Lionel Simmons

Lionel Simmons

Fun Fact: L-Train jest jedynym graczem w historii ligi, który po pierwszych trzech sezonach w NBA miał średnie z kariery powyżej 17 punktów, 7 zbiórek, 4 asyst, 1.5 przechwytu i 1 bloku. Takie średnie w latach 1991-1994 notował jeszcze tylko Scottie Pippen. Odkąd w sezonie 91/92 statystycy policzyli mu 8.1 RPG, 4.3 APG, 1.7 SPG i 1.7 BPG, takie osiągi powtórzyło do dziś raptem trzech zawodników: David Robinson (93/94), Chris Webber (96/97) i Kevin Garnett (98/99).

W lata 90 Simmons wchodził jako trzeci najlepszy strzelec w historii NCAA (tytuł, który utrzymuje po dziś dzień) i 7 wybór Draftu 1990 po uniwersytecie LaSalle. Rywalizację o tytuł Rookie Of The Year przegrał tylko z Derrickiem Colemanem, zdobywając w trakcie debiutanckiej kampanii wyróżnienie dla Gracza Tygodnia za średnie 29 PPG, 13.5 RPG i 5.5 APG w czterech kolejnych spotkaniach przerwanych Meczem Gwiazd. L-Train potrafił na boisku robić wszystko i choć brak specjalizacji oraz nieco zbyt wyluzowane podejście do życia prawdopodobnie nie pozwoliłby mu wyrosnąć na prawdziwą gwiazdę, to był całkiem niezłą wczesną wersją Granta Hilla… niestety z takim samym zdrowiem.

Po operacji kolan przed piątym sezonem w NBA (nie była ona zresztą jedyną w ciągu kolejnych – jak się miało okazać, ostatnich w lidze – trzech lat) nigdy nie powrócił do pełnej sprawności. Równie mocno co widok jego spuchniętych kolan, w oczy kuły statystyki dalekie od dawnych osiągów (okolice 4 punktów, 3 zbiórek i jednej asysty).

Zbyt dużo namacalnych dowodów na umiejętności Simmonsa nie zostało, ale poniżej można zobaczyć jak układała się jego współpraca z Mitchem Richmondem i resztą (wydawałoby się) perspektywicznego składu Kings…

Kontuzja kolan skazała na zapomnienie świetny start jaki L-Train zaliczył w NBA, za to kontuzja nadgarstka z 1991 roku unieśmiertelniła nazwisko Simmonsa w panteonie najgłupszych urazów profesjonalnych sportowców – Lionel doznał jej od… zbyt długiego grania na GameBoyu.

Otagowane

Joe Smith

Joe Smith

Fun Fact: Joe Smith wcale nie wyglądał na niewypał przez pierwsze dwa lata po wyborze z numerem 1 Draftu 1995. Zanosiło się, że na długie lata będzie członkiem drugiego garnituru gwiazd ligi, skrzydłowym flirtującym regularnie z 20 punktami i 10 zbiórkami. I wtedy przyszedł wymuszony trade do Filadelfii (Smith zapowiedział, że nie zostanie w Warriors po wygaśnięciu kontraktu debiutanckiego), po którym Joe spadł nagle o koszykarską klasę niżej i utknął w roli średniaka.

Jego wybór.

Trudniej jednak zrozumieć wybór Minnesoty Timberwolves, która po lokaucie z 1998 roku postanowiła złamać dla Smitha ligowe prawo – podpisać z nim niski kontrakt dla zachowania miejsca w salary cap, jednocześnie oferując pod stołem wieloletnią i wielomilionową umowę, która zostałaby zawarta jak tylko Wilki pozyskałyby „prawa Birda”. W 2000 roku ściema wyszła na jaw w trakcie sądowego zawodowego rozwodu między parą agentów, którzy wspólnie obsługiwali między innymi Smitha i Kevina Garnetta. Rezultat: w zamian za 10 punktów i 6 zbiórek „Jana Kowalskiego”, Wolves stracili (decyzją NBA) trzy wybory w pierwszej rundzie draftu. Niby byli wówczas jedną z najlepszych drużyn ligi i te picki były niskie, ale gdyby wybierali właściwie mogli dzięki nim pozyskać np. Gilberta Arenasa w 2001, Carlosa Boozera w 2002 i Andersona Varejao w 2004. Od czasu zakończenia kary, Joe Smith grał jeszcze 10 innych klubach i nagrał 2 płyty hiphopowe – t0, odpowiednio, ilości o 10 i o 2 większe, niż liczba awansów do playoff, jakie klub z północy USA wywalczył w tym okresie…

Jak widać, w obydwu przypadkach istnieją pewne wątpliwości co do reputacji karmy.

Otagowane

Lorenzo Williams

Lorenzo Williams

Fun Fact: Lorenzo Williams to przedstawiciel jakże licznej grupy defensywnych centrów, którzy w ataku prezentowali mniej więcej tyle polotu co Big Baby Davis w obsłudze komputera. Jest też jednym z najgorszych wykonawców rzutów wolnych w historii: spośród graczy, którzy mają na swoim koncie przynajmniej 200 osobistych, lorenzowe 37.7% to drugi najgorszy wynik (prowadzi Clint Capela – 35.6%).

Williams kojarzy się fanom NBA głównie z grą w Mavericks (niby spędził 3 lata w Bullets/Wizards, ale rozegrał tam tylko 41 spotkań) a jego najlepszy statystycznie sezon to rozgrywki 94/95, gdy notował w Dallas 4.0 PPG, 8.4 RPG i 1.8 BPG. U szczytu swoich możliwości wyglądał mniej więcej tak…

Ten wyrywek z kariery Lorenzo narobił mi smaka na więcej bloków i podań Jasona Kidda, dlatego dorzucam williamsowy mix:

Otagowane

Steve Kerr

Steve Kerr

Fun Fact: Tak się składa, że ta karta uwiecznia pojedynek poprzedniego i obecnego trenera Golden State Warriors. Nie chce mi się wnikać w porównania między tymi panami, więc w skrócie:

– W kategorii „zawodnicy”: Mark Jackson > Steve Kerr

– W kategorii „trenerzy”: Mark Jackson < Steve Kerr

– W kategorii „żony, które podczas publicznych wystąpień brzmią jak kozy”: Mark Jackson > Steve Kerr

Otagowane

Reggie Slater

Reggie Slater

Fun Fact: Reggie Slater nie jest raczej kimś, kto wyrył się w pamięci kibiców NBA, ale nikt mu nie odbierze tytułu jednego z największych twardzieli lat 90. Wiele było głosów, że Slater wybrał sobie zły sport i byłby wybitnym futbolistą. Gdy grał na uniwerku Wyoming, były też jednak głosy, że to materiał na pick w loterii draftu. „Charles Oakley z umiejętnością zdobywania punktów” – mówił wtedy o nim Rick Majerus. Trener University of Utah trochę się przeliczył, bo ostatecznie Slater w Drafcie 1992 nie został wybrany w ogóle i do NBA dołączył dopiero latem 1994, gdy szansę dali mu Nuggets. Pamiętam go właśnie z Denver, choć spędził tam raptem jeden sezon (plus jeden 10-dniowy kontrakt na przełomie grudnia 1995 i stycznia 1996). Latem 1995 został wybrany w expansion drafcie przez Vancouver Grizzlies, ale nie zagrał dla nich ani razu, za to w styczniu 1997 zakotwiczył w Toronto Raptors, gdzie zaliczył swój najlepszy sezon (97/98): 8.0 PPG i 3.9 RPG. Wikipedia dość bezlitośnie wypomina mu (to swoją drogą dość dziwnie zredagowany profil), że zdobył w tamtych rozgrywkach ponad 43% wszystkich punktów i rozegrał 30% wszystkich meczów w swojej często przerywanej, 8-letniej karierze w NBA.

Także w Toronto pochodzi jego jedyny zawodowy highlight na YouTube…

…i jedyne reklamy z jego udziałem (tylko w Kanadzie koszykarze reklamują hokeistów):

Otagowane

Glen Rice

Glen Rice

Fun Fact: Glen Rice grał w Charlotte ledwie trzy sezony, ale pozostaje jedną z legend klubu, która pewnie jeszcze długo będzie liderem wszech czasów Hornets (w ich obecnej, łączonej z Bobcats historii) pod względem średniej punktów zdobywanych w ich barwach (23.5).

Dziś najlepszym strzelcem Szerszeni jest Kemba Walker, ale ciężko mu będzie wywindować swoją obecną średnią punktową z kariery – 17.2 – do rekordowego poziomu. Jest on jednak niewątpliwie na fali (31.6 PPG, 53.3 FG% i 51.3 3P% w pierwszych 10 dniach marca) i zajmuje się w tym sezonie wyprzedzaniem Rice’a na wielu innych listach wszech czasów. Lada moment wskoczy przed niego na drugie miejsce w ilości celnych trójek (Glen miał ich 508, Kembie brakuje pięciu, choć do 929 trafień Della Curry’ego jeszcze droga daleka), a od jesieni wyprzedził go w ilości rozegranych minut, celnych osobistych i zdobytych punktach. W tej ostatniej kategorii Rice jest teraz piąty z 5651 punktami, Walker plasuje się przed nim z wynikiem 5946, a pierwsza trójka to Larry Johnson (7405), Gerald Wallace (7437) i Dell Curry (9839).

Jest jednak jedna rzecz, którą Rice zrobił w barwach Hornets, a której Walker nigdy nie powtórzy (o ile nie chce z Charlotte wylecieć za atak na właściciela klubu):

Otagowane

Elden Campbell

Elden Campbell

Fun Fact: O Eldenie (który – bonusowy Fun Fact, który po obejrzeniu jednego z filmików tym wpisie stanie się mniej randomowy – w 1992 roku został wymieniony wraz z Jamesem Worthym za Charlesa Barkleya, ale Sixers po paru godzinach odwołali transfer) napisałem wszystko co trzeba już w trakcie jego poprzedniej wizyty na MMJK, dlatego dziś chciałem Wam tylko na szybko przypomnieć jakiego rodzaju highlighty zwykł produkować w Lakers…

…oraz jakie rodzaje koszulek inspirował gdy grał dla Hornets:

elden-shirt

Otagowane

Antoine Carr

Antoine Carr

Fun Fact: Zanim Big Dog Carr zakończył karierę po dwóch kolejnych skróconych do (kolejno) 18 i 21 meczów sezonach w Houston Rockets (98/99) i Vancouver Grizzlies (99/00 – trafił do Kanady w ramach transferu Steve’a Francisa), latem 1998 roku walczył z lokautową nudą w ten sam sposób co kumpel z Utah Jazz, Karl Malone – flirtując ze światem zawodowego wrestlingu. Ledwie 8 dni po tym, jak Listonosz (i Diamond Dallas Page) starł się w pojedynku par z Dennisem Rodmanem (i Hulkiem Hoganem), Antoine Carr pojawił się na gali WCW Monday Nitro w towarzystwie swojego kumpla, zapaśnika Konnana. Skończyło się na niby-onieśmielającym rozglądaniu się i paru słowach do mikrofonu, ale poszło w świat:

Nie było to jednak najgorsze pozaboiskowe wystąpienie Antoine’a Carra – jest jeszcze ta reklama (poczekajcie do końca)…

…i poniższy segment nakręcony przed występem Jazz w finałach (a najwyraźniej już PO premierze „Jerry’ego Maguire’a”):

Otagowane

Jason Kidd

Jason Kidd

Fun Fact: Podobno istnieje gdzieś wideo z zapisem sytuacji uwiecznionej na odwrocie powyższej karcie (love it!) i Jamal Mashburn nie chciał wówczas „przymierzyć” jednej z rozprowadzanych po hali Mavs masek Kidda i wcale go to nie śmieszyło. Co innego Jim Jackson, który pewnie tylko udawał, że się dobrze bawi, a tak naprawdę chciał sobie zabrać do domu podobiznę kolegi z drużyny, by nakłuwać ją szpilkami, strzelać do niej z wiatrówki lub rzucać w nią naostrzonymi płytami Toni Braxton. Mash z kolei pewnie nie chciał udawać Jasona Kidda, bo wolał być Grantem Hillem, który razem z point guardem Dallas został po sezonie 94/95 debiutantem roku. Co ciekawe (#1), Kidd i Hill nie byli jednogłośnymi zwycięzcami tamtego głosowania na Rookie Of The Year. Zgarnęli łącznie 86 pierwszych miejsc, ale pewnie w myśl zasady „gdzie dwóch się bije, tam kilku innych korzysta”, według 15 wyborców, ROY’em był Glenn Robinson, dwaj wyróżnili Eddie’ego Jonesa, a dwaj inni postawili na Juwana Howarda i Briana Granta.

A wracając do teksańskiego triumwiratu panów „J”:

Co ciekawe (#2), nie był to ostatni w historii działu promocji Dallas Mavericks przypadek połączenia lokalnego trio z rapem zawierającym „shout out” dla trenera imieniem Richard…

Otagowane

Lamond Murray

Lamond Murray

Fun Fact: Gdy poprzednio przypominaliśmy sobie postać Lamonda Murraya, skupiłem się na tym, że mniej lub bardziej zawodowo gra w kosza po dziś dzień i wrzuciłem wideo uwieczniające Ricky’ego Davisa rzucającego na własny kosz (zgodnie zresztą z pierwszą pozycją na liście prostych tricków na zapewnienie twojemu tekstowi o koszykówce ponadczasowej atrakcyjności, z której zresztą korzystałem także dzisiaj, pisząc kolejny odcinek Pierwszej Piątki dla Krainy NBA), a jego 12-letnią przygodę z NBA spłyciłem, wrzucając ją między bajki o chujowości (nie bójmy się słów) ówczesnych Clippers. Tymczasem Murray był ekscytującym zawodnikiem, któremu jednak znów nie oddam sprawiedliwości, bo jego specjalnością było zdobywanie punktów, a ja chciałem pozachwycać się jego asystą…

W końcu dojdziemy do tego twojego dziurawienia koszy, Lamond. Obiecuję.

Otagowane