Fun Fact: Eddie Johnson zaliczył już krótki występ na MMJK i na pewno jeszcze kiedyś o nim napiszę, ale dziś wolę wykorzystać jego postać jako wytrych do fun factu na temat innego koszykarza, który grał w NBA o dekadę za wcześnie, by być bohaterem tego bloga.
Eddie zaczynał karierę w sezonie 81/82 i jego kolegą z Kansas City Kings był wówczas niejaki Hawkeye Whitney. Charles (bo takie było prawdziwe imię „Sokolego Oka”) kończył wtedy swoją dwuletnią karierę (kolana nie dźwignęły), ale dopiero zaczynał naznaczoną narkotykami i alkoholem drogę na dno.
Whitneyowi udało się w końcu wytrzeźwieć i jako tako ogarnąć swoje życie na przełomie wieków, ale wcześniej odsiedział 6 lat więzienia za swój ostatni wyskok, którym było porwanie – razem z nieletnim wspólnikiem (który podobno zmusił Whitneya do współudziału grożąc mu bronią) – mężczyzny wprost z ulicy w Waszyngtonie. We trójkę jeździli od bankomatu do bankomatu, z których porwany wypłacił około 1700 dolarów. Na koniec Hawkeye, zmartwiony, że jego ofiara nie będzie miała jak wrócić do domu, wyciągnął z kieszeni 10 dolarów, żeby facet miał na taksówkę. Sprawa może i przeszłaby bez echa, gdyby nie fakt, że ofiara kidnaperów zupełnym przypadkiem okazała się osobistym prawnikiem żony prezydenta USA, Hilary Clinton.
Tym sposobem nie musicie się obawiać, że w teleturnieju, w którym bierzecie udział padnie pytanie: „Jak się nazywa koszykarz NBA, który w połowie lat 90 porwał współpracownika Hilary Clinton?”. Tak samo, jak nie musicie się obawiać pytania: „Jak nazywa się koszykarz NBA, który miał romans z kandydatką na wiceprezydenta Stanów Zjednoczonych, Sarą Pallin?”.
A co do Eddie’ego Johnsona, to dla niego też znajdzie się miejsce w teleturnieju. Na przykład przy pytaniu o najlepszego strzelca, jaki nigdy nie zagrał w All-Star Game (jego 19202 punkty to obecnie 52 wynik w całej historii ligi).