Fun Fact: Gdy będziecie oglądać kolejną świetną reklamę z udziałem gracza NBA, pamiętajcie, że ta forma też miała swoje trudne początki…
Fun Fact: Gdy będziecie oglądać kolejną świetną reklamę z udziałem gracza NBA, pamiętajcie, że ta forma też miała swoje trudne początki…
Fun Fact: Pierwszy w historii Rookie Game miał ultra-fajny lineup. Webber. Penny. Mormon Bradley. Monster Mash. Isaiah Rider. Antonio Davis. Nick The Brick. Toni Kukoc i Dino Radja w jednej drużynie. Lindsey Hunter. Sam Cassell. Bryon Russell. Calbert „Bryon Russell bez rzutu” Cheaney. P.J. Brown. No i Popeye! Gdybym chciał zrobić jakąś Ultimate MMJK Team, to pokrywała by się w sporej części z wymienionymi nazwiskami.
Fun Fact: W czasach gdy Anthony Bennett wygląda jak najgorszy numer jeden draftu w historii, Derrick Williams był 1069 razy handlowany na niby i tylko 1 raz naprawdę, a ludzie machnęli już ręką na potencjał Anthony’ego Randolpha i Austina Daye’a, warto przypomnieć, że kiedyś nazywanie skrzydłowego per „tweener” nie miało pejoratywnego wydźwięku (może i „Big Dog” nie był aż tak dobry jak myślano przed draftem ale karierę na pewno trzeba zaliczyć do udanych).
Fun Fact: Parę dni temu Michael „Właściciel klubu” Jordan ogłosił, że wraz z powrotem do dawnej nazwy, zespół z Charlotte powróci też od przyszłego sezonu do dawnych barw. Seledynowy głupcze!
Fun Fact: Ta karta ma chyba najbardziej depresyjną notkę na odwrocie ever.
Z drugiej strony to karta Stanleya Robertsa. Niby jaka ta notka miała być?
Fun Fact: Może i Grant Hill miał fajniejsze buty Fila, ale to Jamal Mashburn występował w najfajniejszej ich reklamie.
Choć z drugiej strony jeśli jakieś File mogły rywalizować z „grantami hillami”, to były to (nieco późniejsze niż reklamowane powyżej File Mash) File Mashburn 1, których kawałek widać na karcie, a resztę poniżej:
Fun Fact: Draft 1996 to był naprawdę fajny draft…
Oczywiście poza Toddem Fullerem.
A tak a propos wyróżnionego dzisiejszą kartą jednego z bohaterów tamtego draftu, to obejrzałem sobie niedawno moment jego wyboru i przekonałem się, że Marbury od samego początku potrafił sprawić, że czuję się bardzo niekomfortowo oglądając go poza boiskiem…