Tag Archives: eric riley

Eric Riley

Eric Riley

Fun Fact: O Ericu Riley już kiedyś tu pisałem i w zasadzie niewiele mam do dodania: był tym szóstym z „Fab Five”, który w NBA nie osiągnął zbyt wiele poza mistrzowskim pierścieniem z 1994, zdobytym bez rozegrania ani jednej minuty w playoffach.

Wracam jednak do niego, bo jestem teraz w stanie powiązać z nim jeszcze jeden randomowy Fun Fact: jest najgorszym zawodnikiem jaki kiedykolwiek pojawił się w „Magic Basketball” w rubryce „Czy wiecie, że [WSTAW IMIĘ I NAZWISKO ZAWODNIKA] już wie. Następny numer ‚MB’ ukaże się [WSTAW DATĘ].

Mało tego – był pierwszym ever zawodnikiem, którego zdjęcie pojawiło w tej sekcji (zadebiutowała ona w trzecim numerze gazety). Zakładam, że odpowiedzialna za to była ta sama osoba, która na pierwszą w historii okładkę wybrała Richarda Dumasa (a na jeden z plakatów – Grega Grahama).

Nawet nie wiecie, jak tę osobę szanuję.

Być może są też tu ludzie, którzy nie mają pojęcia o czym teraz mówię i nie odczuwają żadnej nostalgii związanej z krótką informacją wydawcy starego koszykarskiego periodyku na temat daty ukazania się kolejnego numeru – niestety ten wpis po prostu nie jest dla nich.

Dla całej reszty mam za to Pierwszą Piątkę Najgorszych Graczy, Którzy Wiedzieli, Kiedy Ukaże Się Następny Numer „MB”:

PGDoug Overton

Doug Overton

SGBob Sura

Bob Sura

SFAlan Henderson

Alan Henderson

PFMichael Cage

Michael Cage

C – Eric Riley

Jak widać zdjęcie w „Magic Basketball” jest dokładnie takie same jak na karcie ilustrującej ten wpis, ale domyślam się, że po prostu nie ma zbyt wielu zdjęć Erica Riley’a.

Przyznam, że miałem problem z obsadzeniem pozycji niskiego skrzydłowego. Najpoważniejszym kontrkandydatem był skompromitowany już wtedy Charles Smith, ale uznałem, że Alan wygrywa (nawet jeśli był bardziej power forwardem), bo w 2025 roku jego nazwisko jest jednak mniej kojarzone. Warto jednak nadmienić, że w kontekście „wtedy”, Henderson nie był aż tak bardzo przypadkową postacią, bo rozgrywał akurat swój przełomowy sezon, zakończony zdobyciem nagrody Most Improved Player. Pod strzechy jednak nie trafił i dlatego ląduje w tym składzie.

Gdyby zlikwidować podział na pozycje to zażarcie o miejsce w składzie walczyliby z nim także Sherman Douglas i Michael Adams (który był swego czasu all-starem, ale zdecydowanie był jednym z najmniej znanych nazwisk w puli).

A oto lista wszystkich bohaterów „Czy wiecie, że…”:

3/94 – Eric Riley
1/95 – Ron Harper
2/95 – David Robinson
3/95 – Danny Manning
4/95 – Mitch Richmond
5/95 – Charles Smith
6/95 – Anthony Mason
7/95 – Horace Grant
8/95 – Michael Cage
9/95 – Glen Rice
10/95 – brak (to było „Michael Jordan Special”, więc bardziej wydania specjalne, które nigdy nie miały tej sekcji i były wyłączone ze standardowej numeracji, ale ten został oznaczony jako zwykły numer)
11/95 – Doug Overton
12/95 – Larry Johnson
1/96 – Jamal Mashburn
2/96 – Michael Adams
3/96 – Antonio McDyess
4/96 – Rex Chapman
5/96 – Damon Stoudamire
6/96 – Tim Hardaway
7/96 – Detlef Schrempf
8/96 – Dennis Rodman
9/96 – Mitch Richmond
10/96 – Dikembe Mutombo
11/96 – Sherman Douglas
12/96 – Allan Houston
1/97 – Joe Dumars
2/97 – Jason Kidd
3/97 – Allen Iverson
4/97 – Steve Smith
5/97 – Horace Grant
6/97 – Derek Harper
7/97 – Karl Malone
8/97 – Kevin Garnett
9/97 – Otis Thorpe
10/97 – Clyde Drexler
11/97 – Antonio McDyess
12/97 – Mario Elie
1/98 – Clifford Robinson
2/98 – Bob Sura
3/98 – Kobe Bryant
4/98 – Damon Stoudamire
5/98 – Alan Henderson
6/98 – Gary Payton

„Magic Basketball” z lipca 1998 roku miał już lekko odmienioną szatę graficzną, którego częścią był nowy spis treści, na tle całostronicowej fotki, której bohater jednak już nie wiedział, kiedy ukaże się następny numer „MB”. Gdyby jednak szukać najsłabszego gracza, który pojawił się w tym miejscu gazety, to z pewnością byłby nim Ervin „Nie Magic” Johnson z grudnia 1998.

Ervin Johnson

Przy okazji dodam, że jedyni gracze, którzy pojawili się w „Czy wiecie, że…” więcej niż raz, to: Mitch Richmond, Horace Grant, Antonio McDyess i Damon Stoudamire.

Postaw kawę
Otagowane , , , , ,

Eric Riley

Eric Riley

Fun Fact: Był jednym z pięciu najlepszych koszykarzy na uczelni Michigan, ale pozbawiono go dystynkcji członka Fab Five. Choć wiele osób uważało, że to on powinien tworzyć wyjściowy skład Wolverines zamiast Raya Jacksona (jedynego członka Fantastycznej Piątki, który nie powąchał parkietu NBA), przesuwając Chrisa Webbera na czwórkę i Juwana Howarda na trójkę, to Riley pozostał szóstym graczem tamtej kultowej drużyny (ciekawostka: „Sub Five”, tudzież „Forgotten Five”, oprócz Erica tworzył Rob „Ten Rob Pelinka” Pelinka, a poza nimi niejaki James „Nie Jake Voskuhl” Voskuil, niejaki Michael Talley i niejaki Dougan Fife). Co o tym wszystkim sądził, dość dobitnie opowiedział w jednym z wywiadów, dziesięć lat temu (mój ulubiony „take” ericowy: Chris Webber to kozioł ofiarny, bo inni gracze też krzyczeli, żeby wziął czas, a przede wszystkim, trenerzy nie poinformowali wcześniej zawodników, że nie mają już do dyspozycji przerw na żądanie).

Riley miał w ogóle szczęście do ról dalszoplanowych w pamiętnych przedsięwzięciach.

Jako jeden z wielu młodych graczy załapał się do filmu „Blue Chips” (aka „Drużyna Asów”), w którym zagrał zawodnika zespołu Indiany (razem z takimi późniejszymi graczami NBA jak Calbert Cheaney, Bobby Hurley, Eric Anderson, Geert Hammink czy Greg Graham).

Jako rookie, po draftowej wymianie za Popeye’a Jonesa, trafił z Dallas do Houston. Tam niemal codziennie grywał jeden-na-jeden z Hakeemem Olajuwonem, służąc mu za worek treningowy przed starciem z najlepszymi środkowymi rywali. Rozgrzewał The Dreama na tyle dobrze, że ten poprowadził Rakiety do mistrzostwa w 1994 roku. Choć Eric w playoffach nie zagrał (ba, nie grał też za bardzo w sezonie zasadniczym), to otrzymał pamiątkowy pierścień (który został w 2016 roku sprzedany przez Rileya jubilerowi i wypłynął ponownie w 2020 roku, gdy poszedł na aukcji za 13,7 tysiąca dolarów).

Niewiele brakowało, a nasz bohater wystąpiłby też w filmie „Eddie”, ale ponieważ był wtedy wolnym agentem, ostatecznie zrezygnował i poświęcił się treningom oraz szukaniu nowego zespołu.

Riley był specem od bloków, ale nieszczególnie biegłym w pozostałych elementach koszykarskiego rzemiosła. Mówiło się też, że jest trochę za bardzo wyluzowany. Nikogo nie dziwiło, że utknął na ławce w zespole mistrzowskim, ale jako drugoroczniak trafił, zdawałoby się, w idealny układ. 18 grudnia 1994 roku podpisał kontrakt do Clippers, których dwaj najlepsi środkowi wypadli z gry. Stanley Roberts był cały sezon na liście konsumujących kontuzjowanych, a Elmore Spencer, m.in. z powodu problemów ze zdrowiem psychicznym, wystąpił tylko w 19 spotkaniach). Nominalnie konkurencją Rileya byli tylko Matt Fish i Bob Martin (który w tamtych rozgrywkach zagrał w jednym meczu). Mimo wszystko Eric grał tylko po 10 minut w meczu, przegrywając walkę o miano centra pierwszej piątki z silnym skrzydłowym, Tonym Massenburgiem. Nie pomógł mu na pewno fakt, że stracił większość lutego 1995 liżąc rany po wypadku samochodowym (stłuczone żebra, obojczyk i stopy oraz rozcięta warga), który zresztą według dat publikacji artykułów przytrafił mu się tego samego dnia, lub dzień po meczu z Lakers, z którego został wyrzucony za bójkę z Antonio Harveyem (więc w sumie może któryś z wymienionych urazów miał już wsiadając do auta).

Kolejne rozgrywki w wykonaniu Rileya to 25 meczów (10 w pierwszej piątce) w koszulce Wolves, rok w Grecji, 39 meczów (14 w p.p.) w Dallas i 35 meczów (11 w p.p.) w Bostonie. Potem był częścią w inauguracyjnego sezonu nowej ABA i skakał po ligach poza granicami USA. Karierę w NBA zakończył ze średnimi 3.1 PPG, 2.6 RPG i 0.7 BPG.

Koniec końców, nic dziwnego, że jedyne highlighty Rileya jakie znalazłem na YouTube, to fragment „Blue Chips” (Eric to zawodnik z numerem 50, który punktuje pod koniec klipu):

Otagowane