Fun Fact: Gdyby kariera Marka Westa przesunęła się w czasie do przodu o jakieś ćwierć wieku, to miałby przerąbane w internecie…
Fun Fact: Zawsze jak patrzę na tę kartę zaczynam podśpiewywać „Taaaaaaake ooooooon meeeeee”.
Fun Fact: Z cyklu “Karty z koszykarzami urodzonymi w kraju, który właśnie spuścił lanie Polakom na Eurobaskecie”: urodzony w Madrycie Amerykanin o polskim nazwisku Szczerbiak.
PS: Ten cykl przestał być śmieszny a do tego kraje, które zostały w kolejce do spuszczenia lania Polakom nie miały swoich ludzi w NBA lat 90 (jest jeden rodzynek ale akurat nie mam jego karty). Niniejszym daję sobie spokój.
Fun Fact: Z cyklu “Karty z koszykarzami urodzonymi w kraju, który właśnie spuścił lanie Polakom na Eurobaskecie”: Chorwat Kukoc.
PS: Czekałem na okazję, żeby wrzucić tę kartę. To mogłaby być też część cyklu pod tytułem „Karty z koszykarzami, którzy wyszli na tych kartach wybitnie niewyjściowo”.
Dobranoc. Jeśli powyższe ujęcie tego planu nie krzyżuje…
Fun Fact: Z cyklu “Karty z koszykarzami urodzonymi w kraju, który właśnie spuścił lanie Polakom na Eurobaskecie”: Czech Zidek.
Fun Fact: Z cyklu „Karty z koszykarzami urodzonymi w kraju, który właśnie spuścił lanie Polakom na Eurobaskecie”: Gruzin Stepania.
Fun Fact: Skoro wracam po przerwie, to warto poprosić o wytrwałość w prowadzeniu bloga jego patrona. Choć czy jest sens prosić kogoś kto nie zna litości?
Fun Fact: Wybaczcie długi okres ciszy na blogu, ale mam ostatnio sporo na głowie. Praca na 1,5 etatu, przygotowania do pewnego przyjęcia okolicznościowego, wrodzone lenistwo i uzależnienie od mobilnej gierki o G.I. Joe – sami rozumiecie. Nawet teraz wpadam tylko na chwilę czekając aż ktoś przetłumaczy nowy odcinek „Breaking Bad”. Ale postaram się te epizody powtarzać regularnie. A skoro już zabrałem głos to wszystkiego najlepszego z okazji 50. urodzin życzę Samowi Mitchellowi (który po dziś dzień jest drugim najlepszym strzelcem w historii Timberwolves, tak jak i drugim najczęściej zakładającym uniform Minny koszykarzem ever). W ramach prezentu nie powiem ani słowa o tym jak Vince Carter rzucił nim o ziemię gdy był trenerem Raptors, za to przypomnę jedną z niewielu jego akcji jakie przetrwały do dzisiejszych czasów w notowaniu z NBA Action (miejsce 10):
Jakiś tydzień temu dostałem list z trzema starymi kartami Chrisa Webbera, które są chyba trzema najdziwniejszymi kartami w liczącym kilka tysięcy pozycji (i wciąż rozrastającym się) karcianym dorobku C-Webba. Nie chodzi nawet o to, że są ordynarnie zamanipulowane w photoshopie (spójrzcie na pierwszej karcie głowa Webbera wklejona jest na korpus Shaqa – patrz zdjęcie po prawej, na drugiej mamy tę samą głowę co na karcie poprzedniej ale jeszcze inny korpus no i w końcu karta trzecia, mówiąca sama za siebie) ale o to, że precyzyjnie wytyczają tory jakimi miała potoczyć się (a nie potoczyła) kariera w NBA Chrisa Webbera…
Karty musiały powstać gdzieś pomiędzy wygraną przez Magic loterią draftu a samym Draftem 1993, w którym Webber był pewniakiem do pierwszego miejsca. Tu się producenci kartoników nie pomylili, ale Magic natychmiast Webbera oddali do Golden State Warriors. Webber zagrał świetny sezon zasadniczy ale potem pokłócił się z trenerem, wymusił transfer do Waszyngton i utkwił w bagnie przeciętności ze swoim wątłym zdrowiem i zbyt imprezowym trybem życia. Zmarnował więc pierwszą połowę swojej kariery czego dowodem jest karta trzecia – Webber nie dostał powołania do trzeciego dream teamu, które wydawało się niemal pewne 3 lata wcześniej (miał w tej kwestii pecha bo gdy wreszcie dostał powołanie, lokaut sprawił, że zawodowcy wycofali się z koszykarskich MŚ w 1998 roku).
Co by jednak było gdyby Orlando Magic nie zdecydowali się w dniu draftu zrobić z tych kart kolekcjonerskich dziwactw i sparowali Webbera z Shaqiem? Bill Simmons nawet poświęcił temu zagadnieniu ustęp w „The Book Of Basketball”:
„Co by było gdyby Orlando po prostu zatrzymało Webbera? Czy Shaq odszedłby po sezonie 95/96? (Trudno powiedzieć.) Czy Webber odnalazłby się w roli Robina dla shaqowego Batmana? (Uważam, że tak.) Kogo Magic ściągnęliby za wolną cap space w 1994 roku zamiast Horace’a Granta? (Moje typy: Detlef Schrempf i Steve Kerr) Czy awansowaliby do Finałów 1995 z Shaqiem, C-Webbem, Dennisem Scottem, Nickiem Andersonem, Brianem Shawem i moimi wolno-agentowymi typami? (Uważam, że tak.) Czy mieliby większe szanse na pokonanie Rockets z takim składem? (W zasadzie to tak.) Jeśli chodzi o Penny’ego Hardawaya, dostałby minuty Tima Hardawaya w składzie Warriors, który wygrał 50 meczów z Webberem, świetnie wpasowałby się w ofensywę Dona Nelsona mając do pomocy Spree, Mullina i Billy’ego Owensa i potencjalnie mógłby stać się graczem z miejscem w Hall Of Fame. Pamiętajcie, że C-Webb i Penny to były talenty na miarę pierwszej 40-tki najlepszych graczy w historii NBA, które nigdy nie zrealizowały swojego potencjału i to z powodów, które są zupełnie niesatysfakcjonującym wytłumaczeniem. Gdyby wymiana Magic i Warriors nigdy się nie zdarzyła, być może jeden z nich (lub obydwaj) spełniłby pokładane nadzieje.”
Alternatywne wersje kariery Webbera i Penny’ego pozostają po dziś dzień najlepszymi zaginionymi arcydziełami w historii koszykówki. Powyższe karty są jak ich ulotki reklamowe, które przez szpary czasoprzestrzenne prześlizgnęły się z sąsiedniego wymiaru. Faza jak ta lala.