje minusy – Knicks od lat są do kitu, a ja od lat nie mogę się doczekać na kogoś, kto w meczach NBA będzie regularnie wpadał na takie rozwiązania…

Otagowane ,

Jerome Kersey

Jerome Kersey

Fun Fact: Wybór trzeciego gracza do frontcourtu mojej All-Time Favorite 1st Team wbrew pozorom nie był łatwy, ale ostatecznie nie mógł być inny. Nie przy takiej nazwie strony, nie przy naprędce wymyślonym kryterium, że mile widziany jest występ w najbardziej czerstwej reklamie salonu samochodowego like, ever

Kersey dostaje miejsce w pierwszym składzie jako patron, bo gdybym pominął zasługi w użyczaniu nazwiska dla nazwy bloga, pewnie oddałbym jego miejsce komuś innemu. I właśnie dlatego – żeby nikt z najbliższych memu sercu zawodników nie czuł się pokrzywdzony, postanowiłem poza 1st Team wybrać także moją drugą i trzecią ulubioną pierwszą piątkę… i do każdej z nich dodać po jednym sixth-manie. Tylko takie rozwiązanie pozwoliło mi się pozbyć migren, bezsenności i urojonej rwy kulszowej, które nawiedzały mnie podczas prób wyklarowania składu All-Time Favorite Team. Mam już komplet więc będę kontynuował ujawnianie mojej ekipy wszech czasów w kolejnych wpisach.

Mój wyjściowy small forward miał już wiele występów na MMJK (co zrozumiałe) i jeszcze wiele go czeka. Mając tę świadomość pozwalam sobie nie mieć przygotowanego na dziś żadnego interesującego „fun factu”. No chyba, że ktoś nie wie jak się wymawia „Jerome Kersey”…

Według statystyk YouTube, już 53 osoby skorzystały z tej podpowiedzi.

Otagowane ,

Chris Webber

Chris Webber

Fun Fact: Nadal zastanawiam się nad ostatecznym kształtem mojej All-Time Favorite 1st Team, ale wśród opcji, które rozważam nie ma Chrisa Webbera. On miejsce w tym składzie miał pewne od początku, jeszcze tylko nie wiem czy na power forward czy na centrze. A „Fun Fact” właściwy brzmi: jeśli ktoś kiedykolwiek uprawiał seks przy reklamie obuwia z profesjonalnym koszykarzem, miało to na pewno miejsce przy tym (tutaj rozciągniętym do 4 minut) spocie firmy Dada…

Otagowane ,

Isaiah Rider

Isaiah Rider

Fun Fact: Wszyscy po dziś dzień wspominają „East Bay Funk Dunk” i zwycięstwo Isaiah Ridera w Konkursie Wsadów 1994. Nikt jednak nie wspomina jego występu w Slam Dunk Contest rok później. Nic dziwnego

Przy ostatniej wrzucie na temat Orlando Woolridge’a, na profilu facebookowym rzuciłem luźno (ale bez cienia wątpliwości), że jest on kandydatem na pozycję power lub small forward w moim All-Time Favorite 1st Team. Od tamtej pory głowię się nad skompletowaniem tego składu (a także 2nd oraz 3rd Team). Łatwo nie było, ale wyszło mi, że Rider pomimo całej reszty kariery i życia po Slam Dunk Contest 1994 oraz Zagraniu Dekady, zasługuje najbardziej na pozycję shooting guard w mojej ulubionej drużynie ever.

Otagowane ,

Orlando Woolridge

Orlando Woolridge

Fun Fact: Powyższa karta ma 20 lat i upamiętnia ostatni sezon Woolridge’a w NBA. Poniższe wideo upamiętnia zaś mecz sprzed (niemal równo) 30 lat, z czwartego roku Orlando w lidze (w nim po raz pierwszy przekroczył barierę 20 punktów w meczu):

Rok później do składu Bulls dołączył debiutant Charles Oakley. Trudno dyskutować z ruchami, które potem wykonali Bulls, bo dały im one 6 tytułów mistrzowskich, ale żałowałem, że trio Jordan-Woolridge-Oakley nie pograło razem dłużej. Oczywiście z punktu widzenia Scottie’ego Pippena, Oakley i tak był w Chicago za długo…

PS: Autorem highlightów Woolridge’a jest kolega, Piotr Zarychta, którego kanał na YT przy okazji polecam.

UPDATE: Retroaktywnie mianuję ten post początkiem kompletowania mojego All-Time Favorite Team. Orlando będzie w tym składzie gdzieś na skrzydle…

Otagowane ,