Glen Rice

Glen Rice

Fun Fact: W roli drugoplanowej – Craig Ehlo i kolejny udokumentowany atak pilakalatofobii.

Pilakalatofobia

Otagowane , ,

Orlando Woolridge tu był

Orlando Woolridge signed

Przed chwilą wyjąłem ze skrzynki.

Otagowane

Pete Chilcutt

Pete Chilcutt

Fun Fact: Lęk przed piłką wpadającą do kosza nazywamy pilakalatofobią.

Otagowane , ,

Lamond Murray

Lamond Murray

Fun Fact: Lamond Murray swój ostatni mecz w NBA rozegrał 16 maja 2006 w barwach New Jersey Nets (którzy właśnie wtedy przegrali swój czwarty mecz w drugiej rundzie play offs z kroczącymi po tytuł Miami Heat), jednak na tym jego kariera koszykarska się nie skończyła. Zawodowo gra bowiem do dziś i od tamtego dnia pojawiał się w koszulkach Guangdong Southern Tigers (Chiny), Long Beach Breakers (ABA), Los Angeles Lightning (IBL), Al-Muharraq (Bahrain) i (to póki co ostatni jego przystanek) Los Angeles Slam (ABA). Mam teorię, że cała ta jego tułaczka to próba odcięcia się od tego, co zdefiniowało jego karierę, czyli pięcioma latami hańby jako gracz Los Angeles Clippers. Niestety – tak jak zawsze będzie się pamiętało go jako świetnego dunkera, tak zawsze będzie kojarzony ze wszystkim tym co czyniło Clippersów Clippersami, zwłaszcza, że jego frywolne podejście do wydarzeń na parkiecie i malkontenctwo poza nim było sporą częścią clippersowej mizerii drugiej połowy lat 90. I nawet gdy został liderem punktowym Cleveland Cavaliers w sezonie 01/02, nie udało mu się tamtej łatki całkowicie pozbyć. Pewnie dlatego, że z lat 2000-2003 w historii Cavs pamięta się tylko Ricky’ego Davisa rzucającego na własny kosz.

Otagowane

Uwe Blab

Uwe Blab

Fun Fact: „Uwe Blab” to jedno z najwspanialszych imion i nazwisk w dziejach NBA. Kojarzy się z jakimś potworem z bardzo kiepskiego horroru, a jednocześnie z kimś kto mógłby taki film nakręcić.

Otagowane ,

Atrament Sympatyczny: Bryant Reeves

Bryant Reeves Elusive Ink

Bryant Reeves Elusive Ink back

Tradycyjne pięć rzeczy, które przychodzi mi do głowy w związku z Bryantem Reevesem:

1. dodatkowy podbródek.

2. dodatkowy podbródek.

3. dodatkowy podbródek.

4. dodatkowy podbródek.

5. A jeśli poza liczeniem dodatkowych podbródków Bryanta Reevesa na powyższej karcie jesteście też zainteresowani tym co dziś porabia jeden z najdziwniejszych białych ludzi w historii ligi, to zacytuję wypowiedź mieszkańca rodzinnej wsi Reevesa (liczącego 200 mieszkańców Gans w Oklahomie), który został znaleziony na MySpace przez pewnego amerykańskiego blogera i zapytany o losy Reevesa po przedwcześnie zakończonej karierze:

Właściwie to dzisiaj się z nim widziałem. Można powiedzieć, że aktualnie po prostu oddał się życiu na wsi. Przeprowadził się z powrotem do Gans i ma świetny dom nad rzeką Arkansas. Ma troje dzieci, dwóch chłopców i dziewczynkę. Prowadzi własne ranczo, na którym hoduje bydło, wędkuje i poluje gdy tylko ma chwilę czasu. Ma wiele dobrej ziemi, więc gdy jego koszykarskie marzenia wyblakły, spełnił inne – o wspaniałym wiejskim życiu.

Otagowane , , , ,

Walt Williams

Walt Williams

Fun Fact: Nie lubię Miami Heat od czasu gdy Pat Riley wypiął się na New York Knicks nie racząc nawet osobiście poinformować klub o swojej rezygnacji (wysłał ją faxem) i przejął drużynę z Florydy. Późniejsza rywalizacja z Knicks tylko dolała oliwy do ognia, a uformowanie Wielkiej Trójki wrzuciło w niego cysternę pełną paliwa rakietowego. Dlatego nie jestem zadowolony z mistrzostwa Heat (choć uważam, że LeBron James zasługuje na to, żeby mieć tyle samo pierścieni co Brian Cardinal), ale i tak postanowiłem ten fakt uczcić wrzucając kartę jakiegoś zawodnika Miami. Walt „Wizard” Williams jest dobry wyborem bo to fajny, wszechstronny zawodnik no i nie grał w Miami długo (drugą połowę sezonu 95/96). Do tego fajnie nosił skarpety i jest autorem jednego z najzabawniejszych cytatów w historii wywiadów z zawodnikami NBA, którego możliwość przytoczenia uważam za największą korzyść z tytułu Heat:

Dunkowali na mnie Vitaly Potapenko i Zan Tabak. Na szczęście nikt nie robi ich plakatów.

Otagowane

Życie i śmierć Orlando Woolridge’a z podziałem na głosy

Orlando Woolridge

O śmierci w wieku 52 lat Orlando Woolridge’a – człowieka, którego poniekąd wybrałem sobie na patrona i o niepokojącym zbiegu okoliczności między tym smutnym wydarzeniem a pewnym nienajweselszym wydarzeniem z mojego życia pisałem na tym blogu jakiś czas temu. Ale tamten tekst był bardziej o mnie niż o Orlando Woolridge’u, dlatego tym razem postanowiłem oddać głos osobom trzecim. Bo to co zostało powiedziane i napisane na jego temat chyba najlepiej oddaje najważniejsze aspekty postaci jaką był Orlando Woolridge – nie dla mnie, zafascynowanego bardziej jego nazwiskiem i goglami – ale dla wszystkich, którzy mieli to szczęście by podziwiać go w najlepszych latach. Zresztą nawet w najgorszych momentach jego życia obcowanie z Orlando Woolridgem było przyjemnością. Bo to był po prostu fajny facet. Tak fajny, że z największego obok nieziemskiego atletyzmu i talentu do umieszczania piłki w koszu błogosławieństwa, ta fajność szybko stała się jego największym przekleństwem. Niby wiadomo nie od dziś, że „nice guys finish last”, szkoda tylko, że „nice guy” w tym wypadku „finished so soon”.

A teraz kilka osób chciałoby Wam coś powiedzieć o Orlando Woolridge’u…

Orlando był magnesem. Ludzie kleili się do niego, chcieli być w jego pobliżu. Jego pokój w akademiku był jak ruchliwa stacja kolejowa. […] Mogłeś być najmniej rzucającą się w oczy postacią, nikim dla większości studentów, ale Orlando sprawiał, że czułeś się częścią grupy. I widziałeś, że jest w tym szczery.

– Terry Pfaff, przyjaciel Woolridge’a, którego poznał jeszcze za czasów studiów na uniwersytecie Notre Dame

Orlando nas nakręcał. Rozmawiałem o nim z kolegą, który był w futbolowej drużynie i on chyba najlepiej to podsumował. Powiedział, że jeśli widziałeś Toma Hanksa w filmie „Duży” to taki właśnie był Orlando. Był małym dzieckiem w ciele dorosłego mężczyzny i gdy z nim przebywałeś, znów stawałeś się dwunasto- lub trzynastolatkiem, bawiłeś się dobrze i śmiałeś.

– Stan Wilcox, kolega z drużyny koszykarskiej Notre Dame

Gdyby Orlando nie został koszykarzem NBA, nie sposób ocenić jak wielką karierę mógłby zrobić jako komik. I nie mówimy tu o wielkości poczucia humoru w stylu „haha śmieszne”. Przy nim człowiek bał się brać za jedzenie, bo natychmiast wypluwał je ze śmiechu.

– Terry Pfaff

Był jednym z niewielu graczy w historii koszykówki uniwersyteckiej będącym członkiem drużyny, która pokonała cztery zespoły rozstawione z numerem 1 w kraju, a na dodatek dwa z tych spotkań wygrał w pojedynkę.

– Digger Phelps, trener drużyny koszykarskiej Notre Dame

Zawsze czułem, że mogę po prostu rzucić piłkę w okolice kosza, a on zawsze ją złapie i coś z nią zrobi.

– John Paxson, który grał z Woolridgem zarówno w Notre Dame jak i Chicago Bulls.

Pamiętam, że był taki czas w latach 80., że karty koszykarskie Orlando Woolridge’a były bardziej pożądane niż jakiegokolwiek innego gracza (wliczając młodego Michaela Jordana).

– Dr Dickweed, internauta

Był pierwszym graczem, który po potężnym wsadzie wydawał głośny okrzyk… teraz wszyscy to robią… on zaczął to wszystko.

– LONNIE, internauta

Widziałem wiele alley oopów, które kończył po podaniu Magica.

– Whiskey Bum, internauta

To być może jeden z największych zmarnowanych talentów w historii NBA. Był facetem ze świetnym podejściem na parkiecie i poza nim, pomimo swoich osobistych demonów. Był pierwszą wersją Amar’e Stoudemire’a, mierzącą 6 stóp i 9 cali wersją Michaela Jordan i Clyde’a Drexlera. Był aż tak atletyczny. Gdyby nie uzależnienie (od kokainy – przyp. MMJK), jego potencjał nie miał granic.

– Mychal Thompson, kolega z drużyny Los Angeles Lakers

Michael Jordan, debiutant w 1984 roku, opowiadał, że gdy na wyjazdach przechodził obok pokoi hotelowych kolegów z drużyny, w powietrzu wisiał zapach dymu marihuanowego. Tak się robiło w tamtym czasie w NBA, jeśli nie we wszystkich zawodowych sportach, a Woolridge był zawsze osobą, która chciała się ze wszystkimi bratać i być lubiana.

– Sam Smith, były dziennikarz „Chicago Tribune”, redaktor strony Bulls.com i autor kontrowersyjnego bestsellera „The Jordan Rules”

Chciał być przyjacielem wszystkich, ale za każdym razem był przez innych używany do własnych celów. Uczyłam go by był skromny i miły ale to go skrzywiło. Ludzie go wykorzystywali.

– Mattie Woolridge, mama

Dobry chłopak. Dużo rzeczy dzieje się w życiu. Trzeba walczyć. Ale on zawsze się uśmiechał. Dobrze mi się z nim grało, prawdziwy lotnik i skoczek.

– Charles Oakley, kolega ze składu Chicago Bulls.

Orlando Woolridge zawsze był we właściwym miejscu w niewłaściwym czasie. […] Woolridge grał z Jordanem w Bulls, ale nie wtedy gdy wygrywali tytuły mistrza NBA. Grał z Magikiem Johnsonem, Jamesem Worthym i Kareemem Abdul-Jabbarem w Lakers, ale nie wtedy gdy wygrywali tytuły. Grał z Isiah Thomasem i Joe Dumarsem w Pistons, ale nie wtedy gdy wygrywali tytuły. Woolridge skończył karierę u boku Mosesa Malone w 76ers w sezonie 1993-94, gdy Moses i Sixers byli tylko cieniem mistrzowskiej drużyny z 1983. Sixers skończyli sezon z bilansem 25-57.

– Mark Potash, dziennikarz „Chicago Sun-Times”

Orlando Woolridge był „O” zarówno jeśli chodzi o numer na koszulce ale i o wykrzykniki stawiane podczas jego kariery. Wielkie „O” było w „wOw” wykrzykiwanym na widok talentu prowadzącego Notre Dame do największych sukcesów w historii uczelni, w zdumiewających O-mój-Boże-wsadach, po których wybór Bulls z pierwszej rundy draftu 1981 dostał zaproszenie od NBA do historycznych, dwóch pierwszych konkursów wsadów gdzie rywalizował z Juliusem Ervingiem, Michaelem Jordanem i Dominique’iem Wilkinsem. Była też umiejętność gry „One-On-One”, dzięki którym wszyscy krzyczeli „Oh!” gdy mijał przeciwnika w drodze do kosza zakończonej widowiskowym wsadem i dzięki której kiedyś zdobywał ponad 25 punktów na mecz. No i był jeszcze smutek związany z Osobistymi demonami, przez które został zawieszony za złamanie przepisów NBA dotyczących narkotyków a nawet aresztowany za kradzież na początku 2012 roku.

– Sam Smith

To niefortunne, ponieważ jego atletyzm był tak wciągający i ekscytujący, że prawdopodobnie mógł dokonać więcej. Kiedy pojawiają się narkotyki i alkohol, wszystko się zmienia. Ale nie chcę umniejszać niczego co dokonał. Tak wiele osób skupia się na tym co stało się później z jego życiem, a nie chcę żeby nikomu umknęło jak wspaniałym był człowiekiem.

– Kevin Hawkins, kolega z drużyny koszykarskiej Notre Dame

Powiedział mi „Mamo, przepraszam, że moja kariera potoczyła się w ten sposób, to moja wina”.

– Mattie Woolridge

Ktoś kto się nie stara, nie może utrzymać się w NBA tak długo (co Woolridge – przyp. MMJK).

– Kevin Hawkins

W późniejszych latach czuł, że powinien nadal trenować (Woolridge przez pewien czas po zakończeniu kariery koszykarskiej był trenerem w ligach WNBA i ABA – przyp. MMJK) albo być blisko koszykówki w inny sposób. Czasem najlepiej jest zrobić sobie przerwę od tego sportu, spróbować czegoś zupełnie nowego i dopiero wtedy wrócić. Ale on był ciągle blisko, rozkwitał w świetle reflektorów i było mu ciężko, kiedy to się skończyło.

– Stan Wilcox

Wpadł w depresję więc powiedziałam mu, żeby wracał do domu.

– Mattie Woolridge

Kiedy trafiał w złe towarzystwo, zawsze był podatny na perswazję. Kiedy napisały o tym gazety, przyszedł do domu płacząc. Było mu tak przykro.

– Mattie Woolridge o aresztowaniu jej syna, które miało miejsce 3 miesiące przed śmiercią – schorowany (wcześniej miał 3 zawały, nie kwalifikował się do przeszczepu serca ze względu na stan zdrowia), niezdolny do znalezienia pracy i mający kłopoty finansowe Woolridge ukradł z placu budowy aluminiowe rury, które potem sprzedał na złom.

Po tym wydarzeniu, zaczął codziennie chodzić na ryby, aż do momentu gdy zabrakło mu sił. Wtedy miał już pewność.

– Melissa Isaacson, dziennikarka ESPN

Powiedział „Mamo, zawsze myślałem, że będę żył przynajmniej 55 lat”

– Mattie Woolridge

Przez ostatni tydzień nie mógł mówić, ale słyszał nas. Jego oddech zwolnił i odszedł po cichu. Miał mnóstwo przyjaciół, ale myślę, że ludzie nigdy tak naprawdę nie zdają sobie sprawy z tego jak są kochani.

– Mattie Woolridge

My Pops, Orlando Woolridge he’s driving to the net

Taking off like a jet, then he’s dunking on your neck

He left with a legacy, some you won’t forget

Rookie to a vet with world wide respect

My Pops! Big ups!

King of the hops!

– Renaldo Woolridge, syn Orlando (jeden z czwórki jego dzieci), koszykarz akademicki i aspirujący raper Swiperboy aka SB Babyy

Źródła: 1, 2, 3, 4, 5, 6

Otagowane

Kurt Rambis

Kurt Rambis

Kurt Rambis back

Fun Fact: Krzysio z „Tik-Taka” grał w NBA.

Otagowane ,

Chris Webber

Chris Webber auto

Fun Fact: Wreszcie! Od wczoraj jestem szczęśliwym posiadaczem karty Chrisa Webbera z autografem. W mojej przygodzie z kartami NBA zostało mi już niewiele konkretnych celów poza prowadzeniem tego bloga.

Otagowane