Fun Fact: „Jest wysoki, naprawdę wysoki. Co jeszcze? Jest wysoki, naprawdę wysoki. Dobry atleta. Jest wysoki” – Dick Motta m.in. trenujący w połowie lat 90. Dallas Mavericks o Shawnie Bradleyu.
Fun Fact: „Jest wysoki, naprawdę wysoki. Co jeszcze? Jest wysoki, naprawdę wysoki. Dobry atleta. Jest wysoki” – Dick Motta m.in. trenujący w połowie lat 90. Dallas Mavericks o Shawnie Bradleyu.
Fun Fact: Wracam dziś do Cliffa z dwóch powodów – ponieważ od bardzo dawna czekam na okazję, żeby wrzucić powyższą kartę z super-cool-action-photo oraz ponieważ od niedawna czekam na okazję, żeby wrzucić poniższą zapomnianą akcję pochodzącą gdzieś z połowy poprzedniej dekady, która pozostaje jedynym mi znanym przypadkiem, w którym gracz NBA celowo przeszkadzał koledze z drużyny w wykonaniu wsadu. Chodzi konkretnie o drugą akcję w tym oto miksie:
Wielokrotnie próbowałem sobie wyobrazić świat, w którym zachowanie Vince’a Cartera jest zrozumiałe i nigdy nie był to świat, w którym chciałbym żyć. Założę się, że Cliff Robinson nigdy tak mocno nie tęsknił za graniem w latach 90. co wtedy.
Fun Fact: Pomyślałem, że dzisiejszy mecz Los Angeles Clippers i San Antonio Spurs to dobra okazja, żeby przypomnieć o nawet całkiem udanej karierze zawodniczej Vinny’ego Del Negro, choć trochę racji mają ci, którzy uważają iż nie ma czegoś takiego jak dobra okazja żeby przypomnieć karierę zawodniczą Vinny’ego Del Negro.
Fun Fact: Zapraszam na wyjątkowy Kevin Willis Dabyl Ficzer/Krosołwer: jego wyjątkowo krótkie rączki możecie zobaczyć dziś na MVP-Magazyn.pl, a jego równie powszechnie znane zamiłowanie do mody męskiej, powyżej.
Fun Fact: Zawsze uważałem Davida Robinsona za sztywniaka, ale poniższa reklama pokazuje, że potrafił czasem wyluzować.
Oczywiście nie zmienia to faktu, że Dennis Rodman z czasów gry w Spurs lepiej dogadywałby się z Rudolfem Firkusnym niż z „Admirałem”.
[wideo: Oakley & Allen]
Fun Fact: Z tej karty uczyłem się techniki rzutu, co w rezultacie wywindowało mnie do panteonu osiedlowych „striki szuterów”.
Fun Fact: Jako, że dziś dostałem w swoje ręce powyższą kartę, postanowiłem poinformować cały mający ten fakt gdzieś świat, że podniosłem się po zuchwałej kradzieży 43 kart Orlando Woolridge’a i moja kolekcja jednego z patronów tego bloga jest teraz jeszcze bardziej okazała. Tu pojawia się problem, bo do zebrania zostało mi już tylko kilkanaście dość rzadkich papierowych kartoników, ale wierzę, że prędzej czy później uda się je namierzyć. Tak jak tę pamiątkową kartę, wydaną w sezonie 91/92 na zlecenie nieistniejącej już sieci stacji paliwowych Unocal 76 specjalnie dla fanów Detroit Pistons. Traf chciał, że egzemplarz wystawiony na eBay’u miał także autograf samego Woolridge’a, co zawsze jest miłym akcentem zważywszy na fakt, że nie załapał się na erę kart z oficjalnymi podpisami zawodników.
No… i w sumie to tyle na teraz… mało „fun” był ten „fact”, ale bywa i tak więc bądźcie wyrozumiali. Przynajmniej nikt Wam nie ukradł 43 kart Orlando Woolridge’a…
Ten plakat Papy Kempa oraz basisty Pearl Jamu, Jeffa Amenta, istnieje naprawdę i przyjęcie tego faktu do wiadomości uważam za niezbędne dla prawidłowego rozumienia otaczającego nas świata.