Fun Fact: Jest najlepiej w historii NBA wykonującym rzuty osobiste centrem polskiego pochodzenia, który niemal umarł z powodu infekcji gronkowcem i nosił diamentowe kolczyki.
Fun Fact: Jest najlepiej w historii NBA wykonującym rzuty osobiste centrem polskiego pochodzenia, który niemal umarł z powodu infekcji gronkowcem i nosił diamentowe kolczyki.
Fun Fact: W nawiązaniu do poprzedniego wpisu: Serio? Knicks za Patricka Ewinga dostali Travisa Knighta? W Drafcie 1996 wybrali go Bulls (1 runda, 29 pick), ale zwisał im on do tego stopnia, że zrzekli się do niego praw, nie oferując mu gwarantowanego kontraktu debiutanckiego. Szkoda. Mogli mieć w składzie kolejnego – po Willu Perdue – sobowtóra młodszego kolegi Axela Foleya z Beverly Hills…
Jako wolny agent, podpisał kontrakt z Los Angeles Lakers. Jego 4 punkty i 4 zbiórki w meczu okazały się wystarczające, aby wskoczyć do drugiej piątki najlepszych debiutantów i aby szalony Rick Pitino zaoferował mu siedmioletni kontrakt wart 22 miliony dolarów (zresztą rok później Knight został odesłany z powrotem do „Jezioran”). Oczywiście, gdy ten nie do końca zasłużony (choć jako debiutant naprawdę miewał przebłyski) kontrakt wygasł, Travis zakończył swoją przygodę z NBA z paroma milionami na koncie, dziewczyną modelką (która urodziła mu córeczkę) i luksusową willą w Nikaragui. Co zrobił z tak pięknie zaczętą w wieku 28 lat emeryturą? Kontynuował zapuszczanie włosów…
Travis Knight nie pozostawił po sobie zbyt wiele koszykarskich wspomnień. Miał niezły sezon debiutancki, zaliczył jeden, jedyny występ z 20/10 na koncie w czasie gry w Celtics oraz ustanowił rekord NBA pod względem najszybszego złapania 6 fauli w meczu playoffs (6 minut w trakcie czwartego meczu drugiej rundy playoffs 1999 między Lakers a Spurs). W tej sytuacji są tacy, którzy za jego największe osiągnięcia uważają mieszkanie w tym samym pokoju w akademiku z Rayem Allenem oraz ten jeden raz, gdy Kobe Bryant nazwał go swoją prawą ręką…
Fun Fact: Jeśli ktoś uważa, że Michael Jordan był dupkiem, bo na treningach rzucał się z pięściami na mniejszych, bladoskórych kolegów, to spieszę stanąć w jego obronie: MJ rzucał się z pięściami także na większych bladoskórych kolegów. Kiedyś precyzyjnie wymierzony „strzał” Jego Powietrzności wylądował na twarzy Willa Perdue, po tym jak na treningu center postawił o jedną twardą zasłonę za dużo.
Bonusowy Fun Fact: Jedna ze świętych zasad anegdotycznego pisania o koszykówce lat 90 zobowiązuje do wspominania przy każdym nawiązaniu do Willa Perdue o jego wielkich stopach (choć już raz zdarzyło mi się ją złamać). 20 lat temu uważano, że ma największy rozmiar buta w całej NBA i jestem w stanie w to uwierzyć, bo miały one 55 centymetrów. Innymi słowy: but Willa Perdue to ponad 1/3 Muggsy’ego Boguesa.
Fun Fact: 231-centymetrowy Muresan miał w sobie bardzo dużo z kontynentu – konkretnie rozmiary oraz prędkość poruszania się. Z ciągnącą się za nim od początku kariery krytyką jego pracy – a raczej bezrobocia – stóp walczył jednak bohatersko.
(Wracam do zaniedbanej ostatnio serii wpisów prezentującej karty i bohaterów zbieranego przeze mnie setu „Elusive Ink” – po niezbędne „co?” i „jak?” odsyłam do pierwszego wpisu z cyklu „Atrament Sympatyczny„. Ten konkretny tekst powstał jako nagroda dla Alexandra Kowalskiego za zajęcie piątego miejsca w lidze MMJK w Drive To The Finals. Ci, którzy zdecydowali się do niej dołączyć wiedzą, że przerodziło się to w turniej z nagrodami – jedną z nich był wybór bohatera wpisu na tym blogu. Alexander wybrał Brada Davisa, więc to właśnie jego postać – w tradycyjnych 5 punktach – przybliżam dzisiaj.)
1. Olek tak uzasadnił wybór bohatera swojego wpisu: „Spełnia on wszystkie wymagania koszykarza, który powinien być częścią Twojego bloga – miał przypałowy wygląd na przestrzeni całej kariery, na drugie imię ma Ernest i nigdy nie był gwiazdą pierwszego formatu. Typowy bardzo biały człowiek z wąsem”. Nic dodać, nic ująć. Pozostałe punkty tego tekstu są najbardziej zbędnym zbiorem literek na całym MMJK.
2. Brada uważa się za jednego z najgorszych koszykarzy w historii NBA, którzy doczekali się zastrzeżenia swoich numerów, co jest odrobinę krzywdzące, ale tylko odrobinę. Rich man’s Matthew Dellavedova FTW!
3. Grający z numerem 15 Davis, kończąc w 1992 roku swoją karierę – którą zaczął od bycia wybranym z numerem 15 w Drafcie 1977 (przez Lakers) – był zaledwie 15 zawodnikiem, którzy w tamtym czasie mógł się pochwalić rozegraniem minimum 15 sezonów w NBA. 15.
15 4. Brad Davis był jednym z uczestników bodaj najbardziej zwariowanego epizodu szatniowego w historii (przynajmniej wśród tych, o których wolno było pisać w prasie). Gdy trener Dick Motta chcąc zmotywować koszykarzy Mavs do lepszej gry, przyprowadził do szatni tresowanego tygrysa („Jeśli nie zaczniecie grać lepiej, pozwolę mu Was zjeść!”), Davis był podobno w tej grupce zawodników zespołu z Dallas, która pierwsza w popłochu uciekła pod prysznice.
5. Po zakończeniu kariery pozostał związany z Dallas Mavericks i pracuje w klubie do dziś. Zaczynał jako asystent trenera, by potem zostać komentatorem telewizyjnym oraz radiowym i wreszcie powrócić do sztabu szkoleniowego i pomagania przy społecznych przedsięwzięciach Mavs. Na szczęście nigdy nikt mu nie zaoferował roli klubowego fryzjera.
Fun Fact: Gdy Danny Ferry był zawodnikiem NBA, miał w sobie trochę Europejczyka.
Fun Fact: Trzy lata temu ktoś ukradł Shawnowi Bradleyowi rower. Kradzież roweru przeznaczonego dla ludzi mających 230 centymetrów wzrostu musi być gdzieś w czołówce najbardziej idiotycznych decyzji wszech czasów. Nic więc dziwnego, że szybko go odnaleziono. Siodełko pewnie wystawało przez komin domu, w którym był skitrany.
Fun Fact: Dziś 45 urodziny obchodzi Matt Geiger – koszykarz znany głównie z tego, że ogolił głowę w ramach gest solidarności z chorym bratem bliźniakiem, był niezłym centrem (zwłaszcza jak na kogoś, kto nie wyglądał na niezłego centra), hoduje watussi a jego wypasiona chata wystąpiła w filmie „Punisher” (tym z 2004 roku). Geiger jest też człowiekiem, któremu Filadelfia zawdzięcza wydłużenie ery Allena Iversona. Gdyby nie to, że Matt nie chciał w 2000 roku zrezygnować z zapisanej w kontrakcie podwyżki z okazji transferu, nie rozpadłby się mega deal, na mocy którego skłócony z Brownem Iverson miał przejść do Pistons (choć jak się miało okazać – co się odwlecze, to nie uciecze). Ponieważ przez Geigera nie udało się dograć szczegółów finansowych wymiany (miała być rozpisana na cztery drużyny i wyglądać tak: Iverson i Geiger przechodzą do Pistons; Glen Rice, Eddie Jones i Jerome Williams do Sixers; Toni Kukoc i Anthony Mason do Lakers a Jerry Stackhouse, Christian Laettner i Travis Knight do Hornets), A.I. został w Philly, pogodził się z Larrym Brownem i poprowadził 76ers do finału.
Fun Fact: Nie sprawdzałem, ale mimo tego jestem gotów postawić jakąś okrągłą sumkę na to, iż Alec Kessler to jedyny w historii zawodowy sportowiec, który po zakończeniu kariery został… chirurgiem. Kessler został wybrany z 12 numerem Draftu 1990 przez Houston Rockets i oddany do Miami. Heat zaproponowali mu sześcioletni kontrakt wart 7.4 miliona dolarów, jednak już po 4 rozczarowujących latach go zwolnili. Alec postanowił zarobione w NBA pieniądze przeznaczyć na szkołę medyczną. W 2004 roku był już po pięciu latach pracy jako lekarz rezydent. Specjalizacja: chirurgia ortopedyczna. To pewnie jedyny koszykarz, któremu kontuzje (w tym wypadku cudze) wydłużyły karierę.
Sad Fact: 40-letni Alec Kessler zmarł na zawał serca podczas towarzyskiego meczu koszykówki w 2007 roku.
Fun Fact: Cherokee’emu udało się kiedyś coś takiego…
…ale jego siostra Corey, basistka rockowa, i tak zgarnia rodzinne trofeum w kategorii widowiskowości publicznych występów…
Aż dziwne, że Corey żadnego ze swoich muzycznych projektów nie nazwała „Cherokee Parks” – to byłaby całkiem dobra nazwa dla kapeli punkowej.