Tag Archives: rex walters

Rex Walters

Rex Walters

Fun Fact: Pół-Japończyk, pół-bardzo-biały-człowiek został wybrany z szesnastym pickiem draftu 1993, ale w miarę szybko się okazało, że jego atuty – rzut, ciąg na kosz, pewien potencjał playmakerski – na poziomie NBA na nikim nie robią wrażenia.

Czego jeszcze mu brakowało?

Cierpliwości do pracy z idiotami.

Rex może wygląda na grzecznego i układnego, ale w połowie swojego drugiego sezonu zamienił się nagle w Kevina Duranta zalogowanego na fejkowym koncie twitterowym.

Gdy przedostatniego dnia stycznia 1995 ukazał się numer Sports Illustrated z niesławną okładką przedstawiającą żałośnie rozdziawioną twarz lidera Nets z nagłówkiem „Łaaaaaa! Kapryśne primadonny takie, jak Derrick Coleman z New Jersey, to złe wieści dla NBA”, na początku tekstu Phila Taylora pojawiła się następująca wypowiedź Rexa na temat jego zespołu:

„Cóż, mamy jednego milionera, który nie zawiąże sznurówek, gdy trener mu każe, jeszcze bogatszego milionera, który narzeka, ponieważ nie chce nosić krawata w samolocie, kilku graczy, którzy co drugi dzień mówią, że chcą transferu i jeszcze kilku, trenujących tylko wtedy, jak ich akurat najdzie ochota. Jeśli piszesz o nas, mam nadzieję, że nazywasz się Zygmunt Freud, ponieważ jest to najbardziej szalona grupa facetów, jaką można spotkać.”

Jak można się domyślać, koledzy z drużyny nie byli zadowoleni z tak precyzyjnego opisu sytuacji. Coleman (to on nie chciał nosić krawata) podczas konfrontacji nawrzucał Rexowi, ale ten miał odpowiedzieć, że DC też mówił o nim i o innych różne rzeczy, więc on, zwyczajnie, zrobił to samo. Kenny Anderson z kolei przestał po prostu ukrywać swoją niechęć do Waltersa, co raz bardziej otwarcie wyśmiewając jego pośledni skill. Zapytany przez dziennikarzy o ocenę gry innych zawodników Nets, wszystkim dał szóstki i piątki, a przy Reksie wymownie odmówił komentarza.

Ale Walters nie pozostawał dłużny i chętnie udzielał kolejnych wypowiedzi dla prasy, skupiając się głównie na egoizmie Andersona:

„Kenny mnie krytykuje, a sam rzuca imponujące 40% z pola. Do tego ma monopol na piłkę. Jest najlepszym dryblerem w lidze, ale ten dar to jego największy wróg. Kocha kozłować piłkę tak bardzo, że czasem wszyscy inni nie mają co robić. Nie krytykuję, po prostu jestem szczery.”

Waltersowi i Andersonowi zdarzało się kłócić o to także w czasie meczów.

„Wydaje mi się, że Kenny liczy swoje asysty. A to jest naprawdę proste: ktoś jest niepilnowany, podajesz.”

Gdyby w sezonie 1994/95 wręczano nagrodę dla najgorszego kolegi z drużyny, bardzo możliwe, że zgarnąłby ją właśnie Rex Walters. Możliwe też, że paru innych graczy Nets byłoby w tym konkursie mocną konkurencją.

Postaw kawę
Otagowane