Tag Archives: vincent askew

Vincent Askew

Vincent Askew

Fun Fact: W połowie lat 90. zadaniowcy narzekający na czas gry w trakcie finałów NBA byli najwyraźniej jakąś nową modą. Zrobił to w 1995 roku bohater poprzedniego wpisu, Donald Royal, zrobił też – rok później – Vincent Askew.

Dzień przed trzecim meczem finałów 1996, defensywnie nastawiony swingman z Seattle opuścił bez usprawiedliwienia trening, co było później przedstawione jako wyraz frustracji związanej ze swoją rolą w drużynie. Podobno nie był jedynym malkontentem, bo z tego samego powodu naburmuszony był Ervin Johnson, ale on nie uchylał się od obowiązków.

Co gorsza, Vincent opuścił też sesję treningową w czasie poprzedniej serii, czyli trudnego, siedmiomeczowego pojedynku półfinałowego z Utah Jazz.

George Karl się wkurzył.

Askew, który w meczu numer 2 grał ponad 20 minut, w trzecim spędził ich na parkiecie 10. Spotkania czwarte i piąte przesiedział na ławce w całości, a w szóstym wstał z niej raptem na 5 minut.

Choć Askew już dużo później tłumaczył, że wcale nie był niezadowolony z minut i że ktoś zmyślił tę narrację, to klub dał się nabrać i równo miesiąc po ostatnim meczu finałów, Vincent był już graczem New Jersey Nets rozpoczynając kończący karierę krótki „walk of shame” – na przestrzeni dwóch kolejnych lat zagrał 1 mecz w Nets, 41 w Pacers, 1 w Nuggets oraz 30 w Blazers (tam też zdarzyło mu się nie przyjść na trening, za co został zawieszony na jedno spotkanie). Z Portland wyleciał na miesiąc przed końcem sezonu zasadniczego 1997/98 i już więcej do NBA nie wrócił.

Nie dostał drugiej szansy od George’a Karla, który trenował go jeszcze w CBA i zabrał ze sobą do NBA. Gdy lokalna prasa zapytała go, czy rozważa ponowne zatrudnienie zwolnionego właśnie przez Blazers obrońcy, szkoleniowiec Sonics odparł:

„Powiedziałem swoim asystentom, że jeśli będę kiedykolwiek namawiał ich do jego ściągnięcia, to mają mnie zastrzelić.”

To chyba znaczyło „nie”.

A jeśli zastanawialiście się, co Vincent Askew porabia dzisiaj, to przede wszystkim wisi 10 tysięcy dolarów Vernonowi Maxwellowi:

Postaw kawę
Otagowane

Vincent Askew

Vincent Askew

Fun Fact: Gdybyście się zastanawiali, poniedziałkowa 51-punktowa porażka Sixers w spotkaniu ze Spurs nie jest nawet w pierwszej dziesiątce najwyższych porażek w historii ligi. Najwyższą ponieśli w 1991 roku Miami Heat, przegrywając 80:148 z Cleveland Cavaliers. W 1998 roku Pacers przeprowadzili anihilację Blazers w stosunku 124:59, w 1972 Lakers byli lepsi od Warriors o 63 punkty (162:99), a w 1991 roku Warriors częściowo sobie to odbili, pokonując inny zespół ze stanu Kalifornia, Sacramento Kings, 153:91. To były cztery największe łomoty spuszczone w historii NBA, a dzisiejszą ciekawostką jest fakt, że wiecznie drugoplanowa (i wiecznie chwalona za obronę, pracowitość oraz umiejętność gry na pozycjach 1-3) postać Vincenta Askew wzięła udział w dwóch spośród tych czterech spotkań – raz w roli gromionego, a raz w roli oprawcy. Zagrał 6 minut z ławki Portland, gdy jego zespół przegrał różnicą 65 punktów (TAAAKI blowout i tylko 6 minut „śmieciowego czasu”?), a siedem lat wcześniej, 15 punktami, 8 asystami i 3 zbiórkami pomógł zdetronizować Królów różnicą 63 punktów jako zmiennik w Golden State (Sacramento się nie obraziło i w następnym sezonie ściągnęli Askew do siebie).

Otagowane