Fun Fact: Z Facebooka dowiedziałem się, że niektórym z Was brakuje na tym blogu karty ojca chrzestnego (w sensie dosłownym) Kyrie’ego Irvinga, czyli Roda Stricklanda. Świetnie się składa bo mi też.
Fun Fact: Z Facebooka dowiedziałem się, że niektórym z Was brakuje na tym blogu karty ojca chrzestnego (w sensie dosłownym) Kyrie’ego Irvinga, czyli Roda Stricklanda. Świetnie się składa bo mi też.
Wbrew pozorom zdjęcie Dikembe Mutombo Mpolondo Mukamby Jeana Jacquesa Wamutombo z Marky Markiem, to nie aż taki mezalians – obydwaj zrobili dla koszykówki lat 90. bardzo wiele – Artysta Znany Dzisiaj Jako Mark Wahlberg użyczył przecież swojego szlagieru do jednego z kultowych przerywników:
Fun Fact: Od 17 kwietnia będzie można kupić polską wersję drugiej książki Rodmana „Powinienem być już martwy”, w której przeczytamy m.in., jak donosi tłumacz – fruwający pod koszem Michał Rutkowski, pouczającą przypowieść o tym jak Carmen Electra wsadziła kiedyś Rodmanowi kluskę penne w dupę. Ja chyba poczekam na trzecią książkę „Robaka”. Bardziej jestem ciekaw kulinarnych przygód Dennisa w Korei Północnej i Watykanie.
Fun Fact: Osobiście bardziej cieszy mnie fakt, że włączenia do Hall Of Fame doczekał się wreszcie Bernard King, ale piona należy się też Paytonowi. Zwłaszcza po obejrzeniu okolicznościowego filmiku wrzuconego na youtube’owy profil NBA:
Człowiek zapomina w ilu kultowych akcjach lat 90. maczał palce Gary.
Fun Fact: W reklamie serii kart reprezentowanej przez powyższy kartonik wystąpił koleś z „Lostów”…
W pozostałych rolach: Kevin „Rich Man’s Courtney Lee” Gamble i pilakalatofobia Johnny’ego Newmana.
Fun Fact: Nieślubne dziecko Marka Price’a i Steve’a Kerra zasłynęło przede wszystkim wygraniem Three Point Shootout w 1996 roku, zajęciem drugiego miejsca w głosowaniu na Sixth Man Of The Year w tym samym roku oraz byciem trzecim koszykarzem w historii, który w jednym sezonie trafiał ponad 50% rzutów z gry, 50% „trójek” i 80% wolnych. Choć pewnie w Ameryce fakt, że poderwał i poślubił cheerleaderkę jest ceniony bardziej.
(Jeśli ktoś jest zdezorientowany widokiem gracza z lat 80. na karcie z XXI wieku na blogu o kartach z lat 90., odsyłam do pierwszego wpisu z cyklu “Atrament Sympatyczny”, w którym tłumaczę “co?” i “jak?”, przemilczając łaskawie “za ile?”)
1. Pierwszy ze zwyczajowych 5 punktów poszerzających informacje o bohaterze karty z jej odwrotu zacznę od zakomunikowania, że udało mi się od czasu ostatniego wpisu zebrać już pełny set „Elusive Ink”. O cyklu kręcącego się wokół niego trochę zapomniałem, a trochę nie chciało mi się za niego brać, ale postanowiłem podjąć próbę jego reaktywacji… A ponieważ punkt prawowicie należy się Majorowi Jonesowi, to wspomnę, że został wybrany w dwóch draftach – do ABA w 1974 roku z numerem 6. i dwa lata później do NBA z numerem 20.
2. Jego zawodowa kariera trwała ledwie 9 lat, ale i tak zdążył w jej trakcie zaliczyć 4 ligi: ABA, CBA, WBA i NBA.
3. W NBA zaliczył upamiętnioną przez powyższą kartę pięcioletnią przygodę z Rockets oraz jeden, ostatni sezon w Detroit.
4. Czterech braci Jones trafiło do NBA z uczelni Albany State, ale ogólnie Major miał ich sześciu (i jedną siostrę). Oprócz Majora, Wila, Caldwella i Charlesa jeszcze dwaj inni Jonesowie grali w kosza dla Albany State (w tym Oliver Jones, który potem przez 28 lat był trenerem byłej alma mater) co doprowadziło do sytuacji, że jakiś Jones znajdował się w ich składzie przez 18 kolejnych sezonów.
5. Za najlepszego koszykarza wśród Jonesów uchodzi Caldwell, który był zorientowanym na defensywę podkoszowym wyrobnikiem w Sixers za czasów Juliusa Ervinga w latach 1976-82 (potem grał m.in. w Houston razem z Majorem). W ogóle wszyscy bracia Jones byli zorientowanymi na defensywę podkoszowymi wyrobnikami – choć wspólnie zagrali w NBA aż 37 sezonów, tylko raz któryś z nich miał dwucyfrową liczbę punktów (Wil dla Pacers w sezonie 76/77).